czwartek, 23 maja 2019

Rogalin i Kórnik

Była piękna, słoneczna sobota, wymarzona do prac ogrodowych, a ja siedziałam w dużym samochodzie w towarzystwie innych miłośników rodzimej przyrody i jechałam na spotkanie z Rogalinem i Kórnikiem, których wcześniej nigdy nie miałam okazji zwiedzić. W Rogalinie chciałam zobaczyć słynne rogalińskie dęby, a w Kórniku - arboretum. Bardzo przyjemnym zaskoczeniem był dla mnie pałac Raczyńskich i kórnicka siedziba Działyńskich. Nie będę się o nich rozpisywać, bo szczegółowe informacje można znaleźć w Internecie ale same rody godne są wspomnienia.
Niesłychanie bogaci, skąpili sobie wszelkich luksusów, przeznaczając dochody na dokupywanie ziemi ( a były to czasy rozbiorowej niewoli), rozbudowę siedzib, tworzenie wspaniałych kolekcji obrazów i mebli, kształtowanie otoczenia z niezwykłym smakiem, by przekazać to wszystko Ojczyźnie. Całe pokolenia niezwykłych ludzi !
Pałac Raczyńskich ( na zdjęciu nie ujęłam dwóch skrajnych skrzydeł) jest olbrzymi. Spóźniliśmy się na swoją godzinę zwiedzania, więc go nie zobaczyliśmy ale za to zwiedziliśmy galerię przodków i tzw. gabinet londyński ( Edward Raczyński był prezydentem Polski na uchodźstwie).

 W głębi dąb Rus, uschnięty to Czech.


 Biedny Lech rozlatuje się po 850 latach życia.








































Niezwykły witraż Tiffany`ego w drzwiach pałacu. Po gruntownym oczyszczeniu wieeeeeloletniego brudu okazało się, że daje złudzenie trójwymiarowości - takie nowoczesne 3D.  Zdjęcie tego nie oddaje, niestety.
A Kórnik - to bajka ! I sam pałac z całym, autentycznym wyposażeniem ( ocalonym w czasie wojny i po niej) i kolekcją obrazów oraz niesamowite arboretum - to po prostu wspaniały pomysł na spędzenie tam krótkich wakacji ( a nie kilku godzin), bo jest co ogladać, oj jest !
Może pokażę to juto w następnym poście. 

6 komentarzy:

  1. Piękny witraż, a dęby staruszki, szkoda że już tracą siły.
    Czekam na dalsze sprawozdanie z wycieczki bo też nigdy w tamtych stronach nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dwa-trzy dni będzie dalszy ciąg. Buziaki i nie daj się opadom !

      Usuń
  2. A ja Aniu byłam, niestety, tak jak i Ty - zbyt krótko :), więc też czekam na opowieść i zdjęcia ! Zwłaszcza, że ja byłam jesienią a to zupełnie inne wrażenia.
    Biednej Ewie i naszemu miastu opady dokuczyły ale tu w moim ogrodzie to sama radość - dla roślin a więc i dla mnie :))).
    Serdeczności Ani :)!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też pada ale ciągle zbyt mało. Piaski wszystko wciągają ale nawet to, co spadło bardzo się ogródkowi przydało. Dobrze, że na południu opady się kończą. Dość szkody narobiły.
      Buziaki !

      Usuń
  3. Pałac jak pałac, ja ich nie lubię, mam bliziutko podobny w Łańcucie, przejeżdżam obok niego w drodze na skraj i nawet nie zwalniam. Ale te drzewa!!!! gdyby umiały opowiadać? Dlaczego stare drzewa takie są cudne, wzruszające i piękne a stare baby wręcz przeciwnie?
    Witraż prześliczny, uwielbiam witraże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare mury też są interesujące, a stare baby i dziady...wiadomo :-))).
      Ja też bardzo lubię witraże. W moim rodzinnym mieście każda kamienica miała je na klatkach schodowych. Wiele jeszcze można oglądać. Ewa często pokazuje krakowskie podwórka i witrażowe okna. Cieszą oko.

      Usuń