Moje zimowe zajęcia to przede wszystkim czytanie książek i błogie nicnierobienie :-). Kiedyś popularne były dowcipy pod hasłem : szczyt... Do mnie ma zastosowanie szczyt lenistwa : wstawać o 5. rano, by dłużej nic nie robić :-)))). Co prawda nie z własnej woli wstaję o tej niechrześcijańskiej godzinie - to Mieszek doprasza się wypuszczenia na dwór, skacząc ( głośno !!!) na klamkę. Przy tej okazji, bo dziś Dzień Kota, życzę wszystkim mruczkom, by miały tak dobrze, jak moi ulubieńcy. By nigdy nie brakło im żarełka w misce i przyjaznej dłoni, drapiącej za uszkiem i przytulającej choć od czasu do czasu.
A po takiej pobudce już prawie nigdy nie śpię. Myślę. I wymyśliłam, że z okazji karnawału usmażę faworki i obdarzę nimi moje ulubione sąsiadki. I tak zrobiłam. Wespół- zespół z córką raz-dwa stworzyłyśmy małą górkę tego smakołyku. Córka nie tyka glutenowych tworów, ja jem mało ( dbam o linię, z różnym zresztą skutkiem), więc sporo zostało do podarowania ( nawet uwzględniając podkradanie chrustu przez Mieszka i wyżebranie go przez łakome suczki).
Zapraszam na podwieczorek !
P.S. Dziwna rzecz - w tajemniczy sposób ubywa chrustu. Czy na pewno będzie czym częstować ???


Poczęstuję się z prawdziwą przyjemnością, bardzo lubię faworki (u nas to się nazywa chrust), a sama nie umiem robić, zawsze mi wychodził twardy i już dawno zrezygnowałam.
OdpowiedzUsuńKarnawał? Zapomniałam że coś takiego istnieje, chyba że wnuczka ma bal w przedszkolu i potrzebny strój.
Szkoda tych międzyludzkich kontaktów, kiedyś blokowi sąsiedzi też się odwiedzali, a teraz dobrze jak ci nowi, młodzi wyduszą "dzień dobry".
Paniom pozdrowienia, futrzakom drapanko za uszkiem przesyłam.
Dziękujemy za pozdrowienia i wzajemnie ściskamy serdecznie, a Kota głaszczemy z włosem, długo ale delikatnie :-).
UsuńFaworki, czyli chrust, wyjdą Ci idealnie, gdy będziesz je robić z drugą osobą. Jedna będzie wałkować i wykrawać, a druga w tym czasie smażyć. Ciasto nie może czekać - właśnie wtedy twardnieje.
Też w ogóle nie czuję tego karnawału. Faworki wyglądają świetnie, chyba sama muszę zrobić ;). Twoim kotom wszystkiego najlepszego życzę :). Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńKoty dziękują za życzenia :-)). Koniecznie usmaż chruścik - jest pyszny, choć w biodra wchodzi wyjątkowo gładko. Pozdrowienia !
UsuńJaka śliczna aranżacja - piękna, ręcznie haftowana serwetka, karafka, kryształowe kieliszki, apetyczne faworki i wiosenny bukiecik. Budzi nostalgię i ...nadzieję. Umiesz się cieszyć życiem Aniu. I nas do tego zapraszasz:) No i to poczucie humoru - rozjaśnia nawet tak chmurne dni jak dzisiejszy.
OdpowiedzUsuńTeniu, to dzięki Tobie. Zawsze podziwiamy Twoje aranżacje i nie chciałyśmy być gorsze :-). Całuski i pysznego humoru co dnia !
UsuńU nas też większość siedzi w domach. Wychodzą tylko ci, co muszą, na przykład jak my na przystanek.:))) Faworki to dobra rzecz. Tylko... hałaśliwa. Może są jakieś współczesne łatwiejsze przepisy, ale my z mamą mamy taki babciny, w którym ciasto trzeba porządnie wytłuc wałkiem.:))) Za to są rewelacyjnie kruche i delikatne.
OdpowiedzUsuńPiękna karafka.:) A te kwiaty to już bym chętnie widziała w ogródku.:)
Buziaki:)
Ja właśnie waliłam ciasto wałkiem hałaśliwie i bezlitośnie :-). Wyszły wspaniale. Gorzej wyszła partia smażona w nieco zimniejszym tłuszczu ( trzeba bardzo dbać, by był tak gorący, by ciastka natychmiast wypływały. Małą mam praktykę - ostatni raz je robiłam, gdy dzieci były małe).
UsuńO, jak tęsknie już do pierwszych kwiatów ! Pokazaly się czubki listków przebiśniegów - to daje nadzieję na wiosnę ! Buziaki !
Się poczęstowałam jednym faworkiem i z kieliszeczka wypiłam aromatyczną i rozgrzewającą naleweczkę
OdpowiedzUsuńTeraz się odwiedzamy wirtualnie ale tych rzeczywistych żal
No właśnie. Mam wrażenie, że powoli dziczejemy. Szkoda. Uściski !
UsuńP.S. Smakowała Ci nalewka ? To czarna porzeczka, niezbyt słodka, bo nie lubię likierów.
Kobieta podzielająca mój nalewkowy gust, nareszcie. Wytrawna naleweczka to jest to....
UsuńPięknie nakryty stół zachęca do sięgania po faworki . Ja jako wielki łakomczuch przyłączam się wirtualnie do poczęstunku :-)
OdpowiedzUsuńPyszne były, zjadłam oczywiście za dużo. Szkoda, że nie wpadłaś i nie pomogłaś się z nimi uporać :-).
UsuńU mnie będą pączki, choć jakieś lumbago mnie złapało, może przejdzie do czwartku; pozdrowienia ślę.
OdpowiedzUsuńJak Twoje lumbago ? Przeszło ? Bo trzeba na środę śledzie szykować :-)).
UsuńWirtualny masaż Ci robię - przyniesie ulgę w bólu !