piątek, 17 lutego 2017

Karnawał trwa

W tym roku karnawał jest wyjątkowo długi. Pewnie gdzieś tam odbywają się bale i domówki, zwane kiedyś prywatkami, ale w mojej wsi cicho jest i spokojnie. Po zmroku wszyscy siedzimy w domach - jakoś powoli ginie zwyczaj odwiedzania się po sąsiedzku. Kiedyś ( dawno, dawno temu) gospodynie spotykały się, by poplotkować i pośmiać się przy takich zimowych zajęciach jak darcie pierza, snucie nici na kołowrotku, haftowanie itp. prace. Szkoda, że to se ne wrati.
Moje zimowe zajęcia to przede wszystkim czytanie książek i błogie nicnierobienie :-). Kiedyś popularne były dowcipy pod hasłem : szczyt... Do mnie ma zastosowanie szczyt lenistwa : wstawać o 5. rano, by dłużej nic nie robić :-)))). Co prawda nie z własnej woli wstaję o tej niechrześcijańskiej godzinie - to Mieszek doprasza się wypuszczenia na dwór, skacząc ( głośno !!!) na klamkę.  Przy tej okazji, bo dziś Dzień Kota, życzę wszystkim mruczkom, by miały tak dobrze, jak moi ulubieńcy. By nigdy nie brakło im żarełka w misce i przyjaznej dłoni, drapiącej za uszkiem i przytulającej choć od czasu do czasu.
A po takiej pobudce już prawie nigdy nie śpię. Myślę. I wymyśliłam, że z okazji karnawału usmażę faworki i obdarzę nimi moje ulubione sąsiadki. I tak zrobiłam. Wespół- zespół z córką raz-dwa stworzyłyśmy małą górkę tego smakołyku. Córka nie tyka glutenowych tworów, ja jem mało ( dbam o linię, z różnym zresztą skutkiem), więc sporo zostało do podarowania ( nawet uwzględniając podkradanie chrustu przez Mieszka i wyżebranie go przez łakome suczki).
Zapraszam na podwieczorek !
P.S. Dziwna rzecz - w tajemniczy sposób ubywa chrustu. Czy na pewno będzie czym częstować ???



15 komentarzy:

  1. Poczęstuję się z prawdziwą przyjemnością, bardzo lubię faworki (u nas to się nazywa chrust), a sama nie umiem robić, zawsze mi wychodził twardy i już dawno zrezygnowałam.
    Karnawał? Zapomniałam że coś takiego istnieje, chyba że wnuczka ma bal w przedszkolu i potrzebny strój.
    Szkoda tych międzyludzkich kontaktów, kiedyś blokowi sąsiedzi też się odwiedzali, a teraz dobrze jak ci nowi, młodzi wyduszą "dzień dobry".
    Paniom pozdrowienia, futrzakom drapanko za uszkiem przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za pozdrowienia i wzajemnie ściskamy serdecznie, a Kota głaszczemy z włosem, długo ale delikatnie :-).
      Faworki, czyli chrust, wyjdą Ci idealnie, gdy będziesz je robić z drugą osobą. Jedna będzie wałkować i wykrawać, a druga w tym czasie smażyć. Ciasto nie może czekać - właśnie wtedy twardnieje.

      Usuń
  2. Też w ogóle nie czuję tego karnawału. Faworki wyglądają świetnie, chyba sama muszę zrobić ;). Twoim kotom wszystkiego najlepszego życzę :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty dziękują za życzenia :-)). Koniecznie usmaż chruścik - jest pyszny, choć w biodra wchodzi wyjątkowo gładko. Pozdrowienia !

      Usuń
  3. Jaka śliczna aranżacja - piękna, ręcznie haftowana serwetka, karafka, kryształowe kieliszki, apetyczne faworki i wiosenny bukiecik. Budzi nostalgię i ...nadzieję. Umiesz się cieszyć życiem Aniu. I nas do tego zapraszasz:) No i to poczucie humoru - rozjaśnia nawet tak chmurne dni jak dzisiejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teniu, to dzięki Tobie. Zawsze podziwiamy Twoje aranżacje i nie chciałyśmy być gorsze :-). Całuski i pysznego humoru co dnia !

      Usuń
  4. U nas też większość siedzi w domach. Wychodzą tylko ci, co muszą, na przykład jak my na przystanek.:))) Faworki to dobra rzecz. Tylko... hałaśliwa. Może są jakieś współczesne łatwiejsze przepisy, ale my z mamą mamy taki babciny, w którym ciasto trzeba porządnie wytłuc wałkiem.:))) Za to są rewelacyjnie kruche i delikatne.
    Piękna karafka.:) A te kwiaty to już bym chętnie widziała w ogródku.:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie waliłam ciasto wałkiem hałaśliwie i bezlitośnie :-). Wyszły wspaniale. Gorzej wyszła partia smażona w nieco zimniejszym tłuszczu ( trzeba bardzo dbać, by był tak gorący, by ciastka natychmiast wypływały. Małą mam praktykę - ostatni raz je robiłam, gdy dzieci były małe).
      O, jak tęsknie już do pierwszych kwiatów ! Pokazaly się czubki listków przebiśniegów - to daje nadzieję na wiosnę ! Buziaki !

      Usuń
  5. Się poczęstowałam jednym faworkiem i z kieliszeczka wypiłam aromatyczną i rozgrzewającą naleweczkę
    Teraz się odwiedzamy wirtualnie ale tych rzeczywistych żal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Mam wrażenie, że powoli dziczejemy. Szkoda. Uściski !
      P.S. Smakowała Ci nalewka ? To czarna porzeczka, niezbyt słodka, bo nie lubię likierów.

      Usuń
    2. Kobieta podzielająca mój nalewkowy gust, nareszcie. Wytrawna naleweczka to jest to....

      Usuń
  6. Pięknie nakryty stół zachęca do sięgania po faworki . Ja jako wielki łakomczuch przyłączam się wirtualnie do poczęstunku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyszne były, zjadłam oczywiście za dużo. Szkoda, że nie wpadłaś i nie pomogłaś się z nimi uporać :-).

      Usuń
  7. U mnie będą pączki, choć jakieś lumbago mnie złapało, może przejdzie do czwartku; pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Twoje lumbago ? Przeszło ? Bo trzeba na środę śledzie szykować :-)).
      Wirtualny masaż Ci robię - przyniesie ulgę w bólu !

      Usuń