Takie właśnie mam, gdy patrzę na termometr. Ciepło, ciepło, a powinno być zimno i śnieżnie. Z jednej strony cieszę się, bo nie lubię zasp na podwórku i wielkich kolein na drogach wyjazdowych z wioski. Nie lubię siarczystych mrozów i palenia w piecu c.o. ale z drugiej strony... wszystko powinno mieć swój czas. Zima powinna być zimą, a nie wiosną. Wiosna powinna być ciepła i zielona, a nie sypać śniegiem, jak to było przed rokiem. Tej wiosennej zimy, zmylone ciągłym ciepłem, oszalały rośliny i zwierzęta. Niedźwiedzie nie chcą spać, psy linieją, krety pracują ponad siły :-). Wierzby wypuszczają bazie, wiśnie i kaliny kwitną, a w zaprzyjaźnionych ogródkach (i moim także) pigwowce mają liście i pąki. O wiciokrzewach nie wspominam, bo one w ogóle nie zauważyły, że jesień się skończyła. Z bólem patrzę na różowe pąki, bo przecież nie mają szansy doczekać wiosny, a to oznacza, że w tym roku nie będzie pigwóweczki:-((((. Drugi raz nie zakwitną.


Gadanie, gadaniem, a zdjęcie , zdjęciem. Mówiły mi znajome, ze pigwa kwitnie, wierzyć nie chciałam. Tymczasem u Ciebie dowód naoczny. Za pigwówką nie przepadam, ale nie wiadomo jak się ta jesienna zima skończy. Dzisiaj u nas trochę się ochłodziło, wiało nieprzyjemnie, musiałam ubrać czapkę :-(.
OdpowiedzUsuńBuziaki i głaski dla futrzaków liniejących.
Dzis zapowiadaja sniegi. Ciekawe, czy u nas spadnie - teraz ciagle jest zielono :-).
UsuńDokładnie Aniu , wszystko powinno mieć swój czas , pory roku powinny być porami roku ze wszystkim swoimi charakterystycznymi cechami . Bo zimą powinno być zimno :-)
OdpowiedzUsuńTak jest ;-) !
UsuńTak bardzo nie cierpię zimna i zimy, że dotychczasowa pogoda bezrefleksyjnie mnie cieszyła. Zdecydowanie powinnam żyć w innym klimacie. Ostatnio zachwycam się Nową Zelandią.
OdpowiedzUsuńMyślę, że pąki pigwowca zamkną się, ścisną i dadzą sobie radę. Chyba, ze bardzo nas zmrozi a może trochę je otulić. Często po mroźnej zimie moje pigwowce owocowały tylko w dolnych partiach, które były pod śniegiem.
Na mnie też pigwówka działa ozdrowieńczo więc co roku część owocu przeznaczam na nalewkę.
Liściaste też przyrządzam podobnie do szpinaku a jarmuż na surowo z cytryną i suszonymi pomidorami.
Jak już muszą być te mrozy to niech koniecznie spadnie śnieg i okryje nieco nasze rośliny.
Pozdrawiam Zuza
Śnieg zapowiadaja, mam nadzieję, że mroziki będą mrozikami a nie mroziskami. O, dobra myśl - dodam suszone pomidory ! Uściski !
UsuńSubiektywnie można się radować ale obiektywnie to nie jest dobra tendencja. Wprawdzie u mnie pod lasem, na skraju, zima jest, narazie bezśnieżna, nic nie pączkuje ale krety szaleją i ryją na potęgę. No ale cóż my, biedne robaczki, na to poradzimy. Tylko ponarzekać Aniu!
OdpowiedzUsuńMoże to narzekanie rozładuje troche nasz niepokój o ulubione roslinki ?
UsuńU nas w zaciszu pigwowce rozkwitły jak szalone. Ze zwierząt to obserwuję tylko wróble, które tańczą na nagich jeszcze forsycjach...
OdpowiedzUsuń