środa, 7 października 2020

Grzyby i nie tylko

Mieszkam wśród lasów; dużych, pięknych lasów sosnowo-liściastych, obfitujących w leśną zwierzynę i wszelkie inne dary natury, a więc także i grzyby. Zbieramy je namiętnie, choc doprawdy nie budzimy się w nocy, by szukać ich przy świetle latarki [a znam takie osoby :-)))]. W tym roku lasy poskąpiły nam tych szczególnych darów. Prawdziwków było nawet sporo ale przynajmniej połowa zrobaczywiała, więc większość zostawała w środowisku, by rozmnażać się spokojnie z nadzieją (naszą) na przyszłe zbiory. Potem pojawiły się niewielkie ilości innych jadalnych ale przede wszystkim rozmnożyły się te tzw. psie grzyby.  Wystarczy przyjrzeć się im z bliska, by stwierdzić, że są PIĘKNE i ciekawe. No i co z tego, że nie nadają się do włożenia do garnka ? Są cudowną ozdobą lasu.  Spójrzmy więc na te okazy.

Od góry : grzybówka, lisówka pomarańczowa, maślanka wiązkowa, muchomory, chrobotek kieliszkowaty








A tutaj co prawda nie grzyb, tylko roślina z gatunku wrzosowatych, ale wygląda grzybowo ;). To korzeniówka pospolita:


Już dawno mamy październik ale może jednak znajdzie się kilka jadalnych? W tym roku pojawił się u nas szmaciak sosnowy czyli siedzuń sosnowy (od 2014 roku nie jest pod ochroną, natomiast siedzuń jodłowy i dębowy wciąż są chronione). To bardzo ciekawy grzyb, jeszcze go nie jadłam, bo jest nowością w naszym lesie ale jeśli spotkam go ponownie, to pójdzie na patelnie :)))



No i klasyki:





Uruchamiam suszarkę i biorę się do pracy. Suszonych grzybów nigdy za dużo :-)). 
A maślaków jak nie było, tak nie ma. Jestem niepocieszona...

14 komentarzy:

  1. Aniu, szmaciak czyli po naszemu baraniocha jest jadalny:-) to jeden z najbardziej aromatycznych grzybów, w sosie śmietanowym albo a la flaczki, no pychota, nie zamieniłabym z innymi:-) ależ borowiki, na zdjęciach rwą oczy; na razie i u nas posucha grzybowa, ja z kolei czekam na rydze; korzeniówka bardzo ciekawa, zupełnie jak grzyb, tylko te płatki jak w kwiatach mylą, jakiś pasożyt chyba, śladu zielonego w nich nie ma; niezawistnie zazdrośnie, jak pisała kiedyś Pellegrina, patrzę na zdjęcia, cudeńka borowikowe; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Marysiu. Szmaciak jest jadalny ale wskoczył mi pomiędzy te "inne". Jeszcze go nie jadłam ale czytałam, że pyszny. Może znajdę gdzieś młody egzemplarz ( te na zdjęciu już były trochę zbyt dojrzałe) i wtedy spróbuję. Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  2. Szmaciak pyszny, ja lubię usmażonego tylko na maśle, z solą. Twarda i łykowata jest tylko ta część przy podstawie, parę centymetrów. Piękne zdjęcia !

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, prawie czuję zapach lasu i grzybów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo grzyby są piękne, wystarczy tylko pstryknąć i już jest fajne zdjęcie. To bardzo spokojne modele :-).

      Usuń
  4. Dla mnie zawsze najładniejsze muchomory.
    Borowiki aż mi zapachniały, lubię zapach grzybów, same grzyby też, niestety nie mogę ich ostatnio jeść.
    Życzę Ci obfitych zbiorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ewo. Ale grzybów jakoś nie ma. Grzyby jeszcze jem, a szczególnie w tym roku najadłam się kaniami. Ależ to jest pycha ! Współczuję i pozdrawiam Cię !

      Usuń
  5. Dzięki za przepis na ocet, wypróbuję, czy matka jest warunkiem przydatności octu do spożycia.
    Piękne grzyby również te niejadalne. Czy szmaciak na pewno jest jadalny,jest bardzo efektowny ale egzotyczny wygląd mocno podejrzany.
    Niestety nie mam czasu na leśne spacery a las mam 200 metrów od domu. Opieka nad 90-latką (wywieziona z miasta w marcu w związku z pandemią) i częściowo sparaliżowanym psem wykańcza mnie również czasowo.
    A w dodatku okres zamknięcia sezonu owocowo-warzywnego pozbawia czasu na przyjemności.
    Życzę zdrowia, pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku lat robię ocet i zawsze matka się pojawiała. Myślę, że i bez niej ocet postanie, bo bakterie działają :-). Szmaciak na pewno jest jadalny i mam zamiar go wypróbować. Masz mnóstwo zajęć, na szczęcie sezon przetwórczy się kończy, będziesz miała odrobinę więcej czasu na przyjemne zajęcia. Nasz odpoczynek przynosi dopiero zima. Tak znowu bardzo jej nie wyglądam ale przyjemnie będzie bez wyrzutów sumienia nieco poleniuchować. Pozdrowienia dla całej rodziny !

      Usuń
  6. Mój ulubiony szmaciak, ja go gotuję jako makaron w delikatnych zupkach grzybowych: maślakowej, kurkowej, borowikowej ... Ambrozja!
    A Twoje zdjęcia Aniu mistrzostwo, niech się schowają te zawodowe w atlasach. Nie wiadomo który cudniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa. Szmaciaka nigdy nie zaliczyłabym do grzybów jadalnych przez ten jego dziwny wygląd ale znalazłszy go, czytałam sporo na jego temat. Teraz żałuję, że go nie zerwałam.

      Usuń
  7. Te szmaciaki na zdjęciach sa w sam raz, nic a nic nie za stare, własnie takie w sam raz, w pełni smaku i aromatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej zrobiłam zdjęcie młodszego ( tak myślę), bo był kremowy. Myślałam, że taki jest najlepszy do jedzenia. Teraz już wszystko wiem :-). Podoba mi się Twój sposób umieszczania go w zupie, bo smażonych nie można jeść zbyt dużo.
      Najadłam się smażonych kani (pewnie wątrobie się to nie podobało), a teraz zrobię z nich flaczki. Bo kanie ciągle rosną jak szalone. Uściski !

      Usuń