Zmienna, czerwcowa pogoda trochę mnie rozleniwiła. Najpierw ulewne deszcze i burze, teraz upały. Taka pogoda jakoś nie nastraja do robót ogrodowych. A w ogrodzie roboty huk, bo chwasty nie dają za wygraną, trzeba nie tylko odchwaszczać ale i pikować rozsady, wymieniać się sadzonkami z sąsiadkami, jednocześnie omawiając aktualne wydarzenia – jednym słowem czy budzi się we mnie zwierzę ( leniwiec, oczywiście) czy nie, do pracy brac się trzeba. Na szczęście tu i ówdzie czekają nagrody. Troskliwa pielęgnacja sprawiła, że kupiony we Wrocławiu wielosił jest już tak piękny – to stan 2 tygodnie po zrobieniu poprzedniego zdjęcia. W przyszłym roku będzie to już duża kępa.
A w tle zarośla jednorocznych ostróżek, które rozsiewają się obficie po całym ogrodzie ale są tak wdzięczne, że nie mam serca ich usuwać , nawet gdy nie bardzo mi pasują do kompozycji.
A tu inna nagroda – pierwsza kania 2012 !!!!!
Tak wyglądala wczoraj rano. A dziś przed chwilą ( 15.00) już tak….
Jutro będzie na obiad i może oszczędzę Wam widoku grzyba na talerzu, bo ślinianki mogą nie wytrzymać ))).
Nie mogłam się powstrzymać, by nie zamieścić tego zdjęcia. Cookie, choc trudny ma charakter, często rozśmiesza mnie do łez. Tu właśnie czeka na obiad pod tytułem „padłam z głodu, chyba nie wyżyję”.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz