Datura, która w tym roku była wyjątkowo obficie obsypana pąkami i kwitła zabójczo, teraz rozwija ostatnie pąki. Kwiaty są coraz bledsze, prawie białe ale nadal wielkie i urzekające. Liście żółkną ale cóż - taka jest kolej rzeczy i trzeba się z tym przemijaniem godzić. Wiosną wróci nadzieja na nowe życie !
Ulubione moje dalie tez się zmieniły. Soczyste barwy lata przeszły w nostalgiczne, rozbielone pastele. I nadal są niebywale piękne. Tu Vancouver i Akita - wersja letnia i jesienna.






Piękne dalie! Ja już chyba będę swoje chować, choć taka szkoda, jeszcze ładnie kwitną!
OdpowiedzUsuńbardzo podobają mi się takie wielokolorowe odmiany jak Twoje,
pozdrawiam,
m.
Ja zwykle czekam, aż przymrozki zakończą im wegetację. Magdo, odnalazłam Twój blog i zaczęłam czytać. Bardzo mi się podoba, bardzo ! Serdecznie Cię pozdrawiam !
UsuńWszystkie piękne. Jak dobrze, ze jeszcze kwitną. Moje pelargonie mają jeszcze pąki, mam nadzieję, że zdążą przed przymrozkami. Na razie jest dość ciepło.
OdpowiedzUsuńUściski
Na pewno jeszcze długo będa kwitły ! W mieście zawsze jest cieplej, a w Krakowie - jeszcze bardziej !
UsuńPozdrawiamy serdecznie, a Kota bardzo głaszczemy !
Mnie się podobają i te soczyste, pyszne i te pastelowe, delikatne. Jak kolorowo jeszcze u Ciebie Aniu.
OdpowiedzUsuńW tym roku wyjątkowo kolorowo i kwietnie. Ściskam Cie !
UsuńCieszmy się tymi ostatnimi krasawicami w ogrodzie, bo rok temu już było po całym spektaklu; pamiętasz, Aniu, mróz zniszczył wszystko, i pomidory w foliakach, i wszystkie kwiaty w ogrodzie, a potem, jak na ironię, znowu było ciepło; pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńW zeszłym roku o tej porze wszystkie dalie były juz na zimowisku ( na strychu), a w ogrodzie było pusto. Na szczęście w tym roku możemy jeszcze cieszyc się kolorami. Uściski !
Usuń