Że z blogowania płyną różne pożytki, to wie każdy blogowicz. To przecież pamiętnik naszych przeżyć i wzruszeń, minionych zachodów i wschodów słońca, a w moim przypadku także roślin, które miałam ( a już nie mam), ptaszków, motylków i najróżniejszych robaczków, które tu mieszkają, bo tez podoba im się Siedlisko.
Jednak największym, fantastycznym pożytkiem z posiadania blogu jest znajomość z Wami. Zaczynając go prowadzić nie miałam pojęcia, że tak wpłynie na moje życie. Oczywiście znakomita większość znajomości pozostanie wirtualna ale mam juz całkiem spore grono przyjaciół i znajomych którzy „objawili się ” w realu. Dzwonimy do siebie, spotykamy się np. we Wrocławiu ( :DD) ,odwiedzamy się w naszych ustroniach dbając o to, by znajomości te trwały jak najdłużej.
Dzięki blogowi moja wioska zyskała nowych mieszkańców (a ja kolejnych przyjaciół).
Podczas jesiennej wizyty, poznanej w wiadomy sposób nowej przyjaciółki Teni, zostałam hojnie obdarowana pięknymi roślinami. Oto jedna z nich – magnolia gwiaździsta. Była tak mocno okutana wieloma warstwami włókniny, że nie zmarzła i odwdzięczyła się mnóstwem „gwiazdek”.
Za kilka dni zakwitnie jedyna pozostała przy życiu cebulka tulipana „Ice cream”. Strasznie jestem ciekawa kwiatu, bo na zdjęciu wyglądał bajecznie.
Teniu, jeszcze raz dziękuję !
Od Ewy- malarki też dostałam piękne okazy, a wśród nich różową daturę, która trochę u mnie kaprysi (tęskni za Ewą?) ale trzyma się krzepko.
Niedługo odbędzie się kolejne wrocławskie spotkanie. Będzie się działo !
Cieszę się, że pięć lat temu, mimo mojego oporu, Kama namówiła mnie na prowadzenie blogu, wszystko załatwiła i postawiła mnie przed faktem dokonanym : pisz, Mamusiu !
No to piszę i pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tu zaglądają i jeszcze się nie znudzili moim pisaniem :)))


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz