Kilka lat temu, na targu, zwróciła moją uwagę nieduża kępka małych, różowych goździków. Sprzedawczyni sprzedała mi je jako goździki piaskowe, idealne na skalniaki. Rzeczywiście, pięknie się na nim prezentowały ale w następnym roku już ich na nim nie było. Byłam niepocieszona tym bardziej, że pani sprzedająca już ich nie miała w ofercie. Pod koniec lata, kosząc trawę, zobaczyłam jakieś dziwne, ciemnozielone żdziebełka. Zignorowałam je, ale gdy wiosną znów się pojawiły, wreszcie zorientowałam się, że to wysiały się zaginione goździki. Szybciutko poprzesadzałam je w różne miejsca i teraz cieszę się widokiem ich skromnych kwiatuszków. Nie minęło czasu mało wiele, a znalazłam w trawniku następne sadzonki :-). Za chwilę cały ogród będzie nimi obsadzony. Są bardzo cenne, bo przy niewielkim wzroście tworzą dużą, różową plamę na brzegach grządek. I nie nazywają się piaskowe, tylko kropkowane.
To było wspomnienie z lata. Teraz już mamy jesień, prawdziwą, deszczową jesień i wreszcie, ku mojej radości, pokazały się maślaki. Zostawiam więc ogród samopas; trudno, niech rosną chwasty i ruszam z koszyczkiem na maślaczkową łąkę.


Śliczne goździki, życzę obfitych maślakowych zbiorów.
OdpowiedzUsuńU nas też jesień, od tygodnia tylko chmury i deszcz.
Maślaczki dopisały, już siedzą w occie. Jutro chyba bedzie przymrozek i grzyby się kończą :-)))
UsuńTakie delikatne goździki znoszę z łąk i nasadzam na swojej działce ale po roku, dwóch poduchy się wyradzają, rosną w górę a potem znikają,
OdpowiedzUsuńNa łące też mam dzikie goździki ale nie przynoszę ich do ogrodu. Kiedyś w poprzednim ogrodzie niesamowicie rozpleniły mi się takie śliczne, białe niby dzwonki, przyniesione z łąki. Walczyłam z nimi długi czas i nie wiem, czy zwyciężyłam. Być może są tam do tej pory :-)).
UsuńRobiłam latem zdjęcia takim goździkom na piaszczystych terenach, całkiem blisko nas; różowe poduchy, które zobaczyłam po raz pierwszy od dłuższego czasu, bo zawsze zdążyły wyschnąć na wiór w gorące lata; odkryłam również w takim lesie przy drodze kępę biało kwitnących goździków, z pierzasto zakończonymi płatkami; na Pogórzu, na kserotermach kwitnie uroczy goździk kartuzek, ale on taki mikry, pojedynczy:-) maślaki, mniam! nie marynuję, a zagotowuję z słonej zalewie, aby potem po odcedzeniu przygotować smakowity sos na śmietanie:-) pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMarysiu, dziś zrobiłam słoik takich w słonej zalewie. Nie znałam tej metody Jestem ciekawa, czy mi taki sosik zasmakuje. Maślaki się kończą, bo noce są zbyt zimne. A pojawily się przedwczoraj. Strasznie krotkie maślakowe żniwa :-). Goździki to urocze kwiatki. Cieszę się, że je odzyskałam. Serdecznie pozdrawiam !
UsuńBardzo delikatne i piękne w grupie ( w ilości ich siła ) :-) A czy one pachną ?
OdpowiedzUsuńJakoś nie pomyślałam, żeby je powąchać. Ale gdyby pachniały, to chyba bym poczuła, przechodząc lub podlewając Je ?
Usuń