czwartek, 4 czerwca 2015

Jak pies z kotem

Trusia, nazywana coraz częściej Tylko-Mnie-Kochaj-Trusia, najwidoczniej nigdy w swoim poprzednim życiu nie miała do czynienia z kotami. Hasło : gonić kota, gonić kota ciągle tkwi w jej małej główce. I czyni to - na szczęście tylko na podwórku i tylko w ramach rozrywki zdrowej i taniej. Zresztą ani Dusia ani Mieszek specjalnie się tym nie przejmują - czasem dają się pogonić choć kawałeczek ( im też trzeba ruchu), a potem stają, odwracają się do niej i z pytaniem " ale o co chodzi ?" w oczach, oddalają się niespiesznie do swych zajęć ( leżenie na słońcu w rozkosznych pozach).  Trusia zostaje z dość głupim wyrazem pyszczka.
Natomiast w domu jest idealna harmonia. Piesek pogodził się z faktem, że koty są i będą. Często nawet śpią przytulone do siebie, obwąchują sobie mordki, wyjadają z miseczek jakieś symboliczne resztki.
Trusia ma jeden kłopot : co jest z tym dziwnym stworzeniem, które pani nazywa Cookie. Niby kot, ale pogonić się nie da, bo rzadko pojawia się na podwórku. Niby kot ale sierść ma jak pies.  Trusia ją obwąchuje ( chyba kot ???), Cookie na nią warczy ( jednak pies ???) i biedny psiak, znów nie rozstrzygnąwszy tej kwestii, udaje się na wewnętrzna emigrację.
                                                                                                                                                                              
 Patrzymy w prawo.., potem w lewo... - nuda jak w polskim filmie......., i nawet drogi na Ostrołękę nie widać......

























Trwa zbliżanie stanowisk :-)))


10 komentarzy:

  1. Mnie też się podoba ławeczka. Harmonijne współżycie psa i kota jest możliwe, a trochę ruchu im nie zaszkodzi.
    Tęskno mi za ogródkiem, chociaż za robotą troszkę mniej.
    Pozdrawiam Załogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi, ja tez za robotą nie tęsknię. Ale ktoś musi...... Pozdrawiamy Panią i Kota !

      Usuń
  2. Ja bym się tam szybciutko władowała pomiędzy. Błogość i półcień :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko sie tam władować :-). Zaraz któres przyjdzie na kolanka i znów będzie gorąco :-).

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No właśnie, nikt więcej się tam nie zmieści :-(.

      Usuń
  4. Aniu, ławeczkę masz zajętą, będziesz teraz siedzieć na posadzce albo na progu domu.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy, że bujankę okupuje Mieszek ( albo psy), to rzeczywiście zostaje mi przyzba :-)

      Usuń
  5. Po perypetiach z komputerem zniknął mi adres Twojego bloga, ale udało mi się odnaleźć zapiski na papierze. :) Nie ma to jak "współczesna technika"... :)))
    No widać, że zwierzątka mają wspólny punkt widzenia. :)
    Z naszym Bafim by się to nie udało. Jakiś bardzo łowny ten pies. Goni koty i kury sąsiada, które przełażą na nasze podwórko. Kilka kur już poległo. Kiedyś nawet upolował mysz i gołębia.
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba lepiej nie sprawdzać, czy tak samo potraktowałby domowego kota. Pozdrawiam Was serdecznie !

    OdpowiedzUsuń