Piękne było lato ale minęło, jak zwykle, zbyt szybko. I znowu jesień zmienia nam kolory, czasem humory, skłania do zmiany porządku dnia. W deszczowe poranki lubimy poleniuchować, a coraz dłuższe wieczory spędzamy na ulubionych lekturkach, odpoczywając już po szaleństwach gromadzenia zapasów na zimę. Chłodnym wieczorom i nocom przeciwdziałamy rozpalając w ulubionym piecu. Ciepełko, promieniujące z niego, jest najlepszym sygnałem dla kotów, że lato minęło. Piec, ignorowany przez ostatnie miesiące, jest teraz najlepszym miejscem do spania i Mieszek z Dusią zawzięcie o nie rywalizują.
No cóż, witamy jesień - niech będzie łagodna, słoneczna, grzybowa i kolorowa :-). I niech z każdym dniem zbliża nas do lata !
wtorek, 23 września 2014
sobota, 20 września 2014
Wracam !
Strasznie długą przerwę zrobiłam w blogowaniu. Tak pochłonęły mnie czynności domowe, że na wpisy juz ani czasu ani siły nie wystarczyło. Wpadłam mianowicie w jakiś amok przetwarzania, słoikowania, pasteryzowania i innego...ania. Teraz z wielkim zadowoleniem patrzę na zapełnione półki spiżarni i czuję się jak zapobiegliwa wiewiórka, która zgromadziła mnóstwo zapasów na zimę. Wiewiórki czasem zapominają, gdzie co schowały - mnie to na szczęście nie grozi. Jeszcze :-).
Jeszcze bardziej cieszyłoby mnie, gdyby wszystkie dary jesieni pochodziły z mojego ogródka ale cóż, pewnie tego już nie doczekam. Muszę zadowolić się nabywaniem ich drogą kupna na targu. Jedynie cukinie i dynie ładnie obrodziły. Pomidory zaatakowała zaraza, zanim w pełni dojrzały ale dzięki temu mam ok. 14 słoików ketchupu z zielonych owoców ( baaardzo dobry wyszedł). Teraz głowię się, co zrobić z nadmiarem cukinii. Zrobiłam już : - ketchup ( rewelacja !),
- leczo normalne oraz zmiksowane na rodzaj sosu (ok. 10 słoików),
- kilka zapiekanek ( pyszne !),
- zupy jarzynowe z makaronem cukiniowym,
- proszone obiady z cukinią w roli głównej ( przystawka, zupa, główne danie).
I jeszcze mam 8 sztuk dużych i kilka małych. I kto to powiedział, że od przybytku głowa nie boli ???????
Ale tylko po jednej mam ulubione dalie Akitę i Vancouver oraz tę wyjątkowo piękną w tym roku daturę.
Jeszcze bardziej cieszyłoby mnie, gdyby wszystkie dary jesieni pochodziły z mojego ogródka ale cóż, pewnie tego już nie doczekam. Muszę zadowolić się nabywaniem ich drogą kupna na targu. Jedynie cukinie i dynie ładnie obrodziły. Pomidory zaatakowała zaraza, zanim w pełni dojrzały ale dzięki temu mam ok. 14 słoików ketchupu z zielonych owoców ( baaardzo dobry wyszedł). Teraz głowię się, co zrobić z nadmiarem cukinii. Zrobiłam już : - ketchup ( rewelacja !),
- leczo normalne oraz zmiksowane na rodzaj sosu (ok. 10 słoików),
- kilka zapiekanek ( pyszne !),
- zupy jarzynowe z makaronem cukiniowym,
- proszone obiady z cukinią w roli głównej ( przystawka, zupa, główne danie).
I jeszcze mam 8 sztuk dużych i kilka małych. I kto to powiedział, że od przybytku głowa nie boli ???????
Ale tylko po jednej mam ulubione dalie Akitę i Vancouver oraz tę wyjątkowo piękną w tym roku daturę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



