piątek, 5 kwietnia 2013

Myszołowy

Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne. Mam nadzieję, że Święta spędziliście zdrowo i smacznie, zapewne w zaciszu domowym, bo przeciez naprawdę trudno było wyjść z domu nawet na chwilę. 

Zima ciągle trzyma nas w swoich szponach . 

A do mnie przyleciały dwa myszołowy, by trochę potrzymać w szponach słoninkę. To była ciekawa historia. Najpierw przyleciał jeden. Długo siedział na nieco oddalonych drzewach, potem odważył się przyfrunąć na jabłonkę. Siedział i siedział, wcale nie miał ochoty zaatakować słoninki. Wołał coś w swoim języku, a ja z niepokojem popatrywałam, czy wszystko z nim w porządku. I w pewnej chwili zobaczyłam drugiego ptaka, który nie wahał się ani chwili, by przystapic do konsumpcji. Ten pierwszy cały czas go asekurował. Czyżby samczyk przyprowadził damę serca swego ? Ptak jadł słoninę, czasem zmieniał pozycję i wtedy widać było, jakie wielkie są jego skrzydła i jakie piękne. Miałam nadzieję, że znowu mnie odwiedzą ale następnego dnia tylko jeden siedział na ulubionych olchach i nie zdecydował się bliżej przylecieć. Szkoda !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz