Brrrr....Ukazało się nam mroźne oblicze zimy. Nocami mamy -10 stopni, dnie na szczęście są cieplejsze i słoneczne. Śniegu nadal ani śladu, a przydałaby się ciepła kołderka na kwitnące wiosenne kwiatki, na kiełkujące krokusy, tulipany, zimowity, ciemierniki i liliowce. Nie mogąc liczyć na ocieplenie z nieba, powyciągałam wszystkie agrowłókniny, maty słomiane i nawet stare kocyki, by poprzykrywać moje cenne roślinki. Najbardziej zadziwiły mnie ranniki, które nie bacząc na trzaskający mróz, rozwinęły pączki ! Że też im się chce ! Przebiśniegi jeszcze się na to nie odważyły. I mrozy je rozłożyły na łopatki.
W tym roku najbardziej poszkodowana jest śnieżyczka Elvesa. Najpierw podkopał ją kret, potem mocno uszkodziła Trusia, usiłująca dokopać się do tego paskuda. Jakoś ją podratowałam ale startuje mocno osłabiona. Brakuje jej chlorofilu, czeka więc na wiosenne ciepło i słońce.
A ja razem z nią :-).
U nas jest -8, ale śniegu dość dużo i znowu pada ( na szczęście) Mimo białej, prawie bajkowej zimy mam naprawdę dość tych szarych bezsłonecznych dni. Na razie kwitnie tylko czerwony oczar - reszta pod śniegiem. Za 24 dni kalendarzowa wiosna więc jest nadzieja. Pozdrawiam Cię Aniu z bardzo zimowego Podkarpacia. Felka
OdpowiedzUsuńDużo nadziei nam trzeba :-). Te mrozy zupełnie nie w porę się pojawiły. Uściski !
UsuńU mnie nic nie kwitnie, sypnęło, przykryło i mrozi, teraz jest - 16.
OdpowiedzUsuńJeszcze kilka dni i będzie cieplej a może będzie wiosna?
U nas nadal śniegu nie ma, a mróz jest ; nocą -16, a w dzień ok. -9. Czekamy wiosny już trochę nerwowo :-). Serdeczne pozdrowienia !
UsuńMuszę sprawdzić co z rannikami w pobliskim ogrodzie, było ich mnóstwo. Na szczęście wczoraj padał śnieg i trochę przykrył ziemię, mróz trzyma, dzisiaj nieśmiało wyjrzało słońce. Mam dosyć zachmurzonego nieba. Pozdrawiam serdecznie i oby roślinki Twoje przetrwały.
OdpowiedzUsuńU nas słońca jest sporo. Noce gwiaździste, a mrozy - lute. Wyglądamy wiosny coraz niecierpliwiej ! Uściski !
UsuńDzień dobry, zima i zimno . Śniegu nie ma niestety , bo śnieg chyba pomaga w taki mróz ziemi i roślinom . A ja choruję . Miesiąc temu miałam grypę, a teraz znowu coś , nie wiem czy silne przeziębienie czy kolejny jakiś wirus . Osłabiona jestem koszmarnie . Życzę wszystkim zdrowia i Tobie Aniu i czytelnikom . Uważajmy na siebie ! Wiosna już blisko :-)
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę. Jeszcze miesiąc( mam nadzieję, że tylko) i będziemy się cieszyć wiosną. A wszystkie choróbska odejdą za góry i lasy. Pozdrawiam Felka
UsuńAniu, paskudne są tegoroczne wirusy i bakterie. Serdecznie Ci współczuję ale pociesz się, że wiosenne słońce od razu Cię wzmocni i zapomnisz o koszmarnych infekcjach. Byle do wiosny ! Ściskam Cię serdecznie !
UsuńRankiem prawie -20 stopni, w ciągu dnia ok.10 brr..Na szczęście śnieg przykrył ziemię kilkucentymetrową warstwą. Ani śladu wiosny. Setki ptaków w karmnikach, okrągłe jak kulki więc chyba zaspokojone. Od soboty ma być odwilż i nie mam nic przeciwko, mimo cudownego, wyżowego słońca za oknem. Mam krioterapię na co dzień bo mimo ciągłego ogrzewania nad ranem temperatura bardzo spada. Na szczęście, odpukuję, wszyscy zdrowi. Z ogrodnictwa, na razie sieję tylko rzeżuchę i zbieram systematycznie jarmuż.
OdpowiedzUsuńBardzo ciepło pozdrawiam. Zuza
U nas bardzo podobnie, tylko nocami mróz nieco mniejszy - 16 st. Krioterapię też stosujemy. Rzeżucha rośnie na parapetach, a jarmuż się kończy. Czekamy na odwilż i wiosenne ciepełko. Pozdrawiam serdecznie, obyśmy w zdrowiu wiosny doczekały !
UsuńMuszę koniecznie dopaść gdzieś ranniki, obiecuję sobie to od lat ale zawsze przypominam ta porą, gdy one mrugnę żółtym oczkiem. Na wschodzie śnieży i mrozi, na zachodzie mrozi. Mnie, urodzonej w grudniu zima niestraszna.
OdpowiedzUsuńPrzypomnę Ci o ich zakupie jesienią, bo naprawdę warto je mieć. Ja też jestem grudniowa ale zimę toleruję tylko jako odpoczynek, jako okazję do przeczytania mnóstwa książek i poleniuchowania na różne sposoby. Kiedyś jeździliśmy namiętnie na nartach, łyżwach. fajnie było. Teraz zostały mi narty biegowe, tylko biegać nie ma po czym :-).
UsuńU nas śniegu tyle co nic. A mrozy solidne. Jedyne co dziś bardzo ucieszyło synka był tzw. "diamentowy pył". Niedawno czytałam o tym u Marii i opowiadałam mu, jak to wygląda. No i dziś po raz pierwszy zobaczył to czarodziejskie zjawisko. Oczywiście był zachwycony.:)))
OdpowiedzUsuńŚlemy buziaki i ciepłe myśli.:)))
My też Wam ślemy ocieplające uściski :-). Diamentowy pył rzadko widuję, szkoda, że przywędrował do nas.
Usuń