Siedlisko szykuje się na powitanie wiosny. W powietrzu nieustający ptasi świergot; drobnych ptaszków jest naprawdę dużo i ciepło polecam się tym, którzy płaczą nad zanikaniem wróbli i mazurków – u mnie mogą się napawać ich widokiem do woli. Słychać też chichot dzięcioła zielonego i przeciągłe, tęskne wołanie jego czarnego krewniaka. Żurawi klangor towarzyszy nam od świtu do nocy, żałuję tylko, że nie widziałam ( i nie słyszałam) przelotów gęsi i kaczek.
Trzy prawie letnie dni spowodowały, że zrzuciłam ciepłe ciuszki, w które spowita byłam przez ostatnie dwa miesiące i rzuciłam się do robienia wiosennych porządków w ogrodzie. Szorowałam ogrodowe meble, usuwałam suche badyle i zeschłe liście z grządek, nadwyrężając potężnie swoje kręgi ale co tam ! Wiosna, wiosna, cieplejszy wieje wiatr i od razu ubyło nam 100 lat !
Julce też ubyło. Na spacerach zachowuje się jak młody szczeniak, nie daruje żadnej kępce trawy, żadnej dziurze.
Krokusom mróz dał się mocno we znaki, bardzo zmarniały i nie wiem, kiedy zakwitną ale przebiśniegi są niezawodne.
Dziś idziemy puścić Marzannę na wzburzone wody naszej rzeczki DD.
Niech płynie wraz z zimą do morza !
Marzanna jest ciut nietypowa :DD
Dziś, pieszcząc się z Bolkiem na ogrodowej ławce, widziałam pierwszego bociana ! To zapewne zwiadowca – sprawdza, czy w gnieździe wszystko w porządku i czy można zaprosić samiczkę.
Proszę Państwa ! To już naprawdę wiosna !!!!!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz