Na wsi dokładniej widać, jak niezmienne i powtarzalne są różne czynności, związane z porami roku. Mieszkając w Siedlisku, zaczęłam żyć tak jak okoliczni mieszkańcy – w rytm natury, w zgodzie ze światem i sobą
Właściwie mogłabym na blogu zamieszczać zdjęcia sprzed kilku lat – są prawie takie same jak te aktualne.
Nadeszła jesień – wiadomo – zbiera się i suszy grzyby, jabłuszka, robi przetwory na zimę, gromadzi opał. W Siedlisku pachnie palące się pod płytą drewno, cudowny zapach wydzielają wysychające grzyby i jabłka. Do corocznego obrazka brakuje gąsiorka z winem. Wina nie ma i nie będzie. Zniechęciłam się po zeszłorocznej „produkcji” – mam baniaczek niezłego kwachu, z którym nie wiem, co zrobić. Pozwoliłam szpakom „zagospodarować” tegoroczny, całkiem duży, plon – niech im idzie na zdrowie i długą podróż !
A ja kupię hiszpańskie albo chilijskie i będę sobie je sączyć z dużym zadowoleniem – w końcu nadchodzą długie wieczory, sprzyjające siedzeniu w domowym zaciszu.
Kominek, książeczka, winko – to mój plan na jesień.
A propos tytułu – nasza TV pokazywała kiedyś film pod tym tytułem ( adaptację sztuki Bernarda Slade`a) z Alanem Aldą i Ellen Burstyn ( nie mylić z Ellen Birkin). Świetny ! nagrałam sobie i czasem oglądam. Polecam na jesień i nie tylko !
I jeszcze raz szczygiełki – one też co roku o tej samej porze zajadają się nasionkami motylków.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz