Intensywne, wiosenne porządki w Siedlisku obejmują tez domek dla gości, który po zimie wymaga nie tylko szorowania ale przede wszystkim wietrzenia i ocieplania słońcem. Jak z tym słońcem i ciepłem było przed świętami, to wszyscy odczuliśmy na własnej skórze, dość powiedzieć, ze dopiero w drugi dzień świąt znów otworzyłam gościnne podwoje. I wtedy zobaczyłam na parapecie biednego rudzika. Biednego, bo przesiedział tam co najmniej dwie doby bez jedzenia, bez picia i bez towarzystwa.
Był wystraszony i lekko oszołomiony. Zdążyłam skoczyć po aparat i zrobić parę zdjęć, bo przecież normalnie jest to niezwykle ruchliwy ptaszek i już nie raz zasadzałam się na niego – bezskutecznie. Zawsze był szybszy.
Ptaszek powoli dochodzi do siebie.
Koty zamknięte w domu, więc spokojnie czekam, aż odfrunie.
Już widać, że rudzik znów jest zadowolony z życia.
W tym roku pierwszy raz widzę sporo tych ptaszków. Gdzieś niedaleko mają gniazdka, bo cały dzień uwijają się po ogrodzie, skacząc sobie wesoło po grządkach i za nic mają nasze psy i koty ( choć to może mieć pewne niemiłe konsekwencje. Dobrze, że są, bo pięknie ozdabiają Siedlisko.
Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia świąteczne. Sprawiły mi dużą radość.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz