Dawno juz nie prezentowałam moich zwierzaków. Dzisiaj nadrabiam zaległości i dedykuję te zdjęcia dzieciom, które ogladają ten blog, a szczególnie dzieciom Tatiany :))
Najstarsza z gromadki to Cookie, zazwyczaj zwana Kukułką. Jest najpiękniejsza ale bardzo chora – od roku ma cukrzycę. Walczymy z chorobą, do tej pory z wielkim powodzeniem. Kukułka jest kotem absolutnie domowym ale lubi krótkie wypady do ogrodu, lubi posłuchać śpiewu ptaków i powąchać kwiatki.
Mieszek – nasz dzielny łowca różnych gryzoni ale też ( niestety) jaszczurek, a nawet żmii. Mieszek ma prawie 7 lat.
Ostatnio dołączyła do nas Dusia. Dusia ma około 5. lat i chciałaby podporządkować sobie wszystkie koty. Mieszek schodzi jej z drogi, Cookie strasznie warczy a Bolek stacza z nią bitwo-zabawy.
Jak widać Dusia czuje się zupełnie swobodnie w nowym domu, a najlepiej na stole tarasowym.
Najmłodszy – nasz Bolek. Straszny zawadiaka ale i pieszczoch. Ostatnio upolował dwie żmije ( młode, na szczęście). Jedną mu odebrałam i przerzuciłam za płot, drugą odebrała mu Dusia i zamordowała, a ja patrzyłam na to oniemiała, bo już nie dała jej sobie odebrać. Na szczęście Dusia przeżyła to zdarzenie.
I nasze ukochane suczki.
Hipcia – już prawdziwa staruszka. Ma powyżej 16 lat, nie słyszy, słabo widzi, ma słabe serce ale widac, że życie jeszcze jej smakuje. Na szczęście ma przy sobie psa-przewodnika – Julkę. Razem wybiegają na awanturkę przy płocie lub na mały obchód obejścia.
Zapomniałam dodać, że Bolek najżywszym afektem darzy Julkę. Raczej bez wzajemności. Mina Julki, gdy Bolek się do niej przymila, jest nie do opisania :))).
Wesołą mam gromadkę i zapewniam Was, że nigdy się z nimi nie nudzę.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz