Mieszkam wśród lasów; dużych, pięknych lasów sosnowo-liściastych, obfitujących w leśną zwierzynę i wszelkie inne dary natury, a więc także i grzyby. Zbieramy je namiętnie, choc doprawdy nie budzimy się w nocy, by szukać ich przy świetle latarki [a znam takie osoby :-)))]. W tym roku lasy poskąpiły nam tych szczególnych darów. Prawdziwków było nawet sporo ale przynajmniej połowa zrobaczywiała, więc większość zostawała w środowisku, by rozmnażać się spokojnie z nadzieją (naszą) na przyszłe zbiory. Potem pojawiły się niewielkie ilości innych jadalnych ale przede wszystkim rozmnożyły się te tzw. psie grzyby. Wystarczy przyjrzeć się im z bliska, by stwierdzić, że są PIĘKNE i ciekawe. No i co z tego, że nie nadają się do włożenia do garnka ? Są cudowną ozdobą lasu. Spójrzmy więc na te okazy.
Od góry : grzybówka, lisówka pomarańczowa, maślanka wiązkowa, muchomory, chrobotek kieliszkowaty














Aniu, szmaciak czyli po naszemu baraniocha jest jadalny:-) to jeden z najbardziej aromatycznych grzybów, w sosie śmietanowym albo a la flaczki, no pychota, nie zamieniłabym z innymi:-) ależ borowiki, na zdjęciach rwą oczy; na razie i u nas posucha grzybowa, ja z kolei czekam na rydze; korzeniówka bardzo ciekawa, zupełnie jak grzyb, tylko te płatki jak w kwiatach mylą, jakiś pasożyt chyba, śladu zielonego w nich nie ma; niezawistnie zazdrośnie, jak pisała kiedyś Pellegrina, patrzę na zdjęcia, cudeńka borowikowe; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMasz rację, Marysiu. Szmaciak jest jadalny ale wskoczył mi pomiędzy te "inne". Jeszcze go nie jadłam ale czytałam, że pyszny. Może znajdę gdzieś młody egzemplarz ( te na zdjęciu już były trochę zbyt dojrzałe) i wtedy spróbuję. Pozdrawiam serdecznie !
UsuńSzmaciak pyszny, ja lubię usmażonego tylko na maśle, z solą. Twarda i łykowata jest tylko ta część przy podstawie, parę centymetrów. Piękne zdjęcia !
OdpowiedzUsuńDziękuję ! Szmaciaka spróbuję na pewno !
UsuńPiękne zdjęcia, prawie czuję zapach lasu i grzybów !
OdpowiedzUsuńBo grzyby są piękne, wystarczy tylko pstryknąć i już jest fajne zdjęcie. To bardzo spokojne modele :-).
UsuńDla mnie zawsze najładniejsze muchomory.
OdpowiedzUsuńBorowiki aż mi zapachniały, lubię zapach grzybów, same grzyby też, niestety nie mogę ich ostatnio jeść.
Życzę Ci obfitych zbiorów.
Dziękuję, Ewo. Ale grzybów jakoś nie ma. Grzyby jeszcze jem, a szczególnie w tym roku najadłam się kaniami. Ależ to jest pycha ! Współczuję i pozdrawiam Cię !
UsuńDzięki za przepis na ocet, wypróbuję, czy matka jest warunkiem przydatności octu do spożycia.
OdpowiedzUsuńPiękne grzyby również te niejadalne. Czy szmaciak na pewno jest jadalny,jest bardzo efektowny ale egzotyczny wygląd mocno podejrzany.
Niestety nie mam czasu na leśne spacery a las mam 200 metrów od domu. Opieka nad 90-latką (wywieziona z miasta w marcu w związku z pandemią) i częściowo sparaliżowanym psem wykańcza mnie również czasowo.
A w dodatku okres zamknięcia sezonu owocowo-warzywnego pozbawia czasu na przyjemności.
Życzę zdrowia, pozdrawiam. Zuza
Od kilku lat robię ocet i zawsze matka się pojawiała. Myślę, że i bez niej ocet postanie, bo bakterie działają :-). Szmaciak na pewno jest jadalny i mam zamiar go wypróbować. Masz mnóstwo zajęć, na szczęcie sezon przetwórczy się kończy, będziesz miała odrobinę więcej czasu na przyjemne zajęcia. Nasz odpoczynek przynosi dopiero zima. Tak znowu bardzo jej nie wyglądam ale przyjemnie będzie bez wyrzutów sumienia nieco poleniuchować. Pozdrowienia dla całej rodziny !
UsuńMój ulubiony szmaciak, ja go gotuję jako makaron w delikatnych zupkach grzybowych: maślakowej, kurkowej, borowikowej ... Ambrozja!
OdpowiedzUsuńA Twoje zdjęcia Aniu mistrzostwo, niech się schowają te zawodowe w atlasach. Nie wiadomo który cudniejszy.
Dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa. Szmaciaka nigdy nie zaliczyłabym do grzybów jadalnych przez ten jego dziwny wygląd ale znalazłszy go, czytałam sporo na jego temat. Teraz żałuję, że go nie zerwałam.
UsuńTe szmaciaki na zdjęciach sa w sam raz, nic a nic nie za stare, własnie takie w sam raz, w pełni smaku i aromatu.
OdpowiedzUsuńWcześniej zrobiłam zdjęcie młodszego ( tak myślę), bo był kremowy. Myślałam, że taki jest najlepszy do jedzenia. Teraz już wszystko wiem :-). Podoba mi się Twój sposób umieszczania go w zupie, bo smażonych nie można jeść zbyt dużo.
UsuńNajadłam się smażonych kani (pewnie wątrobie się to nie podobało), a teraz zrobię z nich flaczki. Bo kanie ciągle rosną jak szalone. Uściski !