W tym roku stołówka pod jabłonką zaczęła działać dość późno, bo pod koniec grudnia. Wcześniej nie było potrzeby dokarmiania ptactwa, bo u nas śniegu praktycznie nie było, temperatura była wysoka ( nawet 10 st.) i ptaki doskonale sobie same radziły. Pierwszy śnieg i mróz ( niewielki, raptem - 3 do -5) spowodowały panikę wśród ptactwa. Co dwie godziny wysypywałam dwie miski ziaren, codziennie zmieniałam słoninę i w końcu sama wpadłam w panikę, że nie wystarczy mi zgromadzonej karmy. Na szczęście po świętach na targu kupiłam duuuuży zapas pszenicy i słonecznika, z trudem zdobyłam słoninę ( wszystkie sklepy albo zamknięte albo z resztkami towaru) ale juz ze spokojem mogłam witać Nowy Rok.
A gości w stołówce nie ubywało ! Od trzech lat przylatuje myszołów, dzięcioł jest codziennym gościem ( dziwię się nawet, że jeszcze nie dostał nerwicy, bo każdorazowe otwarcie drzwi powoduje panikę i odlot), pojawia sie tez mój osobisty bażant ( którego Trusia ma wielka ochotę złapać za ogon).
Teraz jest znów ciepło, ptaki mają mniejszy apetyt i wystarczają już dwie miski ziaren dziennie. Ciekawe, czy zima będzie nadal tak łaskawa, czy tez pokaże swoje groźne oblicze. Niedługo się przekonamy :-).
Myszołów potrafi tak przesiedzieć kilka godzin, by w końcu wybrać właściwy do konsumpcji moment.
A Mieszulek patrzy tęsknie na latające mięsko : daj sikorkę, daj sikorkę...









A skąd masz śnieg? Bo u nas bywa czasem wieczorem, a rano już nic. :)))
OdpowiedzUsuńPodziwiam Twoją stołówkę. Myszołów przepiękny. Koło naszego kręci się jakiś drapieżnik, ale nie mogłam mu się dokładnie przyjrzeć, bo widuję go jak znika za drzewem lub jakimś budynkiem. :)))
Przepiękne to zdjęcie z kocim pyszczkiem. :)
Nieco nie na temat: w naszej okolicy ostatnio bardzo ożywiły się kruki - całe stada latają. Do tej pory widywałam tylko pojedyncze osobniki. :) Piękne ptaszyska. :)
Serdeczności :)
Śnieg pojawił sie na kilka dni ( zdjęcia z 5. stycznia). Teraz jest znów zielono. To wspaniale, że pojawiły sie kruki - są takie rzadkie ! U nas jest tylko jedna para. Uściski !
OdpowiedzUsuńDo nas, jak przylatywał myszołów, to wcale nie na słoninkę, tylko na ptaki polował; mają apetyt nasi przyjaciele skrzydlaci, muszę zakupić następny, trzeci z kolei, 20-kilowy worek słonecznika, dokarmiamy w domu i na Pogórzu, a słoninką nie zawracam sobie głowy, kupuję najtańsze kostki smalcu, wklejam w pień drzewa, a ptaki doskonale sobie radzą i wydziobują do czysta; pięknie udało Ci się schwycić tego drapola w obiektyw, a bażant to sama uroda; serdeczności ślę.
OdpowiedzUsuńMale ptaszki wcale nie boją się myszołowa - nawet to mnie dziwi, bo przecież czasem i nimi się żywi.
UsuńBażanty są przepiękne. Naprawdę nie rozumiem, że można je zabić dla rosołu. Zresztą w ogóle nie rozumiem myśliwych, jak i Wy i cała masa innych osób. Uściski !
Piękne zdjęcia ptaszków. Też bym mogła zawiesić słoninkę na balkonie, ale kot by oszalał chyba, a one by się nie najadły. Szkoda, bo sikorki wróciły do miasta na zimę.
OdpowiedzUsuńGawrony mają się dobrze, chciałabym zobaczyć kruka.
U nas żyje para kruków. Często widuję je w locie ale nigdy nie przyleciały do stołówki. Gawronów jakoś nie ma, a sroki też tylko dwie czy trzy ( na szczęście). Ściskam Cię !
UsuńDo naszej balkonowej stołówki przylatują wyłącznie gołębie, mewy w tym jedna zaobrączkowana cudna srebrzysta, kawki i sroki. Wszystkie one skutecznie odstraszają drobnicę, czyli sikorki i wróblaszki, które pod koniec jesieni całkiem tłumnie gościły w karmniku.....szkoda.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiamy H+K
Sroki są plagą w miastach. Nie mają naturalnych wrogów, te rozbójniczki. Serdecznie ściskam !
UsuńU mnie kot Klakier pilnuje ptaszków, ale słoninka i karmiki są po za jego zasięgiem :D
OdpowiedzUsuńMieszek patrzy na ptaszki z okna w przedpokoju. Koty wypuszczam po zmroku. Trudno, muszą to jakoś wytrzymać :-).
UsuńZazdraszczam :)
OdpowiedzUsuń:-)))
UsuńPiękny ptasi telewizorek masz za oknem....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
m.
Ten serial bije wszystkie gnioty telewizyjne na głowę :-))). Pozdrawiam serdecznie !
UsuńPiękne koronki na jabłonkach, nawet pączki widzę. Takie mam zboczenie, wszędzie wiosnę już widzę a przecież potrzebny śnieg i mróz i odpoczynek zimowy. Masz cudny serial przyrodniczy za oknem, szczęściaro Aniu!
OdpowiedzUsuńTo prawda, świetny jest ten serial :-).
UsuńAniu , Anulko - fantastyczne zdjęcia . Co za mnogości gości . A Twój kotek na ostatnim zdjęciu liczył, ile uda mu się upolować ? Dziękuję za zdjęcia , do wielka frajda zobaczyć Twoich przyjaciół . Buziaczki - Jolka
OdpowiedzUsuńKotki siedzą w domu, wypuszczam je tylko bardzo wczesnym rankiem i po zmroku. Ptaszki mogą jeść spokojnie.
UsuńAż przyjemnie popatrzeć, tyle gosci....
OdpowiedzUsuńMuszą jeść pod jabłonką, bo przecież do żadnego karmnika się nie zmieszczą...
Pozdrawiam Cię Aniu i trzymaj się ciepło..
Karmnik jest duży ale chętnych całe mnóstwo :-). Dobrze, że pod jabłonką jest ławeczka jako dodatkowe źródełko pokarmu. Trzymam się, Alinko, trzymam ( bo muszę). Ty też sie trzymaj, u Ciebie zima pewnie ostrzejsza ?
UsuńA i u nas dzięcioł to stały bywalec ptasiej stołówki.
OdpowiedzUsuńAmatorem kociej karmy jest kowalik. Pierwszy rok kowaliki widzę u nas i sikorki ubogie.
Puszczyk nocą pohukuje dość złowrogo wg mnie, nie odbieram tego głosu przyjemnie.
Buziaki Aniu najserdeczniejsze
Nigdy nie widziałam kowalika, może i u mnie się wreszcie zjawi ? Pozdrawiam serdecznie !
Usuń