poniedziałek, 9 września 2019

Jesień ?

Zanim nadejdzie jesień, podam rozwiązanie kwiatowych zagadek.
W notce z 5.sierpnia na pierwszym zdjęciu jest turzyca Graya. Jest to rzadko spotykana trawa, a kupiłam ją ( o dziwo) na targu w małym miasteczku. Jej kwiaty w formie buławek są bardzo atrakcyjne.
Drugie i trzecie zdjęcie to widok szafirków po przekwitnieniu. To było łatwe :-).
W ostatniej notce pierwsza była trytoma, potem krwiściąg wąskolistny i śniedek arabski. Trytomę z nazwy znała Zuza, z widoku - Pellegrina i Grażyna.
Krwiściąg na tym zdjęciu dopiero zaczyna kwitnąć. Potem jego kwiatki przypominają szczotkę do mycia butelek ( ale nie jest to kuflik !). Dostałam tę roślinkę od znajomej, która nabyła ją drogą kupna od starszego pana ( też na targu). Pan wyprzedawał swoją kolekcję roślin - widocznie likwidował ogród czy działkę. Nie znał nazwy. W poprzednim blogu rozszyfrowała go jedna z odwiedzających i dzięki temu wiem, co mam :-).
Afrykańskie upały odeszły, mam nadzieję, na baaaardzo dłuuugo. Nareszcie pada deszcz ! Nareszcie nadchodzi jesień ! Dla mnie jesień zaczyna się mimozami ( oczywiście) ale przede wszystkim - zimowitami. Około pierwszego września zaczynam bardzo uważnie przyglądać się glebie na niektórych grządkach. Szukam małych, białych kiełków. Są ! Na drugi dzień już są fioletowe pączki, a zaraz potem kwiaty. Te pierwsze to zimowity botaniczne ( już nie widzę ich cebul w sklepach ogrodniczych), te większe - to te "normalne". Ta kępka powstała z jednej cebuli zimowitu o pełnych kwiatach. Pełne kwiaty były tylko rok, a od kilku lat są pojedyncze. Ale i tak piękne !

Jesień także wiewiórkami się zaczyna. Dojrzewają orzechy laskowe i żołędzie, więc często odwiedzają ogród. Mam nadzieję, że nie zapomną, gdzie chowają te smakołyki, bo zimą trudno o karmę. A teraz trudno było o wodę. Zrobiłam poidełko na pokrywie beczki i ma ono wielkie wzięcie wśród ptaków, pszczół i właśnie wiewiórek :-).

No i cóż - jesień wędrówkami ptaków się zaczyna. Klucz gęsi przeleciał nad domem.


                  Teraz już tylko czekamy na kolejną jesienną przyjemność - grzybobranie. 



8 komentarzy:

  1. Dla nie znak nadchodzącej jesieni to wrzosy i astry. Pamiętam powroty z bieszczadzkich wędrówek z bukietem wrzosów. U nas też popadało i zazieleniły się trawniki, wykoszone nie wiadomo po co, jak było sucho, do gołej ziemi.
    Grzyby na targu już są, ale porażająco drogie.
    Przyjemnej, łagodnej i złotej jesieni życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, astry i wrzosy zawsze wieściły koniec wakacji. U nas grzybów nie ma nawet na targach. Tobie też życzę łagodnej, słonecznej jesieni.

      Usuń
  2. U mnie nie ma wiewiórek a jest kilka leszczyn. Podzieliłabym się z nimi orzechami bo są to wyjątkowo sympatycznie zwierzęta. Lubię jesień pod warunkiem, że jest ciepła i słoneczna. Kluczy ptaków jeszcze nie widziałam i ciągle słychać żurawie. Grzybów jeszcze nie ma i nie wiadomo czy się pojawią, ciągle sucho.
    Wyjątkowy urodzaj pomidorów i papryki więc gary ciągle na gazie.
    Cierpiałam z powodu upałów a teraz nie cieszę się myśląc o niedalekiej zimowej przyszłości.
    Przeczytałam niedawno myśl Alice Munro, bardzo lubianej przeze mnie noblistki,wiekowej Pani, znanej, lubianej, zamożnej, żyjącej w cudownej Kanadzie : świat byłby super gdyby nie ludzie. Drastyczne ale patrząc na stosunek wielu ludzi do innych i do przyrody tak często prawdziwe. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawia Zuza

      Usuń
    2. To prawda. Ludzie psują tę piękna planetę swoim niezrozumiałym dla mnie pędem do zawładnięcia nią. Skutki tego już odczuwamy. Nadejdzie czas, gdy Ziemia zrzuci z siebie tę trującą tkankę ? Może jednak nie dojdzie do tego.
      Nie mam swoich pomidorów i papryki, kupuję je i namiętnie przetwarzam. Nie ma czasu na nudę :-))). Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  3. Nie pretendowałam do wysokich miejsc, bo ja lubię kwiaty ale bez wzajemności więc się do nich nie przywiązuję i nie zapamiętuję nazw. Ileż się u mnie ich przewinęło, może kiedyś napiszę o tym posta. U mnie nadal lato, może późne ale jeszcze lato. Zimowity pracowicie wtykane przez lata, wydłubane przez nornice albo krety albo inne drążące amatorki delikatnych bulw, jeszcze czasem wyskoczą pojedynczo, a orzeszków leszczynowych u mnie mnóstwo ale uroczych wiewiórek ani, ani, opadają te z robalem w środku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz nornice dobrały mi się do zimowitów. Przesadziłam je na nowe miejsce i kilku już brakuje, a niewielkie kopczyki świadczą o obecności tych paskudów. I tak dobrze, że Trusia nie rozgrzebuje tego miejsca w zupełnie beznadziejnym pędzie do złapania chociaż jednej :-).
    Niedługo napiszę więcej o działalności tych gryzoni. W tym roku po prosu szaleją !

    OdpowiedzUsuń
  5. Klucze dzikich gęsi są wyjątkowe . Uwielbiam je obserwować . Jesień się zaczyna... Mam nadzieję na ciepłą , kolorową jesień , bo taką lubię bardzo .

    OdpowiedzUsuń