Dziwny jest ten rok. Naszą okolicę nawiedziły susze i afrykańskie upały, a bardzo skąpe opady deszczu pod koniec lata niewiele poprawiły tę sytuację. Dziwnie się to wszystko odbiło na roślinach w moim ogrodzie. Niektórym zdecydowanie poprawiło kondycję, innym zaś zahamowało wegetację.
Na przykład trytoma. Dostałam ją 3 lata temu w prezencie od sąsiadów z poprzedniego miejsca zamieszkania. Dwa lata temu miała 2 kwiaty, a w tym roku - aż 15 ! Widać wspaniale się czuje w upalne lata, a łagodne zimy znosi doskonale. Okrywam ją mimo wszystko, bo moim poprzednim ogrodzie regularnie wymarzała, i ciągle się o nią boję.
Od kliku lat wysiewam titonię. To wysoka roślina o radosnych, jaskrawo czerwonych kwiatach, kwitnąca pod koniec lata. Już drugi rok zakwita we wrześniu, zamiast w sierpniu. To samo dzieje się z zimowitami. Ich kwiaty witały początek roku szkolnego, a ostatnio cieszę się, gdy zobaczę je w połowie września. Natomiast hortensje czują się wspaniale i będą cieszyć oczy całą jesień.
Nie wspomnę o jesiennych sałatach, cebulkach czy koperku. Wolno kiełkują, wolno rosną, a ich wielkość pozostawia wiele do życzenia.
No, ale w lesie można znaleźć pociechę. Co prawda prawdziwki już się skończyły ale rosną następne gatunki. I zawsze można wypatrzeć coś niesamowitego i ciekawego. Nawet zwykłe porosty stwarzają bajkowy klimat. A czy grzyby jeszcze rosną? Pokazały się gąski. To podobno koniec grzybobrania. Czy na pewno? Sprawdzimy lada dzień.









Aniu, myślę, że grzyby dopiero się zaczną:-) gdzieś na forum grzybiarskim wyczytałam kiedyś, że aby były grzyby, musi być najpierw ochłodzenie, deszcz, a potem ciepło; wariactwo, na niedzielę u nas prognozują 27 stopni; nie wiem, czy papryka moja zdąży dojrzeć, marnie jej to idzie; rok, a właściwie sezon z obserwacji pszczół, wiosenny miód zjadły, bo się ochłodziło, lipy nie nektarowały, to samo gryka, spadzi nie było, nawłoci jeszcze nie mamy, pszczoły podkarmiane od czerwca, jak to nazwać:-) ależ fantastyczne porosty, jak w bajce, to chyba świadczy o czystości powietrza; przed laty poniosłam klęskę w uprawie trytomy, zaginęła po pierwszym roku, pewnie wymarzła; titonii nie znam; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa też już bałam się trytomy. Kilka razy zmarzła mi w poprzednim ogrodzie ( a był on w mieście, gdzie zawsze jest kilka stopni więcej niż tu na wsi), więc miałam duże wątpliwości co do jej trwałości. Jest jakaś inna odmiana, bo nie jest tak pomarańczowa na końcach kwiatostanów jak moje stare. Może jest bardziej wytrzymala na mróz ? A może te nasze ciepłe zimy dają jej szansę na przetrwanie ?
UsuńPszczół mi bardzo żal. Wydaje mi się, że tu lato było dla nich bardziej łaskawe i dobrze się przygotowały do zimowania. Mnie też się wydaje, że u nas jest dość czyste powietrze, choć nie tak daleko jest wielki zatruwacz - kopalnia i elektrownia, ponoć największe w Europie.
Mam nadzieję, że Twoje kłopoty już są daaaaleko i na stałe wrócilaś do nas !
Uściski !
Dziwny rok, dziwny czas. I nie wiadomo czy po roku wróci do poprzedniego czasu czy popędzi naprzód i zostawi nas w niewiedzy. Już nie 'sorry taki mamy klimat' bo i klimat nam się zmienia.
OdpowiedzUsuńZmiany klimatu widać już wyraźnie. I nie są to, bynajmniej, zmiany na lepsze. My już mamy dużą szansę stać się pustynią. Ponoć kiedyś Sahara była zieloną, radosną ziemią - wszystko się zmienia, a my tylko te zmiany przyspieszamy przez swoją nieopanowaną pazerność i zwyczajną głupotę. Ech, lepiej cieszmy się jesienią...Pozdrawiam !
UsuńPrzez dwa dni lało, słońca nadal brak. Może jeszcze się odnajdzie złoty październik.
OdpowiedzUsuńImponujące leśne mrowisko, a kwiaty jak zwykle piękne. Trytoma, nie wiedziałam jak się nazywają te kwiaty, a widywałam je w ogrodach. W pobliskim ogrodzie ziemowitów cała grządka, a magnolia ma kilka pąków. Piękne zdjęcia lasu i porostów.
Pozdrawiam.
Zaczęło się jakieś wariactwo w przyrodzie. Magnolia pączkuje w październiku ? Zmiany idą zdecydowanie w złym kierunku. Nasz miły klimat umiarkowany to już przeszłość. i możemy winic tylko siebie - naszą ludzką pazerność i głupie przekonanie, że jesteśmy panami tej ziemi. Rezultaty już widać : topnienie lodowców, wycinanie deszczowych lasów, powodzie i coraz częstsze huragany. Współczuję następnym pokoleniom. Bardzo współczuję.
UsuńPozdrawiam serdecznie !
Ach las ! Ten zapach, cisza... A rok dziwny i nieprzewidywalny, a dla mnie szczególnie przykry
OdpowiedzUsuń.
Aniu, przykro mi czytać o Twoich kłopotach. Domyślam sie, że dotyczą zdrowia ?
UsuńNastępny post będzie leśny, na ukojenie. Uściski !