Strasznie długą przerwę zrobiłam w blogowaniu. Tak pochłonęły mnie czynności domowe, że na wpisy juz ani czasu ani siły nie wystarczyło. Wpadłam mianowicie w jakiś amok przetwarzania, słoikowania, pasteryzowania i innego...ania. Teraz z wielkim zadowoleniem patrzę na zapełnione półki spiżarni i czuję się jak zapobiegliwa wiewiórka, która zgromadziła mnóstwo zapasów na zimę. Wiewiórki czasem zapominają, gdzie co schowały - mnie to na szczęście nie grozi. Jeszcze :-).
Jeszcze bardziej cieszyłoby mnie, gdyby wszystkie dary jesieni pochodziły z mojego ogródka ale cóż, pewnie tego już nie doczekam. Muszę zadowolić się nabywaniem ich drogą kupna na targu. Jedynie cukinie i dynie ładnie obrodziły. Pomidory zaatakowała zaraza, zanim w pełni dojrzały ale dzięki temu mam ok. 14 słoików ketchupu z zielonych owoców ( baaardzo dobry wyszedł). Teraz głowię się, co zrobić z nadmiarem cukinii. Zrobiłam już : - ketchup ( rewelacja !),
- leczo normalne oraz zmiksowane na rodzaj sosu (ok. 10 słoików),
- kilka zapiekanek ( pyszne !),
- zupy jarzynowe z makaronem cukiniowym,
- proszone obiady z cukinią w roli głównej ( przystawka, zupa, główne danie).
I jeszcze mam 8 sztuk dużych i kilka małych. I kto to powiedział, że od przybytku głowa nie boli ???????
Ale tylko po jednej mam ulubione dalie Akitę i Vancouver oraz tę wyjątkowo piękną w tym roku daturę.



Jak ja się stęskniłam !! Ja przez pewien czas nie komentowałam , nie zamieszczałam swoich zachwytów i uwag, ( ale czytałam dokładnie) bo byłam za granicą i miałam problemy z logowaniem - nie wiem dlaczego ...
OdpowiedzUsuńDalie - cudne , kocham je , są dla mnie kwiatami z wyższych kwiatowych sfer . A co do przetworów i zapasów na zimę to podziwiam i zazdroszczę , szczególnie zaciekawił mnie ketchup z zielonych pomidorów :-)
Do zielonych dodaje sie trochę dojrzałych pomidorów, przyprawy ( sól, pieprz, chili lub czuszkę, cukier, dałam też świeży imbir), trochę octu jabłkowego, gotuje dośc długo, przeciera i gotowe ! Jest bardzo dobry tylko kolor nie zachęcający :-)))). Aniu, wróciłaś na stałe ? To jeszcze zamieszczę trochę zdjęć dalii, choć co roku je fotografuję. Teraz już są mniej dekoracyjne, kwiaty maja coraz mniejsze ale cos tam jeszcze z nich wykrzeszę :-). Uściski ! A grzybów już prawie nie ma - jest zbyt sucho.
OdpowiedzUsuńOj stęskniłam się i trochę niepokoiłam. Piękne dalie, lubię e kwiaty, sa takie eleganckie.
OdpowiedzUsuńPrzetworów w tym roku nie robię, obraziłam się, ubiegłoroczne mi nie wszystkie się udały, część dzieci nie wzięły, sama nie zjem. Dynię mrożę w porcjach i mam zimą na zupę. Może cukinię też się da?
Ściskam
Mam już pełną zamrażarkę :-). Tu niżej Zuza pisze, że mrozi cukinię startą na tarce. To chyba dobry pomysł. Mam dynie Hokkaido ( takie małe), które w spiżarni wytrzymują do marca, nie potrzeba ich mrozić. Polecam Ci je, bo pyszne i na zupę i pieczone w piekarniku. Buziaki !
UsuńOch jak dobrze, że wróciłaś ale doskonale Cię rozumiem, ja też nie mam na nic czasu bo przetwarzam w dodatku własne. Cukinię uwielbiam a najbardziej pieczone z niej placki i ciasto czekoladowe, super zdrowe bez tłuszczu, cukru i prawie bez mąki za to z musem jabłkowym.W obu przypadkach ścieram cukinie na grubej tarce, lekko solę a gdy puszczą sok wyciskam płyn. Do placków dodaję ziarna, pestki, zmielone siemię i to co akurat mam pod ręką, trochę maki gryczanej lub sojowej albo innej zdrowej, przyprawy, jajko. Układam ciasto łyżką w piekarniku na papierze do pieczenia posmarowanym cieniutko olejem, piekę w tem. 170 - 180 aż osiągną kolor przysmażenia. Można pod koniec pieczenia posypać, startym, ostrym serem typu cheddar. Zapas trzymam w lodówce i w razie chętki na co nieco opiekam. Aby cieszyć się plackami w zimie odciśniętą masę zamrażam.
OdpowiedzUsuńMłodą startą cukinię dodaję również do surówek,pyszna ze startą kalarepką, marchewką, jabłkiem.itp.
Po sezonie cukiniowym zastępuje ją dynią.
Pomidory w gruncie mają niewielkie szanse w walce z zarazami dlatego ja zbudowałam niewielki tunel bo pomidory uwielbiam i dzięki temu od początku sierpnia objadam się nimi kilka razy dziennie a teraz zaczęłam przerabiać na rodzaj pelati czyli duże cząstki pomidorów w gęstym, dobrze przyprawionym sosie pomidorowym.
U mnie w tym roku zaszalały śliwki i jabłka (głównie papierówki,antonówki i złota reneta), sporo również aronii więc mam co robić. A przecież grządki warzywne jeszcze pełne wszelakiego dobra więc pracowita jesień przede mną.
Dalie przepiękne.
Serdecznie pozdrawiam. Zuza
Zuzo, masz pracowitą jesień ! Nie mam jabłek, więc nie muszę ich przerabiać i powoli kończę szał przetworów. Ja też robię placuszki z cukinii i często piekę zamiast smażyć ( ziemniaczane też). Co prawda najpyszniejsze smażone ale o linię też dbać trzeba :-). Mielone kotlety bardzo często piekę z w/w względów. Dobry masz pomysł z dodawaniem cukinii do sałatek, muszę wypróbować. Uściski !
UsuńAniu , Anulko - proszę, zamieść na swoim domu ogromny napis PRZETWÓRNIA u Ani. Ogrom roboty odwaliłaś, teraz Ci pewnie ręce odpadają ? Żadna zima Ci niestraszna, może Cię zawiać, zadymić a Ty z głodu nie umrzesz. Smacznego i na zdrowie - serdecznie pozdrawiam - Jolka
OdpowiedzUsuńMuszę w większych ilościach kupić ziemniaki i mąkę i wtedy śnieg może mnie nawet na tydzień zasypać :-). Serdeczne uściski !
UsuńU mnie już się nieco uspokoiło przetworowo. Dzielnie zwalczyłam jabłka od sąsiadki. :) Z cukinii i ziemniaków smażyłam dziś placuszki - część muszę zamrozić, bo cukinia wielgaśna była. A w ogródku znalazłam wielką kanię. :) W zeszłym roku kupiliśmy grzybnię, ale bez wielkich nadziei. I proszę: jest! Z tych ciemnych. Ale frajda. :) Może się grzybnia uchowa?
OdpowiedzUsuńNo i potwierdzam: keczup pycha. :)))
Serdeczności :)
Chyba się uchowa. U mnie kanie wędrują po całym ogrodzie ale co roku jest ich mniej. Ciekawe, dlaczego ?
UsuńZapobiegliwa z Ciebie wiewiórka, ja kiedyś też taka byłam ale teraz przetwarzam tylko swoje a że nie ma tego wiele więc na półce tylko słoiczki marynowanych grzybków i nalewka malinowa. Resztę zjadam na bieżąco, na-witaminizowana na pół zimy. Datura piękna. Serdeczności już jesienne
OdpowiedzUsuńMoje sąsiadki namiętnie przerabiają, na targu widzę kobiety, kupujące masę warzyw z lekkim obłędem w oku no i ja jakoś wpadłam w ten rytm. Już powoli z niego wychodzę :-). Cudnej jesieni, Krystynko !
Usuń