niedziela, 5 lipca 2015

Wyloty, czyli syndrom pustego gniazda

Mój dach okazał się gościnnym schronieniem dla kilku zakochanych par mazurków. Pod falami Onduliny mam pięć gniazd. Dzielne ptaszki wychowały właśnie drugie pokolenie. Skończyło się radosne ćwierkanie o bladym świcie. Maluchy spróbowały swych sił poza gniazdem i spodobało im się.
To chwila przed pożegnaniem :-(

 Rodzice udzielają ostatnich rad i przestróg i młode odlatują.
Ale dwa, pewnie słabsze od reszty, jeszcze się zastanawiają....

Za chwilkę ich tez już nie ma. Zostało puste gniazdo.
Niedługo będzie puste. Rodzice już nad tym pracują :-). Nie grozi im znany nam - matkom, których pisklęta już wyfrunęły spod skrzydełek - w/w syndrom.
Widoczna na zdjęciach lipa właśnie zakwitła. Zapach jest boski, a brzęk pszczół słychać w całym ogrodzie.
Mamy lipiec !

16 komentarzy:

  1. Szybko to u nich idzie. Zapach lip to dla nie kwintesencja lata. Pięknie pachną, zwłaszcza w rozgrzanym powietrzu.
    Pozdrawiam tropikalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lipa późno kwitnie - właśnie w lipcu i dla mnie też ten zapach to kwintesencja lata. Uściski gorrrące !

      Usuń
  2. A co słychać w gniazdku zięby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gniazdka już dawno nie ma. Mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że malutkie ziębiątka szczęśliwie je opuściły. Wkrótce potem znalazłam je pod śliwką ( tzn. gniazdko, nie maluchy). To być może sprawka moich kotów (ewentualnie kota sąsiadów, który buszuje u nas o zmroku i nocą).

      Usuń
  3. Jak to lipa zakwitła? U mnie już dawno owoce mają. Przez sianokosy przegapiłam kwiaty.
    Syndromu u ptaków nie ma, ale też ptasie dzieci nie przylatują w odwiedziny z dalekiego świata, nie pamiętają o urodzinach, nie dzielą się radościami i smutkami... Coś za coś:) Tak czy inaczej, miło mieć takich mieszkańców pod własnym dachem i móc ich obserwować.
    Ściskamy mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lipa późno kwitnie. To lipa drobnolistna, pewnie właśnie od niej mamy nazwę miesiąca. W miasteczku lipy tez dawno przekwitły, a moja na dolnych gałęziach jeszcze ma pąki. Czekam, aż się rozwiną i zrobię syrop lipowy. Jak znosicie upał ? Pewnie glinianka fantastycznie chłodna ? Ucałowania !

      Usuń
  4. U nas lipa jedna, ogromna, pomnikowa, już przekwitła, ale kwitną następne, dosadziliśmy jeszcze sierpniowe, jakieś inne odmiany; koło naszej chatki nie uświadczy wróbli ani mazurków, one chyba lubią prawdziwe, wiejskie obejścia, za to obserwuję gniazdko sikorek, już chyba drugi rzut, a i drozdów przemnóstwo; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipa sierpniowa ? To ciekawe. Drozdów, szpaków, kwiczołów i paszkotów mam całe mnóstwo. Zjadły czereśnie, właśnie zjadają porzeczki i czekaja na winogrona :-). Ściskam Cię, Marysiu !

      Usuń
    2. Aniu, to lipy o osobliwych nazwach, krymska, pensylwańska, mandżurska, innych nie zapamiętałam, chyba posadziliśmy 5-6 rodzajów; kiedy byliśmy w Stróżach, w zeszłym roku, w ogromnym gospodarstwie pasiecznym Bartnik, to te lipy kwitły właśnie w sierpniu w całej okazałości; za to przy domu rozkwitły teraz 2 katalpy, zapach i pełno owadów; serdeczności ślę.

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, że jest tyle rodzajów lipy na świecie :-). Wspaniale byłoby je mieć. Katalpy tez nie mam, buuuu. Krzewy przekwitły, tylko wiciokrzewy sa ozdobą. W warzywniku pszczoły szaleją na makach (!), kolendrze ( bardzo ją lubią) i ...czasem na pomidorach lub cukinii. A jak pięknie korzystały z poidełka w czasie upałów !

      Usuń
  5. Moje lipy też właśnie kwitną. Mam tylko trzy mazurkowe gniazda ale cudnych treli i efektów procesów trawiennych na werandzie aż nadto. Praca wre a jest także sporo zabawnych dysput.
    Przed chwilą popadało i da się oddychać.Czekam na jeszcze bo wyjątkowo intensywne podlewanie związane z upałem zabiera zbyt wiele czasu.
    Pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas susza. Nic nie pada, może jutro ? Rankami i wieczorami podlewam zawzięcie, w południe błogie lenistwo w towarzystwie książek.
      Pozdrawiam Cię serdecznie, życzmy sobie duuuużo deszczu !

      Usuń
  6. Tak toczy się życie, może za rok te dzieci przylecą zrobić sobie swoje gniazdko gdzieś w pobliżu ? Lipa , pszczoły, sielanka po prostu . Czy czasami siadasz, wzorem Kochanowskiego, pod lipą Aniu pisząc wpisy na blogu ? A jak Aniu radzicie sobie ( Wy ludzie i zwierzęta i rośliny ) w te upalne dni ? Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko siadam pod lipą. Mam stacjonarny komputer, więc jestem uwiązana przy nim w domu. Rośliny radzą sobie nie najgorzej - podlewam je systematycznie i obficie - na szczęście noce są chłodne i to ratuje ogród. My siedzimy sobie w domku ( 22 st.), czytamy, drzemiemy i jest całkiem fajnie. Fanką upałów okazała się Dusia - co jakiś czas musę zabierac ją ze słońca do domu, by nie dostała udaru.
      W mieście chyba bardzo gorąco ? Uściski !
      P.S. Gipsu już chyba nie masz ?

      Usuń
    2. W mieście takie tropikalne temperatury są koszmarem niestety :-( Nie ma gdzie uciec przed temperaturą , w mieszkaniu jak się wszystko nagrzeje, bywa gorzej niż na ulicy Gips mam nadal ( jeszcze miesiąc co najmniej ), a potem też nie bardzo wiadomo ( mam nowotwór kości w jednym z palców dłoni ) . No cóż nie ma wyjścia trzeba wszystko przetrzymać :-) Oby do przodu :-)

      Usuń
    3. Aniu droga, to gips stosuje się w takim przypadku ??? Posyłam Ci najlepsze myśli, pewnie, że wszystko przetrzymasz ! Musisz !
      Buziaki !

      Usuń