Po przemiłych kilku dniach, spędzonych w Krakowie, wróciłyśmy na wieś, by, dla odmiany, ponapawać się ciszą i sielskością Naszej Okolicy. A tu czekała mnie niespodzianka - wyjazd na pięć dni do Amsterdamu ! Coś cudownego ! Zobaczę na własne oczy obrazy Van Gogha ! Zwiedzimy Rijskmuzeum, popływamy kanałami i nasycimy się atmosferą tego miasta. Hotel, bilety - wszystko załatwione online.
Pakujemy walizki i jedziemy na lotnisko. Ale się cieszę !
Van Gogh jest od dawna moim ulubionym malarzem. Znajomość z nim zawarłąm w szkole podstawowej. Na lekcji rysunku malowaliśmy małą konewkę. Nie mam pojęcia, co mi przyszło do głowy, że namalowałam ją krótkimi pociągnięciami pędzelka i to w rożnych kolorach. Nauczycielka spojrzałą na moje "dzieło" i powiedziała : O, namalowałaś to techniką Van Gogha. Były to czasy (straszne !) przedinternetowe więc szybko sprawdziłąm w encyklopedii, kto zacz. Przepytałam mamę, a mama kupiła mi Jego album. Nie mogłam się od niego oderwać. Gwiażdzista Noc, Cyprysy, rożne kwiaty - przepiękne obrazy. Te pierwsze dzieła - typu Jedzący Kartofle nie bardzo mnie zachwycily, ale te późniejsze, nawet w okresu zaawansowanej choroby, są do tej pory moimi ulubionymi.
Muzeum Van Gogha jest pięknym, nowoczesnym obiektem. Obrazy są świetnie eksponowane. Ludzi mnóstwo, wiadomo ale nie ma przesadnego tłoku, bo ilość biletów jest ograniczona.
Mieszkałyśmy w świetnym hotelu , nad kanałem, w centrum miasta. Amsterdam zadziwił mnie swą urodą. Piękne, zadbane kamieniczki, mnóstwo knajpeczek, skwerów, zieleni - raj dla turystów.
Na pierwszym zdjęciu nasz hotel chyba 100 lat temu, na drugim - współczesnie.
Jedynym niebezpieczeństwem są mieszkańcy na rowerach :-). Jeżdżą jak szaleni po swych ścieżkach i trzeba naprawdę uważać, by nie znaleźć się na ich drodze.
Dziś tylko trochę zdjęć, reszta będzie niedługo.
ten rysunek strasznie mi się podoba. bardzo się odróżnia od innych dzieł. To Kingfisher-maleńki ptaszek, prawie niewidoczny wśród zarośli.










Byłam w Amsterdamie ale tylko dwa dni i najbardziej mnie urzekły kanały i absurdalnie i uroczo wąskie kamieniczki przy nich. Rowerów mnóstwo ale większość poprzypinana do byle czego. A niesamowitą, multi sensoryczną wystawę Van Gogha widziałam we Wrocławiu latem 2022 r http://kopianieba.blogspot.com/2022/06/od-dnia-matki-do-dnia-dziecka-we-wrocku.html
OdpowiedzUsuńAmsterdam zaskoczył mnie swą urodą i niezwykle przyjemną atmosferą.
UsuńTa wystawa Van Gogha przyjeżdża do Łodzi. Oczywiście wybieram się na nią.
Fantastyczna wycieczka no i ten autoportret - niesamowity, zupełnie nieznany. Wow! :)
OdpowiedzUsuńTak, dlugo ją będę wspominać.
UsuńWspaniała wyprawa, fantastyczne wspomnienia, obrazy fascynujące.
OdpowiedzUsuńNie widziałam niestety w oryginale, ale znam je wszystkie oczywiście doskonale. Cieszę się bardzo, że miałyście tak wspaniałą wakacyjną artystyczną przygodę.
Uściski, ekk
W następnym poście będzie trochę z Rijskmuzeum. Naprawdę, przygoda byla wspaniała. Pozdrawiam serdecznie !
UsuńAniu, cudowna wycieczka i bardzo zazdroszczę tej wyprawy. Amsterdam to jedno z tych miejsc, które w moich cichych marzeniach bardzo chciałabym odwiedzić głównie z powodu Rijksmuseum i Vermeera. Teraz jest wspaniała wystawa tego malarza,zgromadzono prawie 30 jego dzieł z całego świata, niestety bilety wyprzedane do końca ekspozycji. Fascynację malarstwem van Gogha przechodziłam w młodości, potem oczywiście byli impresjoniści a szczególnie Monet, później nastąpił zachwyt bardziej współczesnym malarstwem Klee, Kandinsky i najbardziej Klimtem.
OdpowiedzUsuńAmsterdam znam tylko z ekranu i podoba mi się to, że nie jest metropolią, ma dużo wody i rowerów. Słyszałam również, że można tam dobrze zjeść.
Piękne zdjęcia powyżej potwierdzają moje wyobrażenia o tym mieście. Wspaniale spędzałaś to lato. Serdecznie pozdrawiam. Zuza
Tak, wyprawa była świetna. Ja nadal kocham impresjonistów ale oczywiście podziwiam też młodszych. W Tajpej była fantastyczna , multimedialna wystawa Klimta. Mam tylko zdjęcia i filmiki. Zaskoczona byłam Jego pejzażami. W centrum, gdzie mieszkałyśmy, było mnóstwo knajpek z jedzeniem z całego chyba świata. I ani jednego sklepu spożywczego :-). One były w innych częściach miasta. Ale sery można było kupić w specjalnych sklepach, a kwiaty.... będzie i o nich. Uściski !
UsuńOjejku, jakie artystyczne szaleństwo, przeżyłaś Aniu wspaniałe chwile:-) Lubię czytać życiorysy artystów, często niedocenianych w życiu, żyjących w biedzie, a po śmierci gloria i chwała, dorobek artystyczny i talent wielkie, jest co podziwiać; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa też namiętnie czytałam ich życiorysy. Wielu klepało straszną biedę, a teraz za najmarniejszy rysunek płaci się tysiące, a nawet miliony. Chichot losu. Sciskam Cię !
Usuń