czwartek, 14 kwietnia 2016

Kolory i zapachy

Wiosna w pełni ! Brzozy przywdziały tiulowe sukienki. Trawa nadaje się już do koszenia. Na grządkach festiwal kolorów i zapachów, a w powietrzu nieustająco dzwoni ptasi śpiew . Szpaki w tym roku wyjątkowo dopisały. Szalały po podwórku, usiłując zamieszkać a to w dziuplach wiekowej jabłonki, a to pod falą Onduliny,a to w jakiejkolwiek dziurce w stodole. Kiedyś wisiały u nas budki lęgowe. Niestety "zalęgły" się w nich szerszenie i wszystkie spaliliśmy. Chyba trzeba będzie pomyśleć o nowych, może juz nie będzie takiego urodzaju na te paskudne latające, niebezpieczne bombowce. Bombowce, bo lecąc wydają podobny dżwięk. Byłam zmuszona zatkać jabłoniowe dziuple, bo były łatwo dostępne. Moje koty z pewnością poczekałyby na wylęgnięcie się młodych i wybrały z gniazda jedno po drugim. Szpaczki muszą poszukać sobie innych miejsc na gniazdowanie. To miejsce pod Ondulina tez nie jest dobre. Ciasno tam nawet mazurkom. Ale tak wysoko już nie interweniuję. Może same dojdą do wniosku, że za ciasne to mieszkanie :-).
Zaczyna sie era tulipanów. Opisywałam już moje z nimi kłopoty. Obecnie tulipany są właściwie jednoroczne. W drugim roku po posadzeniu słabo kwitną, a w trzecim rozmaite choroby powalają je ostatecznie.
Ale są wyjątki ! Moje stare cebule, jeszcze z poprzedniego ogrodu, ciągle kwitną i są w zupełnie dobrym stanie. Moje ukochane, wczesne białe ( takie normalnej wielkości, a nie te wcześniaki ) mają ( lekko licząc) dwadzieścia lat. A może i więcej. Pięknie mi się rozrastały i wczesną wiosną, jako pierwsze, wspaniale zdobiły ogród. Rozdałam je sąsiadkom, a kilka cebulek zabrałam na wieś. Tu przechodziły różne koleje losu, bowiem nie oszczędziły ich nornice i krety. W końcu kwitł tylko jeden i bałam się, że i jego stracę. Bałam sie go wykopać, bo pewnie cebule ma głęboko. Na szczęście przeżył i nawet się rozmnaża ! Kwitną już cztery ! Obok posadziłam ok. dziesięciu nabytych jesienią ( już widzę, że naprawdę są takie same jak moje stare) i ciekawa jestem, jak długo będę się nimi cieszyć. Czy też okażą się jednoroczne ?
Mam jeszcze jedna ciekawostkę. Cudowne, botaniczne tulipanki Eastern Star ( purpurowe). Posadziłam je w kilku miejscach, a ostały sie w najgorszym - suchym, zacienionym, tuz pod rozrośniętym w tej chwili perukowcem. Po innych nie ma śladu - a miałam i różowe i pomarańczowe. Te tulipanki zamieściłam na starym blogu lata temu ( chyba 2006 ?), kiedy zaczynałam go pisać. czyli mają co najmniej 10 lat !
I jeszcze małe tulipanki tarda, radosne i uśmiechnięte, trochę podobne do nenufarów.
Zabójczo kwitnie ziarnopłon ( te  małe, żółte kwiatki). Jest trochę kłopotliwy, bo strasznie sie rozsiewa nie tam, gdzie go proszą, ale wiosną wygląda świetnie.
Zapach hiacyntów towarzyszy mi w czasie ogrodowych prac i miesza się z zapachem fiołków. Pewnie takie perfumy byłyby nie do zniesienia ale w naturze ? Nie ma nic piękniejszego.
Jak co roku, niezawodnie kwitnie ozdobna śliwka. Przetrzymała ubiegłoroczną suszę ( czego nie mogę powiedzieć o forsycjach, bo ucierpiały mocno - prawie nie kwitną).
Rozpisałam sie strasznie, to teraz serwis zdjęciowy.

 To też nowe tulipanki - super wczesne i śliczne.





























































14 komentarzy:

  1. Pięknie jak zwykle U Ciebie Aniu. Tulipanki takie ładne i hiacynty.
    byłam wczoraj w Ogrodzie Botanicznym, tam cała grządka hiacyntów, pachniała z daleka i zachwycała kolorami. Widziałam też maleńkie żółte tulipanki i zaczyna kwitnąć czeremcha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas obłędnie kwitną dzikie śliwy. Tarnina jeszcze w pączkach, a czeremcha daleko w tyle. Niecierpliwie czekam na kwitnienie jabłoni. Widok kwitnących sadów nie ma sobie równych. Uściski !

      Usuń
  2. U mojej mamy wszystko sobie rośnie, w stylu dowolnym i kwitnie wściekle. U mnie wszystko jest systematycznie, po kolei, zżerane.
    Chociaż ostatnio pojawiają się fiołki.:)
    Faktycznie, forsycje w naszej okolicy kiepsko kwitną, a w zeszłym roku były obsypane kwiatami. Ale herbatkę i tak sobie zrobiłam.:)
    Zaczynam sądzić, że moja teściowa rzuciła jakąś klątwę na ogródek. To, co sieje lub sadzi mąż - udaje się bez problemu. Jeśli ja próbuję coś zrobić - kończy się to klęską...
    Czekamy na nieco fajniejszą pogodę i większy rozwój przyrody, i zaczynamy snuć pewne plany...:)))
    Serdeczności:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ustawaj w wysiłkach ! Klątwa teściowej kiedys się skończy ;-).
      Ciepłej i słonecznej wiosny, Grazynko ! Buziaki dla wszystkich !

      Usuń
  3. Tulipany mają zaiste dziwne gusta lokalizacyjne... nie przeszkadzam im, chociaż taki na środku trawnika to jednak przesada. No ale nie będę ich przesiedlać po 10 latach czy coś.
    (A podsumowania są cenne)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim poprzednim ogrodzie tulipany rosna tez na trawniku i w różnych dziwnych miejscach. Nowa właścicielka posiała trawę tam, gdzie były grządki kwiatowe i tulipany zrobiły jej niezły kawał :-))).
      Pozdrowienia wiosenne !

      Usuń
  4. Hiacynty lubię, ich zapach też lubię, ale w pojedynczych ilościach w nadmiarze staje się okropny. Pomyślałam sobie jak dziwne są zachcianki kwiatów , roślin. Moja znajoma ma działkę , taką miejską , niewielką i bardzo chciała mieć jedną część ziemi w kwiatach ( tylko kwiaty , różne kolory ) , bardzo o nie dbała , a kwiaty kwitły mizernie . Zdenerwowała się i przestała o nie dbać, zajęła się warzywami po drugiej stronie i o dziwo kwiaty wtedy nabrały radości kwitnienia . Czyżby przysłowiowe zagłaskanie kota z miłości nastąpiło ? A może poczuły się zdradzone i pragnęły na nowo odzyskać zainteresowanie ? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, kwiaty mają swoje kaprysy. Podobne zdarzenia miała moja znajoma. Wszystkie kwiaty, które jej zmarniały ( m.i. peonie), wyrzucała przed płot. Tam ziemia była jałowa ale gliniasta ( a więc bardziej mokra). Jak pięknie jej tam rosły te kwiaty !!!!! I krzewy !. Zrobił sie busz. Być może cos w tym jest, że nie należy zagłaskiwać - ani kwiatów ani nikogo innego ;-). Buziaki !

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że te żółte to ziarnopłon, u mnie też wszędzie go pełno. Cudne tulipany, moje jeszcze w pąkach, kwitną za to pięknie hiacynty. Czy dziką śliwa nazywasz mirabelkę. Są obsypane kwiatami, białe puszyste kule. Kwitną jadalne derenie i wiśnie. Coraz piękniej. Serdeczności. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , ja je też nazywam mirabelkami choć chyba niesłusznie. Bo to ałycze. Ale przyzwyczaiłam się. Jadalne derenie właśnie przekwitły, a wiśnie ( jadalne) jeszcze w pąkach. U nas sporo popadało i naprawdę wszystko pięknie i soczyście wygląda. Wiosna to jednak cudna pora roku ! Uściski !

      Usuń
  6. Dobrze, że się rozpisałaś, tyle wiadomości, dobrych rad, doświadczeń. I pocieszyłaś mnie bo już myślałam że tylko u mnie w tym roku forsycja się nie popisała i już dumałam: przyciąć czy przesadzić. A tak to zaczekam. Ziarnopłon, dziwna nazwa, ja nazywam je suchymi kaczeńcami i u mnie od kilku lat tylko jedna kępka. I kaczeńce nad strugą tylko w jednej kępie, wcale się nie rozmnażają jak w innych błotach. Tulipanowo u ciebie Aniu, moje cebulowe wyjadają nornice.

    OdpowiedzUsuń
  7. Krysiu, namawiam Cie na sadzenie cebulowych w doniczkach lub koszyczkach. Robię tak od czasu, gdy zamieszkałam na wsi, bo poprzednio nie miałam problemów ani z nornicami ani z kretami. Zdradzę Ci mój patent : tulipany sadzę w plastikowe koszyczki na truskawki. Sa głebokie i i sporo cebulek sie w nich mieści :-).
    Uściski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy te koszyczki nie kruszą się po dwóch zimach? Kiedyś posadziłam w plastikowe skrzyneczki narcyze i żonkile i po dwóch zimach wydłubywałam z ziemi pokruszone kawałeczki plastiku. Ale to było dawno i plastik był twardy a nie sprężysty, jak teraz. Jesienią spróbuję tak, jak radzisz.

      Usuń
    2. Na pomysł z tymi koszyczkami wpadłam 2 lata temu, więc nie mam pojęcia, jak długo wytrzymają. Mam nadzieję, że długo. Te typowe na cebulowe, zielone, mam kilka lat i nic się z nimi nie dzieje. Cebuli narcyzów podobno nie jedzą ale u mnie jakoś nie chcą się trzymać. Gina po 2-3 latach. W opustoszałym domu w naszej wsi, na rowie, od lat rosnie spora kępa tych najpiękniej pachnących, białych. I nic ich nie rusza !!!! A chucham i dmucham i same niepowodzenia :-((((.

      Usuń