Dziś u nas, jak pewnie w całej Polsce, niedziela wyjątkowo zapłakana i ponura.
W krótkich przerwach między kolejnymi opadami wyskakuję do ogrodu z aparatem albo z kolejną miseczką ziarenek dla moich stołowników.
Właściwie nie ma teraz nic ciekawego do fotografowania ale jednak… coś zobaczyłam. I ta roślinka, taka zielona pod koniec stycznia, to przedmiot niedzielnej zagadki. Zagadka chyba nie jest trudna ?
Kiedyś wspominałam, że do mnie dzięcioły na słoninkę nie przylatują. I to już czas przeszły ! Moja słoninka ma wiernego konsumenta, który codziennie się u mnie dożywia :)). Na szczęście nie jest agresywny, nie odpędza innych ptaszków.
Pojawił się tez jastrząb gołębiarz , bo przecież taka masa latającego mięska to łakomy kąsek ale na szczęście długo nie zabawił. Pewnie poleciał do sąsiadki, sprawdzić, czy tam nie ucztują nieco mniej spostrzegawcze i czujne ptaszki.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz