Nadchodzi ciężka chwila – pożegnanie z najbardziej kolorowym przejawem wczesnej wiosny – moje tulipany powoli przechodzą do historii. Sprawiły mi mnóstwo radości i, na szczęście, pozostaną ze mną na zdjęciach. Jak przyjemnie będzie je oglądać, gdy znów cały świat będzie trząsł się z zimna, stanie się najpierw bury, a potem biały. Ich ogniste barwy będą nas ocieplały nie gorzej od ognia w kominku. Kolejno występują : Alladyn, Ille de France razem z Queen of Night, białe White Dream, najpóźniejsze – kremowe z czerwonymi paskami, które są dla mnie zagadką, bo nie mogę ich przypisać do żadnych zakupionych oraz Ice-Cream w pełnym rozkwicie. Ten ostatni wygląda tak smakowicie, że zaraz mam ochotę na lody z bitą śmietaną.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz