środa, 14 grudnia 2011

Wschody i zachody

Grudzień podarował nam bezśnieżne, cudowne, słoneczne dni i księżycowe noce. Po prostu nie można się oprzeć, by nie sfotografować budzącego się dnia czy nadchodzącej nocy. I wcale nie zamierzałam się opierać, tylko chwytałam aparat i czatowałam na dobre ujęcie.

Wczorajszy zachód słońca.























Tak powitałam dzisiejszy poranek.














































Taki mam widok, gdy tylko otworzę drzwi.























Kilka dni temu pełnia nie dawała nam spać i budziła różne demony. Jakie to były demony, opowiem w następnej notce.























Ale wczesnym rankiem zachodzący księżyc był już przyjazny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz