środa, 14 października 2020

Krótka historia goździka kropkowanego

 Kilka lat temu, na targu, zwróciła moją uwagę nieduża kępka małych, różowych goździków. Sprzedawczyni sprzedała mi je jako goździki piaskowe, idealne na skalniaki. Rzeczywiście, pięknie się na nim prezentowały ale w następnym roku już ich na nim nie było. Byłam niepocieszona tym bardziej, że pani sprzedająca już ich nie miała w ofercie. Pod koniec lata, kosząc trawę, zobaczyłam jakieś dziwne, ciemnozielone żdziebełka. Zignorowałam je, ale gdy wiosną znów się pojawiły, wreszcie zorientowałam się, że to wysiały się zaginione goździki. Szybciutko poprzesadzałam je w różne miejsca i teraz cieszę się widokiem ich skromnych kwiatuszków. Nie minęło czasu mało wiele, a znalazłam w trawniku następne sadzonki :-). Za chwilę cały ogród będzie nimi obsadzony. Są bardzo cenne, bo przy niewielkim wzroście tworzą dużą, różową plamę na brzegach grządek. I nie nazywają się piaskowe, tylko kropkowane.


To było wspomnienie z lata. Teraz już mamy jesień, prawdziwą, deszczową jesień i wreszcie, ku mojej radości, pokazały się maślaki. Zostawiam więc ogród samopas; trudno, niech rosną chwasty i ruszam z koszyczkiem na maślaczkową łąkę. 

8 komentarzy:

  1. Śliczne goździki, życzę obfitych maślakowych zbiorów.
    U nas też jesień, od tygodnia tylko chmury i deszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maślaczki dopisały, już siedzą w occie. Jutro chyba bedzie przymrozek i grzyby się kończą :-)))

      Usuń
  2. Takie delikatne goździki znoszę z łąk i nasadzam na swojej działce ale po roku, dwóch poduchy się wyradzają, rosną w górę a potem znikają,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na łące też mam dzikie goździki ale nie przynoszę ich do ogrodu. Kiedyś w poprzednim ogrodzie niesamowicie rozpleniły mi się takie śliczne, białe niby dzwonki, przyniesione z łąki. Walczyłam z nimi długi czas i nie wiem, czy zwyciężyłam. Być może są tam do tej pory :-)).

      Usuń
  3. Robiłam latem zdjęcia takim goździkom na piaszczystych terenach, całkiem blisko nas; różowe poduchy, które zobaczyłam po raz pierwszy od dłuższego czasu, bo zawsze zdążyły wyschnąć na wiór w gorące lata; odkryłam również w takim lesie przy drodze kępę biało kwitnących goździków, z pierzasto zakończonymi płatkami; na Pogórzu, na kserotermach kwitnie uroczy goździk kartuzek, ale on taki mikry, pojedynczy:-) maślaki, mniam! nie marynuję, a zagotowuję z słonej zalewie, aby potem po odcedzeniu przygotować smakowity sos na śmietanie:-) pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, dziś zrobiłam słoik takich w słonej zalewie. Nie znałam tej metody Jestem ciekawa, czy mi taki sosik zasmakuje. Maślaki się kończą, bo noce są zbyt zimne. A pojawily się przedwczoraj. Strasznie krotkie maślakowe żniwa :-). Goździki to urocze kwiatki. Cieszę się, że je odzyskałam. Serdecznie pozdrawiam !

      Usuń
  4. Bardzo delikatne i piękne w grupie ( w ilości ich siła ) :-) A czy one pachną ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie pomyślałam, żeby je powąchać. Ale gdyby pachniały, to chyba bym poczuła, przechodząc lub podlewając Je ?

      Usuń