Żarty się skończyły i zima przypomniała, że teraz nastał jej czas. W zacinającym śniegu wyciągnęłam karmnik ze schowka, napełniłam pszenicą oraz słonecznikiem i czekałam na gości. Długo nie musiałam czekać. Wokół kloników zaczął się duży ruch. Zleciały się sikorki i mazurki. Pojawiły się dwa dzięciołki, stali bywalcy, wielbiciele słoninek, które już od dawna wisiały na gałązkach. Jedzenia jest dużo ale i tak sikorki, które pierwsze żerowały w karmniku lub na słoninkach, odganiały te spóźnialskie, a dzięcioły najchętniej odgoniłyby wszystkie inne ptaki. Dzięcioły są słabo widoczne (jeden na prawo od karmnika, drugi wisi pod słoniną z lewej strony).
A pewnego dnia przyleciał myszołów i wygonił całe bractwo. Zaczął od bezczelnej kradzieży słoninki wraz z najlepszym moim haczykiem, a potem już codziennie raczył się tłuszczykiem, ku cichej rozpaczy ptasiej drobnicy. Na szczęście zapasy słoniny są duże i nikomu głód nie grozi. A ja mam codziennie najlepsze przedstawienie, obserwując moich zimowych gości .




Drapieżcy doskonale wiedzą, gdzie ptasie stołówki, obserwują z daleka, a potem nagle spadają na łów jak niemal niedostrzegalny cień; tylko ptasi krzyk oznajmia, że coś upolował, a drobiazg rozprasza się po krzakach i cichutko przeczekuje. Dobrze, że myszołów ma słoninkę, trochę ptasząt ujdzie z życiem, ale taka jest natura, coś trzeba jeść. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńOd kilu lat obserwuję tego myszołowa. O dziwo, ptaszki się go nie boją. Często ucztują razem - on na słonince, one obok w karmniku. Gdzieś czytałam, że ptakami żywi się w ostateczności. Woli drobne gryzonie. Natomiast gdy w pobliżu pojawi się krogulec, uciekają w popłochu i długo nie wracają. Cóż, każde stworzenie chce jeść, potem wykarmić młode i niestety, część tych stworzeń staje się pokarmem dla innych.
UsuńTakie życie... Uściski !
Ależ masz fascynujących gości Aniu, telewizora nie potrzeba ani kina. Niestety ja przez te moje podróże i trzy domy muszę się zadowalać Waszymi fotami. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście, kuchenne okno to najlepszy telewizor :-). Pozdrawiam, Krysiu !
UsuńŁadny ten rozbójnik. Szkoda, że ptaszków dokarmiać nie mogę, kot by zawału dostał. Sikorek przybyło na osiedlu.
OdpowiedzUsuńTakie obserwacje to prawdziwa przyjemność.
Pięknie wygląda w locie. Moje koty wychodzą tylko rano, gdy jest ciemno. Potem zapraszam je na piec albo na mój tapczanik i jest spokój. Najmlodsza Fruzia siedzi czasem w oknie i szczęka zębami, widząc tyle latającego mięska :-). Pozdrawiam serdecznie !
UsuńMyszołów piękny . Od razu pomyślałam czy ów haczyk mu nie zaszkodził, bo w swoim łakomstwie mógł pożreć słoninkę z haczykiem . Ale skoro przylatuje dalej to wszystko OK. Czekam na kolejne relacje z ptasiej stołówki . Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAniu, haczyk był bardzo solidny. Zrobiony z drutu do robienia grubych swetrów :-). Nie miał szans, by go połknąć. Dziś też był, ucztował razem z sikorkami ale zdjęcia fatalnie wyszły i nie nadają się do pokazania. Może uda się zrobić lepsze, bo przecież codziennie przylatuje. Serdecznie pozdrawiam !
UsuńW ptasiej stołówce harmider od rana, świergot, kłótnie, przepychanki.Oprócz słonecznika wieszam gotowe kulki dla ptaków w coraz większej ilości bo gości coraz więcej, głównie mazurki i sikorki. Stołówka ulokowana jest pomiędzy gęstymi krzakami więc drapieżniki, a jest sporo w okolicy bo las obok, mają utrudniony dostęp. Dzięcioły zajmują się głównie opukiwaniem suchych drzew.
OdpowiedzUsuńUważam, że dzięki dziesiątkom ptasich gości nigdy nie musiałam używać żadnych środków chemicznych w sadzie bo urzędują u mnie cały rok i zjadają szkodniki.
Niestety bardzo zimno a ma być jeszcze gorzej więc u mnie chandra i marazm. Byle do wiosny.
Pozdrawiam. Zuza
Moje ptaszki też dzielnie zjadają szkodniki. Mrozy właśnie nadeszły i też mnie nie cieszą, choć biały świat wokół wygląda bajkowo. Zaciskam zęby, dorzucam paliwo do pieców i czekam odwilży. A w ogóle to myślmy o wiośnie, Zuzo ! Jeszcze dwa miesiące i będzie można coś tam grzebnąć w ogródku. Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci więcej radości. Wiem, że Ci ciężko.
UsuńU mnie też zjadają słoninkę .Wieszam na druciku to mają fajną huśtawkę, tak po pięć zazwyczaj się kołysze. Jak nasypię do karmika słonecznika i pszenicy to sikory powyrzucają pszenicę na dół i z ziemi zjada ją stadko wróbli a one rządzą same w karmiku. Seperacja totalna.
OdpowiedzUsuńU mnie jest to samo. Sikorki wolą słonecznik, a pszenicę wyrzucają dla mazurków i innych. Korzystają z tego gołębie. A na słoninkę przylatują nie tylko dzięcioły i myszołów ale i sójki. Bażantów tylko patrzeć.
UsuńPozdrawiam serdecznie !
Myszołów piękny, ale mam złe doświadczenie z tym ptaszyskiem. Mało brakowało, a kiedyś by wylądował na przedniej szybie mojego autka. Bo wystartował z lasu, ale za blisko, zdążyłam odbić, na szczęście nic nie jechało z przeciwka, a pęd powietrza pomógł mu uniknąć kolizji. Uff...
OdpowiedzUsuń...
Wiesz, tak zaglądam to tu, to tam i ciągle mi trudno uwierzyć w tę wiadomość, którą przysłałaś. Tak bardzo żal...
Pozdrawiam serdecznie
To niemiła przygoda. Dobrze, że nic się nie stało.
UsuńOj, żal. To już druga z tego grona z 2012 roku. Ciężko na sercu.
Uściski dla wszystkich !