Było już po północy.
Kotek leżał na foteliku i kłębiły się w nim różne uczucia. Był głodny, bo ze strachu przed Gościem wieczór przesiedział w wersalce i nie zjadł kolacji. Gość, nie dość że długo siedział przy stole, to w dodatku został na noc. Kotek nie rozumiał, czemu Pani na to pozwala – przecież w dobrze znanym gronie jest najlepiej i najbezpieczniej. Jasne światło księżyca budziło niepokój, nie pozwalało zasnąć i Kotek z goryczą wspominał liczne, nieudane próby zaprzyjaźnienia się z Kotem i przegrane z nim walki o prymat w stadzie.
Usłyszał, jak Kot poruszył się na swoim posłaniu i wtedy wstąpił w niego DEMON. Z głośnym, ostrym krzykiem ruszył do ataku.
Zaspany i zaskoczony tak niemile Kot od razu oprzytomniał i w niego także wstąpił DEMON. Wrzeszcząc zwarli się się ze sobą, potoczyli aż do łazienki i tam Kotek dostał znowu lanie.
Upokorzony, wściekły i potłuczony schował się za pralkę.
Pozostał tam całą dobę, nie jedząc i nie pijąc.
Czy dostał nauczkę i zrozumiał, że nie ma szans na dominację ? A gdzie tam ! Gdy tylko wrócił do równowagi, znów zaczął zaczepiać Kota. Trochę mniej agresywnie, to prawda ale za to kilka razy dziennie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz