I wtedy słyszę znajomy szczebiot. Na obsypane nasionami kosmosy ( czyli jak je nazywam : motylki) nadlatują szczygły. Ich "rozmowy" bardziej przypominają szczebiot niż świergot i od razu można je odróżnić od głosów innych ptaków. Uwielbiam patrzeć, jak zawzięcie wydziobują nasionka, jak bujają się na długich gałązkach, jak wyszukują najlepsze okazy i czasem się o nie kłócą. Cichutko skradam się do domu po aparat i prawie zza węgła je fotografuję ( są niezwykle czujne i płochliwe). Co roku czekam na takie chwile, bo przecież dla nich sieję masę motylków, które potem już samodzielnie wędrują po ogrodzie. Sprytnie znajdują najlepsze dla siebie miejsca - najchętniej na warzywniku. Tam tez uwijają się szczygiełki, bo oprócz kosmosów mają do dyspozycji nasiona kolendry, które ostatnio bardzo polubiły. I teraz ścigamy się w zbiorach, bo bardzo lubię to zioło ( a nasiona dodaję nie tylko do potraw ale i do kiszonych ogórków).
Smutno będzie w ogrodzie, gdy odlecą te kolorowe ptaszki.




Szczygły są niezwykle wdzięczne. U nas też widziałam, ale wiosną. Teraz wszystkie ptaki się gdzieś pochowały. Cisza. Coraz więcej ich odlatuje.
OdpowiedzUsuńNa te kwiatki u nas mówi się warszawianki. :) U sąsiadki mamy kwitną na... chodniku. :)
Buziaki od nas wszystkich :)
Kosmosy, onętki, warszawianki, motylki - róznie się je nazywa. Aksamitki tez mają wiele różnych, lokalnych nazw, z których śmierdzioszki najmniej mi się podobają :-). Przeleciało lato, ptaków coraz mniej, grzybów wcale, a smutek jesieni czai sie za drzewami.
UsuńBuziaki słoneczne !
Widziałam dużo tych kwiatków na...cmentarzu. Szczygła na żywo chyba nie, a może kiedyś tylko nie wiedziałam że to szczygieł. Czasem mi żal, że tak niewiele znam nazw roślin, ptaków, motyli, a wydawało się, że wychowana przy ogrodzie i pobliskich polach coś wiem....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Niewiele pamiętam z dzieciństwa, teraz się douczam. Tylko grzyby znałam "od zawsze". Serdeczne uściski, Ewo !
UsuńPięknie są ubarwione . Ja dziś obserwowałam sroczkę , niby nic specjalnie oryginalnego , a jednak też piękna ! Oj Aniu , gdyby nie Twój blog i zdjęcia to chyba bym już zapomniała jak wyglądają niektóre gatunki roślin, kwiatów i zwierząt . Życie w mieście ma swoje plusy , ale... ostatnio widzę więcej minusów :-)
OdpowiedzUsuńTaaak, już nie wyobrażam sobie powrotu do miasta. Tu żyje się bardziej kolorowo, choć nie zawsze łatwiej ( np. w razie jakiejś awarii). Ale nie ma korków na drogach, kolejek w urzędach i chyba ludzie bardziej uprzejmi. Pozdrawiam Cię serdecznie !
UsuńJakie śliczne są szczygły i w jakiej dobrej kondycji Twoje roślinki. Chyba w tym roku nie widziałam u siebie szczygłów. Może dlatego,że nie mam warszawianek.
OdpowiedzUsuńPodlewam tylko część roślin (bo nie jestem w stanie podlać setek na hektarze) i warzywnik, więc susza potworna. Liście żółkną i schną, ciekawe, które rośliny przeżyją. U mnie we wtorek spadło parę kropli deszczu po prawie miesiącu posuchy i upałów. Pozdrawiam. Zuza
Walczę o kondycję moich kwiatów ale przeciez brzóz, jarzębin czy klonów nie podleję. Więdną. Deszczu mało, może teraz popada ? Cóż, Zuzo, ten rok nie był łaskawy dla naszych roslinek. Może zima nadrobi śniegiem brak wody w glebie ? Byle nie przesadziła :-). Zuzo, uściski !
UsuńNigdy nie widziałam szczygla tylko je słyszałam. Alez są śliczne! Nie dziwie się, ze wybierają Twój piękny ogród z łanami motylków. Świetny wpis.
OdpowiedzUsuńDziękuję ! Rzeczywiście, łany motylków zdominowały ogród, teraz zbieram te nasiona, którymi wzgardziły ptaki. Za rok będą nowe łany. Pozdrawiam !
UsuńJa też dzielę się plonami z ptaszkami i obserwuję je rankiem zza okna ale z kawką we wcale o tej porze niespracowanych dłoniach. Czekam aż rosa wyschnie a to trwa i trwa i trwa :-)
OdpowiedzUsuńUściski Aniu.
Ciekawe, u mnie dawno rosy nie było. Teraz czasem deszczyk pada ale to kropla w morzu wysuszonego ogrodu. Serdeczne uściski !
UsuńSerdecznie witam Aniu Moja Pogodna.Jak miło znowu czytać Twe relacje i cieszyć oczy fotkami.Ściskam mocno.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńAniu , już tak długo nie piszesz , czy wszystko OK ? Troszkę się martwię , ale z drugiej strony nie tylko komputerem i blogiem żyje człowiek więc na pewno masz inne wspaniałe zajęcia i obowiązki . Pozdrawiam serdecznie :-)
OdpowiedzUsuńOj, coś sie poprzestawiało ( kot biegał po klawiaturze i cos zbroił). Aniu, wszystko u mnie OK. mam duzo zajęć, to prawda, ale przede wszystkim byłam na krótko w Bieszczadach. Mam mnóstwo zdjęć i po trochu będę je zamieszczać. A co u Ciebie ? Jak zdrowie ? Pewnie gips jeszcze masz ? Serdeczne uściski !
UsuńWitam, witam ! Czemu jesteś anonimowa ? Czy dobrze się domyślam, że jesteś Janiołkiem ? Pozdrawiam serdecznie !
OdpowiedzUsuń