Kocanki ogrodowe wszyscy znamy - to te nieśmiertelniki i suchołuski, które były po prostu niezbędnym tworzywem do komponowania suchych bukietów. Kocanka piaskowa, rzadka w moich stronach ale popularna w całej Polsce, tez jest dość popularna. Ja mam szczęście kupować sadzonki nieco innych kocanek - zapewne mniej znanych. To krótki przegląd moich zdobyczy :
Kocanka włochata (bardzo silnie rosnąca):
kocanka drobnolistna zwisająca:
Kocanka drobnolistna, która świetnie czuje się na skalniaczku i do dziś pięknie wygląda (zdjęcie dziś robione):

Kocanka piaskowa, która jest składnikiem suchego bukietu.
Ostatnie dwa zdjęcia to podarunek od mojej przyjaciółki Teni - kocanka włoska o zapachu i smaku curry - superrewelacja.
Te doniczkowe kocanki już na stałe weszły do zestawu moich letnich ozdóbek, na równi z surfiniami i niecierpkami.
Jak u prawdziwej czarownicy ( sorki , no może czarodziejki) - cudeńka . A widzę że " Judaszowe talarki" też Ci się udały - cudownie jedwabiście błyszczą. Cudkie i klimatycznie tu u Ciebie Aniu , Anulko - ściskam mocno - Jola W.
OdpowiedzUsuńMy nazywamy je Judaszowymi srebrnikami. Kiedys robiłam wielkie, suche bukiety, do których uprawiałam różne rosliny. Teraz, w tym wiejskim domku, nie mam na nie miejsca. Musze zadowolić się małymi ale i one są urokliwe.
OdpowiedzUsuńDziała. :)
OdpowiedzUsuńTeż znam nazwę Judaszowe srebrniki. Wykażę się niepoprawnością, ale najbardziej podoba mi się nazwa łacińska: Lunaria. :)))
Jak to "o smaku" curry? To jest jadalne?
Bardzo lubię kocanki piaskowe. Kojarzą mi się z najmilszymi wspomnieniami z dzieciństwa. :)))
Serdeczności :)
Lunaria to śliczna nazwa-też ją lubię. To ziele curry jest jadalne, ma ciekawy smak i zapach. mam problem z przetrzymaniem go przez zimę. Chyba zostawię na warzywniku i dobrze okryję. Rozmaryn wnoszę na zimę do domu i zawsze mi zasycha. Boję się, że to curry też czekałby taki los, a w naszych okolicach nigdy nie widziałam tego ziółka.
UsuńRozmaryn mam w domu w doniczce. Rozrasta się ładnie i straszliwie pije. :) Ciekawa jestem, czy taki doniczkowy kwitnie. Śpiewanie: "o mój rozmarynie, rozwijaj się" jak na razie działa tylko na gałązki i liście. :)))
UsuńSpróbuj może trochę tego curry uszczypać i posadzić w doniczce. Może da sobie radę?
Mam duże wątpliwości, czy ukorzeni sie w doniczce. To nie ta pora. Spróbuję na wiosne. Uściski !
UsuńJejku! jak się cieszę, że mogę znowu zaglądać do Twego "kosmosu"; i widzę, że mam trochę do nadrobienia; Judaszowe srebrniki, bardzo podobne do wydłużonych łuszczynek miesięcznicy, która kwitnie obficie na wiosnę w lasach na Pogórzu, a niebieskie kwiatki upojnie pachną; pozdrawiam Cię, Aniu, bardzo serdecznie.
OdpowiedzUsuńWpadaj, Marysiu, jak najczęściej ! Ściskam Cie !
UsuńTwoje kocanki całkiem niepodobne do moich, w tym roku zanim się "ogarnęłam :-)" już przekwitły i się wysypały, może wiosną same się rozsieją. Tymianek, szałwia i oregano dają sobie u mnie radę ale rozmaryn też mi zanika. Aniu, czy już zdjęłaś klauzurę tajności z kosmosu? Bo jak Cię nie mam w oglądanych to się zgapiam, jam już w takim wieku że to się zdarza coraz częściej. Serdeczności dla Kosmitki:-)
OdpowiedzUsuńJeszcze trochę musi byc utajniony:-). Może zanotuj sobie adres w zakładkach ? Twoje kocanki pewnie były to te kolorowe, nieśmiertelniki lub suchołuski ? Chyba posieję je na wiosnę, tez się za nimi stęskniłam, jak za dzwonkami irlandzkimi. Ciagle mam zbyt mało miejsca na wszystkie jednoroczne, które sa takie atrakcyjne ! Uściski !
Usuń