Siedlisko, tak jak cały kraj, pokryte było potężną warstwą śniegu. Było go ponad 10 cm. Łamały się gałęzie i mniejsze drzewa. U mnie w ogrodzie ucierpiał zielonolistny perukowiec – rozpadł się na trzy części. A oto wspomniane absolwentki tej szkoły przetrwania :
Moje nagietki – naprawdę niesamowite ! obiecałam sobie, że wiosną wysieję ich mnóstwo, szczególnie tych leczniczych – o pomarańczowych, pełnych kwiatach. Są jak słoneczka w pochmurny dzień.
Miniaturowe brateczki wysiały się z tych wiosennych i kwitna w kilku miejscach w ogrodzie. Im mrozy niestraszne.
I jakiś fiołek, który zapewne myslał, że zima juz za nami i pora zakwitnąć.
Biedulek, nie wie, co go czeka…
Do najwytrwalszych zalicza się mój ulubiony ciemiernik, który w tym roku lekko opóźnia kwitnienie.
A to jego młodszy braciszek, który rośnie tuz przy wejściu do domu, by w każdej chwili cieszył nasze oczy.
No i moje ulubione dąbki – one zniosą naprawdę wiele – ani śnieg ani mróz ich nie pokonają.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz