Złote to myśli - nic dodać, nic ująć :-).
A jak jest zima i zimno, to stołówka pod jabłonką przeżywa oblężenie. Z przerażeniem patrze, jak topnieją moje zasoby ziaren. No cóż, jak co 2-3 godziny wyrzucam wcale niemałą porcje jedzenia, to nie ma się co dziwić. Wieczorem zaczął padać śnieg, napadało tylko ok. 3 cm ale wspaniale to wpłynęło na apetyt moich stołowników. Osobisty bażant odwiedza mnie codziennie ( szkoda, że tylko jeden), a dziś zaszczycił słoninkę myszołów. Ciekawe, czy to ten zeszłoroczny. Sójki oczywiście też ucztują, jak zwykle kłócąc się miedzy sobą i odstraszając maluchy.
Jutro czeka mnie wyprawa po następne zapasy. Dobrze, że w sąsiednim miasteczku jest targ - będę mogła kupić następny worek pszenicy i kilkanaście kilogramów słonecznika. O słoninie nie wspomnę.
Byle do wiosny !






Piękne ptaki . A inne zwierzaki nie podchodzą do zabudowań w poszukiwaniu jedzenia ?
OdpowiedzUsuńGdzieś zawsze są w polu widzenia sarny, ale bliżej nie podchodzą. Dziki żerują nocą. Kiedys było tu sporo kuropatw, ale juz od kilku ładnych lat ich nie widujemy.
UsuńMyszołów pewnie ten sam. Masz widocznie swojego, jak bażanta. :))) Do mojego małego karmniczka przylatują sikory, dzwońce, sójka, kosy (parka) i mazurki. Tyle na razie widziałam. I pierwszy raz zobaczyłam wróble jedzące słoninę...
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
U mnie też mazurki jedza słóninę. Bardzo mnie to śmieszyło, ale właściwie - czemu nie ? Przecież latem jedzą robaki, czyli są mięsożerne ? Myszołów przyleciał jeszcze o zmierzchu, wrąbał cały nowy kawałek słoniny - cóż, trzeba zwiekszyc zapasy :-). Ale piekny jest, prawda ?
UsuńPiękny. Chociaż z reguły nie lubi się drapieżników. Ale dla mnie dzieła Natury są zawsze piękne. :)
UsuńŚwietne zdjęcia myszołowa i sójek. Do nas też przyszła zima, posypało śniegiem, mróz dokuczył.
OdpowiedzUsuńCiepełka życzę.
Lubię ciepełko, jak kot ( ale nie upał !!!!). Jakos sobie radzimy. Pozdrowienia dla Pani z Kotem !
UsuńA Ty jak święty Franciszek , w dobrej komitywie ze zwierzątkami. A sarenek brak i innej gawiedzi , tylko latające ? Wiesz, że dzięki Tobie inaczej patrzę na Twojego bażanta , inaczej patrzyłabym jak na zdobycz - a teraz patrzę jak na śliczności , któremu pomaga przetrwać zimę dobry człowiek - uściski dla Franciszki - Jola W.
OdpowiedzUsuńW tym roku jakoś mniej saren widzę - pewnie kryją się po lasach. Wiez, jakos nie mogę przywyknąć do mysli, że dzika zwierzyna jest do jedzenia. Dla mnie to ozdoba lasu. Wiem, oczywiście, że jest bardzo zdrowa i smaczna ale nigdy jej nie tknę - taka jestem głupio-miejsko-sentymentalna :-). Uściski !
OdpowiedzUsuńAniu, to lepsze od TV a w dodatku to nie Ty szukasz ale do Ciebie przylatują. Tylko gapić się i focić i umieszczać na blogu
OdpowiedzUsuńI lepsze niz TV i dodatkowo gimnastyka ( bo muszę wskakiwać na ławeczkę :-) )
UsuńOj, idzie tego ziarna sporo, ja bazuję na słoneczniku, i wkrótce napocznę trzeci wór; a myszołów, a może to kania albo pustułka /nie potrafię odróżnić/ przylatuje zapolować do naszego miejskiego ogrodu; denerwuje mnie, jak tak siedzi i wypatruje, ale on też potrzebuje żyć; pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńWidziałam na Twoim blogu wspaniałych gości :-). Ten zielony dzięcioł pęknie zapozował, u mnie widziałam je tylko wiosną i latem. Uściski !
UsuńNiestety taki mamy klimat, to jedna z tych rzeczy, na które ciągle bez sensu narzekamy (ja bardzo często) nie mając na niego, przynajmniej na razie, żadnego wpływu. Czy "Twoje" ptaszki szaleją wokalnie, u mnie ciągły świergot dziesiątek głosików, kojarzący mi się bardziej z wiosną. Niestety osobistego bażanta nie mam a myszołowy widywałam w pobliżu ale nigdy pod samym oknem.Jak zwykle świetne zdjęcia. Chyba też oprócz słonecznika, zaopatrzę się w worek pszenicy bo kilogramowe mieszanki w sklepie ogrodniczym doprowadzą mnie na skraj bankructwa. Bardzo ciepło pozdrawiam. Zuza
OdpowiedzUsuńPolecam pszenicę ! Nie jest droga ( 25.kg worek kosztuje 25 zł.), a jedzą ją bardzo chętnie. Tak chętnie, że już 2 worki zjadły. Dwa następne mam w stodole (+słonecznik), więc mrozy i zawieje mi niestraszne. Zresztą u nas śniegu bardzo mało, tylko wiatr dokuczliwy. Moje ptaszki tez ćwierkają ale jeszcze takiego wiosennego szczebiotu nie słychać. Uściski !
OdpowiedzUsuń