niedziela, 25 czerwca 2017

Remanencik wiosenny - część 2.

Kochamy lato ! Nareszcie można pozbyć się wielu warstw odzienia, pokazać nieco  ( bladego jeszcze) ciała, dać wiatrowi poigrać we włosach, a raniutko, tylko w piżamie, wyskoczyć do ogrodu, by zobaczyć noworozkwitłe kwiaty. I można już zapomnieć, że majowe mrozy przyniosły tak wiele szkód. Pozbawiły mnie prawie wszystkich konwalii, akacjom wymroziły dolne gałęzie tak, że zakwitły tylko na samych czubkach. Peonie też odczuły na sobie podmuchy arktycznych wiatrów - ich kwiaty nie były tak okazałe jak w poprzednich latach. Hortensje pnące robią, co mogą, by zakwitnąć ale nie bardzo im to wychodzi. I tak jestem zadowolona, że choć trochę kwiatów ocalało, bo w zeszłym roku wymarzły wszystkie pączki.
Mam tez przyjemne wspomnienia - irysy kwitły wspaniale.



Te iryski to wspomnienie ogrodu w moim rodzinnym domu. 



              Tak fantastycznie kwitnie hortensja, gdy zimni ogrodnicy nie są zbyt zimni :-).
                                                    A tu trochę zabawy z aparatem.


 I to już koniec remenentów wiosennych.       Niech żyje lato ! 

16 komentarzy:

  1. U nas nie zakwitnie lipa drobnolistna, pszczółkom na zgryzotę, pozostaną im łąki; jodełki i buki nadal odradzają się, owoców innych nie będzie; myślę, że taka cykliczność przyrody, raz daje, raz nie, a my nie szanujemy jej płodów, kiedy "klęska urodzaju"; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz po przeczytaniu Twego komentarza, poleciałam obejrzeć swoją wielką, starą lipę drobnolistną. Też nie zakwitnie ! Wielka to strata i dla pszczół i dla mnie. Tak lubiłam słuchać ich brzęku wśród gałęzi. No i nie będzie herbatki z kwiatu lipowego :-(. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej. Uściski !

      Usuń
  2. Na mojej biednej forsycji niedawno znalazłam kilka kwiatków, mróz jej mocno namieszał. U mnie też zimna wiosna dała się we znaki. Może wiśnie chociaż będą. I aronia. Dereń miał pierwszy kwiat, ale jeszcze be owoców. Niespodziewanie zmarniała jagoda kamczacka, jakieś choróbsko chyba, bo mróz jej nie zaszkodził i była taka śliczna.:(
    Ale teraz wakacje, odpoczynek, wyłączony budzik i luzik.:)))
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje forsycje też kwitły paroma kwiatkami tam, gdzie śnieg przykrył gałęzie. Z owoców będę miała tylko nieco jabłek. Porzeczki i agrest też ładnie plonują.
      Wesołych wakacji !

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba zabawa z aparatem. Też się cieszę z lata, chociaż nadmiernych upałów nie lubię. Akacje na osiedlu kwitły pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mieście zawsze jest cieplej, mróz nie robi takich szkód jak na wsi. Upał mija ale zostały z nami burze. Dobrze chociaż, że podlewanie mam z głowy :-). Uściski !

      Usuń
  4. Uwielbiam kosaćce. Zawsze przywołują mi w pamięci obrazy C. Monet. Podobno w swoim ogrodzie miał ogrom tych właśnie kwiatów. Uroczy ma Pani ten stoliczek nieopodal hortensji. Po cichu zazdroszczę ciszy i porannej kawy w tak kojących okolicznościach przyrody. Pozdrawiam. Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monet miał też mnóstwo liliowców. Zresztą cały ogród miał piękny. Stolik ma nóżki ze starej maszyny do szycia. Też go lubimy.
      Pozdrawiam serdecznie miłośniczkę kosaćców. Bardzo je lubię za wytworny kształt i za niesamowitą paletę barw. Serdecznie pozdrawiam !

      Usuń
  5. O tak, poranny obchód w piżamce to uroczy rytuał, tego nie ma w miastach i miasteczkach. Irysy bardzo secesyjne, to takie nasze orchidee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malowało je wielu mistrzów - mistrzowsko ! Są przepiękne i dla mnie też są symbolem secesji.
      Uściski !

      Usuń
  6. Piękne irysy ! Mieszkanie z dala od miast , od smogu i hałasu cywilizacji daje wyciszenie i dystans i równowagę wewnętrzną . Bo inaczej się wstaje rano i inaczej wieczorem zasypia . Ja czekam już na letnie wpisy i zdjęcia i ,jeśli mogę , proszę o zdjęcia zwierzaków w otoczeniu lata :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z przyjemnością zamieszczę letnie zdjęcia zwierzaków ( muszę zrobić świeże).
      Mieszkanie na wsi jest rozkoszne, choć nie jest pozbawione wad, o czym często pisałam. I najmniej chodzi o utrudniony dostęp do miejskich rozrywek. Pozdrawiam Cię serdecznie !

      Usuń
  7. Kształty i barwy irysów cudowne. Miałam taką ogromną hortensję na starej działce. Muszę pomyśleć o miejscu dla tego pnącza, robi wrażenie.
    I ja sprawdzę moje lipy, w ogóle nie przyszło mi do głowy, że mogą nie zakwitnąć. Cudny u Ciebie "tajemniczy ogród", lubię takie "zarośnięte" ogrody,mój w większej części też jest taki, nie marzę o francuskiej ogrodowej elegancji. Nie ma czereśni,nie będzie śliwek, mało jabłek ale dużo borówek i jagody kamczackiej,nieźle wygląda porzeczka. No cóż taki klimat,podobno lipiec ma być kiepski ale to amerykańscy meteorolodzy więc mam jednak nadzieję.
    Ostatnio moje wpisy nie zapisują się,liczę że może tym razem się uda. Pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykańscy naukowcy od kilku lat trafnie przewidują nasze zimy, więc może ( niestety) i lato też będzie chłodnawe wg ich prognoz. U mnie też porzeczek dużo, agrest pięknie obrodził, a jak obrodziły szpaki i paszkoty, to chyba nie muszę Ci mówić :-). Podjadają wszystko, poziomki też. Miejmy nadzieję, że warzywa dobrze urosną. Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  8. Twój ogród jest przepiękny a w dodatku tez lubisz irysy - moje ukochane kwiaty. Masz ich piękna kolekcje - ciekawa jestem, które kolory lubisz najbardziej. Te głęboko fioletowe są nierzeczywiste a wielokolorowe maja takie subtelne kompozycje kolorów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smętne resztki dawnej kolekcji. Już nie dokupuję nowych, bo chorują i jakoś nie trzymają się u mnie. Też je kocham i boleję, że tak mało mi ich zostało.

      Usuń