sobota, 26 września 2015

I żeby nie było na mnie...

Nalewka z cytryńca chińskiego zrobiona. Szukając przepisu, przeczytałam tez komentarze pod blogiem, w którym go znalazłam i, idąc za radą doświadczonej pani, dałam jednocześnie cukier i alkohol. Kolor ma wściekle różowy, interesujący.
Ciekawa jestem, co z tego wyjdzie, bo na razie jest to niezły zajzajer :-). Ale, jak widać na zdjęciu, ma juz swoich zwolenników. I proszę nie myśleć, że tylko ja lubię nalewki :-).


7 komentarzy:

  1. O cytryńcu chińskim czytałam dużo dobrego , że jest rewelacyjny na stres , na cukrzycę , na choroby przewodu pokarmowego i wiele innych . Nigdy niestety nie próbowałam i nie znam smaku cytryńca . A ile czasu ma odstać taka mikstura jak na zdjęciu ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o takiej roślinie nie słyszałam. Naleweczka ma kolorek landrynkowy, kiedyś zrobiłam żurawinówkę, miała podobny. Jak się przegryzie pewnie złagodnieje. Czyżby zwolennicy już chodzili w kółko?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dochowałaś się jednak swojego cytryńca, i nawet owockami Ci rzucił:-) moje mizeractwo odbija odrostami od korzeni i chyba nic z niego nie będzie, i właściwie nie wiem, czy przetrwał tegoroczną suszę; na pewno nastojanka musi swoje odstać, żeby potem zachwycić bukietem smaku i zapachu, bo kolorem już zdążyła:-) pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
  4. To co to będzie? Cytryniówka a może cytryńka? :)) Też jestem ciekawa smaku, nawet nie wiedziałam, że z cytryńca może być nalewka :) A ci dwaj poważni Panowie, to po prostu pilnują, żeby ktoś się nie rozsmakował....... :))
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor rewelacyjny. :)
    Ale miny jakieś smutne - pewno się dowiedziały, że to musi jeszcze postać... :)))
    Mnie przysłali suszone owoce jako próbkę herbaty (www.eherbata.pl), muszę sprawdzić jak to trzeba parzyć.
    Próbowałaś surowe owoce?
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A co zrobić, żeby zaczął owocować? u mnie jest już kilka lat, nieśmiało zaczyna kwitnąć, ale owoców nie mogę jakoś zobaczyć, a co dopiero zrobić z nich nalewkę :(((( Póki co to zrobiłam z liści herbatę fermentowaną. Podobno też wartościowa :) Pozdrawiam
    Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie trafił Ci się jednopłciowy egzemplarz. One słabo owocują i to po dłuższym czasie. Posadziłam dwie sadzonki razem - jedną dostałam od przyjaciółki ( podobno dwupłciową), drugą kupiłam, by jej smutno nie było :-). Też dość długo czekałam na kwitnienie i owocowanie. Cytryniec ma niezbyt miłą cechę : jest bardzo wrażliwy na wiosenne przymrozki. Od dwóch lat nie mam owoców :-(((.
      Uściski !

      Usuń