Ten
uroczy stolik brydżowy mąż dostał dawno temu od swojej mamy. Mąż
był zapalonym brydżystą, grał głównie towarzysko ale czasem
brał udział w turniejach. Stolik jest rozkładany, wyłożony
zielonym suknem. Wiele rozdań widział, bo stała czwórka brydżowa
spotykała się regularnie, po kolei u każdego. Z czasem coraz mniej
było rozgrywek, a coraz więcej rozmów o życiu i różnych jego
przejawach, coraz więcej naleweczek zużywano ale najważniejsze
były spotkania. A potem kolegów zaczęło ubywać.
Cztery i pół roku temu dołączył do nich mój mąż i teraz pewnie znów rozgrywają roberka za roberkiem – gdzieś tam – na chmurce ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz