niedziela, 26 sierpnia 2012

Jeszcze sierpniowo

Bardzo dziękuję za rozwiązanie zagadki nazwy kaktusika. Jesteście jak zawsze NIEZAWODNE ! Powoli zakwitają marcinki, na trawniku pojawiają się pierwsze żółte liście. To dla mnie znak, że jesień niedaleko… Ale jeszcze jest sierpień, dzieci cieszą się wakacjami i choć dziś pada, co nie wszystkich cieszy, to przecież deszcz jest zbawienny na naszych piachach. I kwiaty odetchnęły ! Pięknie wygląda mój eukomis dwubarwny. Mam kilka cebulek ( wsadzam je w doniczki), a ten jest najokazalszy. Jest już dość popularny ale ciągle zadziwia i zachwyca moich gości. Tak kwitł.























Przywabił nieliczne w tym roku motyle – przysiadła na nim rusałka ceik.























Po przekwitnięciu jest nadal atrakcyjny.























Całe lato cieszą mnie cukinie. Obdarowałam już nimi znajomych i rodzinę.
A ta przypomina sympatycznego ssaka.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Co to może byc ?

Dostałam od przyjaciółki tajemniczą roślinę. W jej rodzinnym domu była „od zawsze” ale nikt nie wiedział, jak się nazywa. Bardzo liczę na Waszą wiedzę i dociekliwość. A to przedmiot zagadki.























Ten kwiatek spędza letni sezon w ogrodzie, a na zimę wędruje do domu, na słoneczny parapet. Kwitnie drobniutkim dzwoneczkami. Na pewno jest z rodziny sukulentów – podlewa się go raz na tydzień. Bardzo jestem ciekawa, czy tajemnica nazwy wreszcie się wyjaśni.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Moje dalie

Ania T. była ciekawa, jakie dalie brały udział w konkursie i oto je przedstawiam. Jest ich mniej niż w zeszłym roku, bo część zmarzła mi na strychu  ale najładniejsze przetrwały ( z wyjątkiem przepięknej Kenory Macob, za która okropnie tęsknię i wiosna zamówię co najmniej 3 sztuki).























Kwiaty tej białej White Perfektion są tak duże, jak mojej ulubionej fioletowo-białej ( znany z poprzedniego roku talerzyk ma 18 cm średnicy).























Pod gruszką rośnie około dziesięciu dalii. Najbardziej rzucają się w oczy pomponowe, które mają małe kwiaty ale kwitną bardzo obficie.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Najpiękniejsza

W tym roku, w rankingu siedliskowych dalii, zdecydowane pierwsze miejsce zajęła Akita.
Oto jej portrety z kotami w tle.

sobota, 21 lipca 2012

Motylkowo

Gdy patrzy się w stronę mojego siedliska z sąsiedniej, wioskowej ulicy, gdzie mają domki moje przyjaciółki, widać wielką kępę drzew, w której ukryte są zabudowania. Te drzewa to przeważnie olchy, topole, brzozy. Są na tyle duże, że przyciągają ptaki, które wiją w nich gniazda i… motyle. Tak, motyle ! W topolach lubią kryć się zawisaki, a w olchach lubi żyć np. wycinka sierpianka. Jak ładnie ją nazwano ! Ciekawe, czy bardzo żarłocznie „wcina” moje olchowe liście ;). Przydybałam ją nie na drzewie ( chyba nie miałabym szans), a na murze tzw. warsztatu – pięknie się tam komponowała.























I jeszcze dość powszechny motyl – rusałka żałobnik. W tym roku mało jest u mnie motyli. Nawet zazwyczaj najliczniejszych pawików. Kwitnie juz oregano, więc może przyleci ich więcej ? Uwielbiają te małe kwiatuszki. Żałobnika rzadko widuję na kwiatach, za to uwielbia on np. stół na tarasie, wycieraczkę, jakąś suszącą się ściereczkę, a ostatnio upodobał sobie stary pieniek do rąbania drewna i tam właśnie został sportretowany.

niedziela, 15 lipca 2012

Widziane z okna

W tym roku pojawiło się u mnie kilka rodzin kopciuszków. Nie znałam ich wcześniej, a to takie miłe ptaszki. Ich śpiew jest bardzo charakterystyczny – przypomina uderzanie o siebie dwóch kawałków drewna. Cały dzień kręcą się wśród gałęzi, na moment gdzieś przysiadają ale zanim wyciągnę aparat, znikają w swoich bardzo ważnych sprawach. I oto siedząc przy komputerze i przerzucając zdjęcia z aparatu wreszcie je uchwyciłam ! Przez okno ! Oto pani kopciuszek, a właściwie panna, bo z pierwszego komentarza dowiedziałam się, że to ptaszek z tegorocznego lęgu. A pewnie panna, bo samiec ma małe lusterko na skrzydełku, którego tu nie widać ).























A tu jego hmmm… sempiterna, bo na tym zdjęciu wyraźnie widać jego rudy ogonek.























I jeszcze dawno nie widziany – zajączek. Wypatrzyłam go z kuchennego okna. Ciągle jest ich mało ale chyba są bezstresowo chowane, skoro w biały dzień chodzą po wiejskiej drodze i może to także jest przyczyna ich coraz mniejszej populacji ?

środa, 11 lipca 2012

Przygoda z dalią

Już nie raz pisałam, że wyjątkowo kocham dalie. To cudowne, choć czasem kapryśne kwiaty. Ich karpy często źle się przechowują, czasem traci się cenne okazy. Bardzo lubiłam moją wysoką, fioletowo-białą, która nie przeżyła swojej chyba trzydziestej zimy i usiłowałam ją gdzieś zdobyć. W okolicznych sklepach takiej nie było ale od czego jest Internet ? W zeszłym roku przysłano mi dalie z kilku sklepów, dwie nawet były tymi pożądanymi ale dostałam tez taką (oczywiście jako fioletowo-białą):























 Dostałam też bardzo do niej podobną czerwono-białą ( nie przeżyła zimy), a tej wiosny przysłano mi karpę Vancouver ( ślicznej, fioletowej z białym brzegiem). A zakwitła tak:























Sama kupiłam, u dobrego sprzedawcy, dobrze ometkowaną, zaopatrzoną w zdjęcie, dalię Cafe au lait. Bardzo byłam jej ciekawa. Zakwitła już.























Jak widać jest trochę mleka ale gdzie ta kawa ???
Tym oto sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką trzech prawie takich samych dalii. Nie żałuję ale jednak tęsknię i za Vancouver i za Mingus Randy i za Cafe au lait )).

niedziela, 8 lipca 2012

Kocia sjesta

Upały dały się wszystkim we znaki. Siedlisko też jest rozgrzane do czerwoności ( makowej :)) ). Praca w ogrodzie jest praktycznie niemożliwa, jeść się nie chce (to dotyczy tylko mnie), a największe powodzenie mają zacienione miejsca, w których można schronić się na sjestę, najlepiej całodzienną (to dotyczy wszystkich mieszkańców Siedliska). Nasze młodsze koty wybrały sobie kawałek tarasu, starsze wolą spać w domu.























Sielanka nie trwała długo, bo w umyśle Bolka powstał pewien plan. Dusia ma lepiej, może wąchać nasturcje ! Ja tez tak chcę ! Trzeba ją wygonić !























W Bolku siedzi jakiś demon – chyba tak powinien miec na imię. Demon – niezłe !























Dusia nie dała się sprowokować. Demon wraca na miejsce.























 Chęć wygonienia Dusi nie daje mu spokoju.























Dusia już jest zła ( położyła uszy po sobie). Jako rozsądna kobieta nie walczyła ze smarkaczem i poszła szukac innego miejsca. Demon jest trochę zaskoczony, że poddała się bez walki, bo walka to jest to, co najbardziej lubi.

środa, 4 lipca 2012

Rzadki gość

Widuję je od wielu lat – raz częściej, raz rzadziej ale najczęściej słyszę ich melodyjny gwizd. WILGI mieszkają w naszej wsi ! Teraz często widuję ich żółte brzuszki, gdy przelatują w swoich ważnych sprawach akurat nad Siedliskiem. A wczoraj zobaczyłam pana Wilgę na moim dębie [i nie był to kukułek - moje córki wiedzą, z czego się śmiać ;))]























A dla ochłody w te skwarne dni – ulubione nasturcje i najpiekniejsze liliowce.

środa, 27 czerwca 2012

Czerwcowe maki

Moje ulubione maki islandzkie same rozsiewają się co roku ale zauważyłam jakiś regres, dotyczący głownie kolorów, czasem i wzrostu. Będę musiała wysiać je sama, może nawet z nowo zakupionych nasion. Teraz opanowały warzywnik ( i tak wczesną wiosną wyrwałam mnóstwo sadzonek, bo nawet nie miałbym gdzie wysiać roślin jadalnych). Zrobiłam zdjęcie marchewkowej grządki ale go nie zamieszczę. Ogrodowi ortodoksi, zgorszeni, przestaliby zaglądać na blog )), albowiem marchew przerastają maki, kwitnąca juz kolendra, czerwonolistna łoboda i wysiana przypadkiem, tez kwitnąca, sałata. A maczki, w marchwi czy tez wśród innych roślin, szykują się na doroczny Bal Kwiatów i makowe panienki prasują swoje sukieneczki z cienkiej bibułki.