Mój dach okazał się gościnnym schronieniem dla kilku zakochanych par mazurków. Pod falami Onduliny mam pięć gniazd. Dzielne ptaszki wychowały właśnie drugie pokolenie. Skończyło się radosne ćwierkanie o bladym świcie. Maluchy spróbowały swych sił poza gniazdem i spodobało im się.
To chwila przed pożegnaniem :-(
Rodzice udzielają ostatnich rad i przestróg i młode odlatują.
Ale dwa, pewnie słabsze od reszty, jeszcze się zastanawiają....
Za chwilkę ich tez już nie ma. Zostało puste gniazdo.
Niedługo będzie puste. Rodzice już nad tym pracują :-). Nie grozi im znany nam - matkom, których pisklęta już wyfrunęły spod skrzydełek - w/w syndrom.
Widoczna na zdjęciach lipa właśnie zakwitła. Zapach jest boski, a brzęk pszczół słychać w całym ogrodzie.
Mamy lipiec !


Szybko to u nich idzie. Zapach lip to dla nie kwintesencja lata. Pięknie pachną, zwłaszcza w rozgrzanym powietrzu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam tropikalnie.
Moja lipa późno kwitnie - właśnie w lipcu i dla mnie też ten zapach to kwintesencja lata. Uściski gorrrące !
UsuńA co słychać w gniazdku zięby?
OdpowiedzUsuńGniazdka już dawno nie ma. Mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że malutkie ziębiątka szczęśliwie je opuściły. Wkrótce potem znalazłam je pod śliwką ( tzn. gniazdko, nie maluchy). To być może sprawka moich kotów (ewentualnie kota sąsiadów, który buszuje u nas o zmroku i nocą).
UsuńJak to lipa zakwitła? U mnie już dawno owoce mają. Przez sianokosy przegapiłam kwiaty.
OdpowiedzUsuńSyndromu u ptaków nie ma, ale też ptasie dzieci nie przylatują w odwiedziny z dalekiego świata, nie pamiętają o urodzinach, nie dzielą się radościami i smutkami... Coś za coś:) Tak czy inaczej, miło mieć takich mieszkańców pod własnym dachem i móc ich obserwować.
Ściskamy mocno!
Moja lipa późno kwitnie. To lipa drobnolistna, pewnie właśnie od niej mamy nazwę miesiąca. W miasteczku lipy tez dawno przekwitły, a moja na dolnych gałęziach jeszcze ma pąki. Czekam, aż się rozwiną i zrobię syrop lipowy. Jak znosicie upał ? Pewnie glinianka fantastycznie chłodna ? Ucałowania !
UsuńU nas lipa jedna, ogromna, pomnikowa, już przekwitła, ale kwitną następne, dosadziliśmy jeszcze sierpniowe, jakieś inne odmiany; koło naszej chatki nie uświadczy wróbli ani mazurków, one chyba lubią prawdziwe, wiejskie obejścia, za to obserwuję gniazdko sikorek, już chyba drugi rzut, a i drozdów przemnóstwo; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńLipa sierpniowa ? To ciekawe. Drozdów, szpaków, kwiczołów i paszkotów mam całe mnóstwo. Zjadły czereśnie, właśnie zjadają porzeczki i czekaja na winogrona :-). Ściskam Cię, Marysiu !
UsuńAniu, to lipy o osobliwych nazwach, krymska, pensylwańska, mandżurska, innych nie zapamiętałam, chyba posadziliśmy 5-6 rodzajów; kiedy byliśmy w Stróżach, w zeszłym roku, w ogromnym gospodarstwie pasiecznym Bartnik, to te lipy kwitły właśnie w sierpniu w całej okazałości; za to przy domu rozkwitły teraz 2 katalpy, zapach i pełno owadów; serdeczności ślę.
UsuńNie wiedziałam, że jest tyle rodzajów lipy na świecie :-). Wspaniale byłoby je mieć. Katalpy tez nie mam, buuuu. Krzewy przekwitły, tylko wiciokrzewy sa ozdobą. W warzywniku pszczoły szaleją na makach (!), kolendrze ( bardzo ją lubią) i ...czasem na pomidorach lub cukinii. A jak pięknie korzystały z poidełka w czasie upałów !
UsuńMoje lipy też właśnie kwitną. Mam tylko trzy mazurkowe gniazda ale cudnych treli i efektów procesów trawiennych na werandzie aż nadto. Praca wre a jest także sporo zabawnych dysput.
OdpowiedzUsuńPrzed chwilą popadało i da się oddychać.Czekam na jeszcze bo wyjątkowo intensywne podlewanie związane z upałem zabiera zbyt wiele czasu.
Pozdrawiam. Zuza
U nas susza. Nic nie pada, może jutro ? Rankami i wieczorami podlewam zawzięcie, w południe błogie lenistwo w towarzystwie książek.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie, życzmy sobie duuuużo deszczu !
Tak toczy się życie, może za rok te dzieci przylecą zrobić sobie swoje gniazdko gdzieś w pobliżu ? Lipa , pszczoły, sielanka po prostu . Czy czasami siadasz, wzorem Kochanowskiego, pod lipą Aniu pisząc wpisy na blogu ? A jak Aniu radzicie sobie ( Wy ludzie i zwierzęta i rośliny ) w te upalne dni ? Pozdrawiam serdecznie .
OdpowiedzUsuńRzadko siadam pod lipą. Mam stacjonarny komputer, więc jestem uwiązana przy nim w domu. Rośliny radzą sobie nie najgorzej - podlewam je systematycznie i obficie - na szczęście noce są chłodne i to ratuje ogród. My siedzimy sobie w domku ( 22 st.), czytamy, drzemiemy i jest całkiem fajnie. Fanką upałów okazała się Dusia - co jakiś czas musę zabierac ją ze słońca do domu, by nie dostała udaru.
UsuńW mieście chyba bardzo gorąco ? Uściski !
P.S. Gipsu już chyba nie masz ?
W mieście takie tropikalne temperatury są koszmarem niestety :-( Nie ma gdzie uciec przed temperaturą , w mieszkaniu jak się wszystko nagrzeje, bywa gorzej niż na ulicy Gips mam nadal ( jeszcze miesiąc co najmniej ), a potem też nie bardzo wiadomo ( mam nowotwór kości w jednym z palców dłoni ) . No cóż nie ma wyjścia trzeba wszystko przetrzymać :-) Oby do przodu :-)
UsuńAniu droga, to gips stosuje się w takim przypadku ??? Posyłam Ci najlepsze myśli, pewnie, że wszystko przetrzymasz ! Musisz !
UsuńBuziaki !