piątek, 8 stycznia 2021

Witamy miłych gości

Żarty się skończyły i zima przypomniała, że teraz nastał jej czas. W zacinającym śniegu wyciągnęłam karmnik ze schowka, napełniłam pszenicą oraz słonecznikiem i czekałam na gości. Długo nie musiałam czekać. Wokół kloników zaczął się duży ruch. Zleciały się sikorki i mazurki. Pojawiły się dwa dzięciołki, stali bywalcy, wielbiciele słoninek, które już od dawna wisiały na gałązkach. Jedzenia jest dużo ale i tak sikorki, które pierwsze żerowały w karmniku lub na słoninkach, odganiały te spóźnialskie, a dzięcioły najchętniej odgoniłyby wszystkie inne ptaki. Dzięcioły są słabo widoczne (jeden na prawo od karmnika, drugi wisi pod słoniną z lewej strony).






A pewnego dnia przyleciał myszołów i wygonił całe bractwo. Zaczął od bezczelnej kradzieży słoninki wraz z najlepszym moim haczykiem, a potem już codziennie raczył się tłuszczykiem, ku cichej rozpaczy ptasiej drobnicy. Na szczęście zapasy słoniny są duże i nikomu głód nie grozi. A ja mam codziennie najlepsze przedstawienie, obserwując moich zimowych gości .

Myszołów w pełnej krasie:



14 komentarzy:

  1. Drapieżcy doskonale wiedzą, gdzie ptasie stołówki, obserwują z daleka, a potem nagle spadają na łów jak niemal niedostrzegalny cień; tylko ptasi krzyk oznajmia, że coś upolował, a drobiazg rozprasza się po krzakach i cichutko przeczekuje. Dobrze, że myszołów ma słoninkę, trochę ptasząt ujdzie z życiem, ale taka jest natura, coś trzeba jeść. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilu lat obserwuję tego myszołowa. O dziwo, ptaszki się go nie boją. Często ucztują razem - on na słonince, one obok w karmniku. Gdzieś czytałam, że ptakami żywi się w ostateczności. Woli drobne gryzonie. Natomiast gdy w pobliżu pojawi się krogulec, uciekają w popłochu i długo nie wracają. Cóż, każde stworzenie chce jeść, potem wykarmić młode i niestety, część tych stworzeń staje się pokarmem dla innych.
      Takie życie... Uściski !

      Usuń
  2. Ależ masz fascynujących gości Aniu, telewizora nie potrzeba ani kina. Niestety ja przez te moje podróże i trzy domy muszę się zadowalać Waszymi fotami. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, kuchenne okno to najlepszy telewizor :-). Pozdrawiam, Krysiu !

      Usuń
  3. Ładny ten rozbójnik. Szkoda, że ptaszków dokarmiać nie mogę, kot by zawału dostał. Sikorek przybyło na osiedlu.
    Takie obserwacje to prawdziwa przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie wygląda w locie. Moje koty wychodzą tylko rano, gdy jest ciemno. Potem zapraszam je na piec albo na mój tapczanik i jest spokój. Najmlodsza Fruzia siedzi czasem w oknie i szczęka zębami, widząc tyle latającego mięska :-). Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  4. Myszołów piękny . Od razu pomyślałam czy ów haczyk mu nie zaszkodził, bo w swoim łakomstwie mógł pożreć słoninkę z haczykiem . Ale skoro przylatuje dalej to wszystko OK. Czekam na kolejne relacje z ptasiej stołówki . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, haczyk był bardzo solidny. Zrobiony z drutu do robienia grubych swetrów :-). Nie miał szans, by go połknąć. Dziś też był, ucztował razem z sikorkami ale zdjęcia fatalnie wyszły i nie nadają się do pokazania. Może uda się zrobić lepsze, bo przecież codziennie przylatuje. Serdecznie pozdrawiam !

      Usuń
  5. W ptasiej stołówce harmider od rana, świergot, kłótnie, przepychanki.Oprócz słonecznika wieszam gotowe kulki dla ptaków w coraz większej ilości bo gości coraz więcej, głównie mazurki i sikorki. Stołówka ulokowana jest pomiędzy gęstymi krzakami więc drapieżniki, a jest sporo w okolicy bo las obok, mają utrudniony dostęp. Dzięcioły zajmują się głównie opukiwaniem suchych drzew.
    Uważam, że dzięki dziesiątkom ptasich gości nigdy nie musiałam używać żadnych środków chemicznych w sadzie bo urzędują u mnie cały rok i zjadają szkodniki.
    Niestety bardzo zimno a ma być jeszcze gorzej więc u mnie chandra i marazm. Byle do wiosny.
    Pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ptaszki też dzielnie zjadają szkodniki. Mrozy właśnie nadeszły i też mnie nie cieszą, choć biały świat wokół wygląda bajkowo. Zaciskam zęby, dorzucam paliwo do pieców i czekam odwilży. A w ogóle to myślmy o wiośnie, Zuzo ! Jeszcze dwa miesiące i będzie można coś tam grzebnąć w ogródku. Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci więcej radości. Wiem, że Ci ciężko.

      Usuń
  6. U mnie też zjadają słoninkę .Wieszam na druciku to mają fajną huśtawkę, tak po pięć zazwyczaj się kołysze. Jak nasypię do karmika słonecznika i pszenicy to sikory powyrzucają pszenicę na dół i z ziemi zjada ją stadko wróbli a one rządzą same w karmiku. Seperacja totalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest to samo. Sikorki wolą słonecznik, a pszenicę wyrzucają dla mazurków i innych. Korzystają z tego gołębie. A na słoninkę przylatują nie tylko dzięcioły i myszołów ale i sójki. Bażantów tylko patrzeć.
      Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  7. Myszołów piękny, ale mam złe doświadczenie z tym ptaszyskiem. Mało brakowało, a kiedyś by wylądował na przedniej szybie mojego autka. Bo wystartował z lasu, ale za blisko, zdążyłam odbić, na szczęście nic nie jechało z przeciwka, a pęd powietrza pomógł mu uniknąć kolizji. Uff...
    ...
    Wiesz, tak zaglądam to tu, to tam i ciągle mi trudno uwierzyć w tę wiadomość, którą przysłałaś. Tak bardzo żal...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niemiła przygoda. Dobrze, że nic się nie stało.
      Oj, żal. To już druga z tego grona z 2012 roku. Ciężko na sercu.
      Uściski dla wszystkich !

      Usuń