Znów jestem on line !
Awaria komputera skończyła się zakupem nowego sprzętu, z którego jestem bardzo zadowolona. Jest szybszy, ma większą pamięć, więc zapewne zapamięta więcej szczęśliwych, siedliskowych dni i godzin . Zakończył się także pożar z potopem, czyli malowanie całej chatki wewnątrz. Ufff, nie było łatwo ale efekt wynagrodził wszelkie trudy. Jest wesoło, kolorowo i czyściutko. Oczywiście, to co skorzystał dom, stracił ogród. Jak tylko przestanie padać (a pada u nas od prawie trzech dób i zaczyna mi to przypominać ” Sto lat samotności”), ruszę ostro w grządki. Wiosna nadrabia zaległości, zieleń szaleje, wszystko kwitnie naraz, a najbujniej rosną chwasty (jak zwykle zresztą). Rzadko się zdarza, by jednocześnie kwitły : dereń jadalny, magnolia, tulipany oraz szafirki i nie mogę się na to wszystko napatrzeć. Czas pełnego rozkwitu nowych tulipanów dopiero nadchodzi i z przyjemnością wkrótce zaprezentuję najnowsze nabytki.
A teraz cieszmy się majem, bo pięknie jest mimo deszczu. Nawet żaby to odczuły, bo znowu u nas „śpiewają”. Nie ma to jak śpiew kosa i żabi chór o zmierzchu !







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz