środa, 23 września 2020

Co słychać w ogrodzie ?

Lato jakoś szybko minęło (choć tego nie widać, bo gorąco i sucho) pracy zaś wcale nie ubyło. Na szczęście  zakończyłyśmy robienie przetworów i teraz można już zająć się zachwaszczonym ogrodem. Ciekawa rzecz, że susza wykańcza różne nasadzenia ale chwastom - sprzyja ! Rosną jak wściekłe :-). Walczę z nimi ale choć większych sukcesów na razie brak :-(, oczywiście nie poddaję się. Do zimy daleko, może zdążę. Jak co rano przechadzam się wśród kwiatów, ładując akumulatory na cały dzień i pasę oczy kolorami i kształtami. Najbardziej podziwiam domowego hibiskusa, który ma już ponad 20 lat (o ile dobrze pamiętam, to nawet 24). Zimą marnieje, bo nie podoba mu się życie w domu ale wiosną, gdy tylko wyniosę go na dwór, od razu rozwija skrzydła i odżywa, powoli odtwarzając liście i tworząc pąki. Pod koniec lata jest już gotowy zakwitnąć. I kwitnie!


Właśnie we wrześniu kwitną rozchodniki wielkie. To wspaniały pożytek dla ziemnych trzmieli, pszczół i motyli.


W tym roku eksperymentalnie posiałam oryginalne papryczki. Nie wiem, czy zdążą dojrzeć, bo do tej pory są soczyście zielone, ale trzeba mieć nadzieję :-). Czyż nie są śliczne ? 





A czerwone będą czarujące !

Co roku robię ocet jabłkowy z owoców podwórkowej jabłonki. Jabłuszka są małe i cierpkie. Co roku jest ich mniej, bo jabłonka ewidentnie choruje ale kilka owoców wystarczy, by zrobić ocet, wykorzystywany potem do robienia sałatek z cukinii na zimę. Mam to szczęście, że zawsze w słoju  pojawia się potężna matka octowa, gwarantująca dobrej jakości wyrób. I rzeczywiście ocet jest doskonały. Picie rano łyżeczki octu w szklance wody podobno zbawiennie działa na wszystkie organy ale jakoś do tej pory tego nie stosowałam. 

Ten nieco połafdowany kożuch to właśnie bardzo ważna matka octowa. 

A na prawdziwe, wielkie grzybobranie ciągle czekamy ! Czekamy my i czeka las, a tam grzybów ciągle brak !

ę 

Niedługo zaczną się deszcze, więc proponuję być czujnym, wziąć koszyki w dłoń i ruszać do lasu !

Pozdrawiam serdecznie w pierwszym dniu jesieni !

11 komentarzy:

  1. Piękny hibiskus i pożywiające się bzykadełka widać zadowolone z obfitości kwiatków.
    U nas też sucho i jeszcze letnio, chociaż powietrze już inaczej pachnie.
    Octu owocowego nie lubię i nie używam, nawet nie wiem skąd mi się to wzięło.
    Pozdrawiam i pięknej jesieni życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku lat robię ten ocet. Bardzo przydaje sie do sałatek na zimę, używam go tez do zrobienia sosu winegret. Usiłowałam go pić co rano ale poddałam się. Piekł mnie w krtani. Może kiedyś się zmuszę. U nas wreszcie pada ale grzybów coraz mniej :-(.
      Buziaki !

      Usuń
  2. Robię ocet ale winny co dwa lata bo tak owocują obficie moje winogrona. Wychodzi mi kilkanaście półlitrówek ale głównie go rozdaję bo nie mogę się przemóc by popijać co rano kilka łyżek rozpuszczonych w wodzie na czczo. Sobie zostawiam kilka alei tak ich nie zużywam.
    Aniu, papryczki jak dzwonki, mam nadzieję że zdążą nabrać kolorków czerwieni.
    Nie wiadomo co piękniejsze, rozchodnik czy stołownicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego octu można użyć do marynowania grzybów, tylko trzeba je potem pasteryzować.
      Papryczki tracą soczystą zieleń, powoli stają się seledynowe ale dojrzeją chyba w listopadzie :-)))). Pozdrawiam !

      Usuń
  3. Wspaniałe rozchodniki, z zazdrością obserwuję je u innych, bo jeszcze nie mam ich u siebie, a rok minął mi na sadzeniu wszelakiego dobra dla pszczół, co prawda zebrałam nasionka i wysiałam, ale ani jedno nie wykiełkowało; chyba kupię sadzonkę w doniczce i będę rozmnażać z łodyg, tak najłatwiej; mam wielki banior nastawu gruszkowego, właśnie zachował się jak Twój ocet w słoju, ogromny grzybol matki, a ocet przedni, stanowczo za dużo dla nas, mąż używa dla pszczół, ale to mikroskopijne ilości; oryginalne papryczki, warto je mieć choćby dla ozdoby, one ostre czy słodkie? wyglądają na ostre:-) jest ciepło, noc wyjątkowo ciepła, ale już czają się chłody za górkami, cóż, taka kolej rzeczy; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nas też podstępnie wkrada się chłód. Wczoraj popadało ale grzybów coraz mniej.
      Spróbowałam zieloną papryczkę. Nie jest ostra ( też myślałam, że będzie ), chyba po dojrzeniu się nie zmieni? Kup kilka sadzonek rozchodnika i po prostu je podziel. On fantastycznie na to reaguje. Kilka lat nie dzielony może nawet zmarnieć. A powodzenie wśród zapylaczy ma niesamowite ! Uściski !

      Usuń
  4. Papryczki urocze. Czym robisz zdjęcia Aniu , że są tak piękne, wyraźne i nasycone kolorami ? Owady wyszły tak wyraźne, że dostrzec można nawet włoski na ich tułowiach :-) A może to nie kwestia sprzętu a po prostu talentu ! Szkoda, że pogoda już się psuje, dziś we Wrocławiu cały dzień lało porządnie i zapowiadają w kolejnych dniach to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, mam niezły aparat ale nic nadzwyczajnego. To Nikon. Najważniejsze jest wybranie pory dnia ( ma być łagodne światło - wschód albo zachod słońca) oraz kadru i wiele cierpliwości, by z kilkunastu (a czasem kilkudziesięciu) zdjęć wybrać te najlepsze.
      U nas też lało ale jest tak sucho, że grzyby jeszcze masowo nie rosną. Szkoda :-(.
      Serdecznie pozdrawiam !

      Usuń
  5. Bardzo lubię rozchodniki okazałe, trochę je zaniedbałam, zarosły a nie lubią tłoku za to słońce bardzo. Jestem ciekawa jak robisz ocet z jabłek, kiedyś próbowałam ale bez sukcesu.Jakie jabłka wybrać. Moje liczne jabłonie obrodziły w tym roku i od wielu dni przerabiam np. antonówki na mus, część z dodatkiem aronii.
    Grzybów bardzo mało ale następny weekend ma być ciepły więc może po dzisiejszym deszczu jeszcze się pojawią. U mnie też zachwaszczenie okropne ale myślę ,że przed zimą (podobno bardzo łagodną) zdążę się tym zająć.
    Pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każde jabłka nadają się do produkcji octu. Można dać same obierki ale ja daję pokrojone cząstki. Zapełniam nimi 3/4 słoja (wyparzonego) i zalewam przegotowaną, letnią wodą osłodzoną jak na niezbyt słodki kompot. Na zdjęciu widać, ile tej wody jest. Słój nakrywam gazą ( 4 warstwy, by muszki owocówki się nie dostały). Stawiam w ciemnej komórce i czekam. Codziennie trzeba mieszać owoce, by zawsze były zwilżone wodą. W miarę upływu czasu owoce opadają na dół. Gdy już wszystkie będą na dole, a zapach octowy już jest bardzo wyraźny, zlewam ocet do butelek. Tam sobie dochodzi jeszcze 2-3 m-ce. Chyba mam szczęście, bo zawsze tworzy mi się matka drożdżowa, którą potem dodaję do butelek.
      U nas już prawie grzybow nie ma. Czekamy na nie, bo trochę popadało. Uściski !

      Usuń