Krokusy mają juz małe pączki, przebiśniegi nawet w cienistym zakątku kwitną całą gębusią, a sikorki dzwonią wiosennie i kusząco. Wszystko to słyszę i podziwiam z pozycji horyzontalnej, albowiem nadszedł czas pierwszych wiosennych porządków - trzeba usunąć zeschłe badyle, wygrabić nadmiar liści z grządek, poprzycinac krzewy i pnącza. No i cały czas przeprowadzać pracę myślową dowódcy ( choć już niekoniecznie w ogródku, a w wygodnym fotelu) co by tu zmienić, co gdzie posiać i posadzić. I mój uśmiech tez jest coraz szerszy :-)))

To już jest śmiech na całego Pani Wiosny :-) Planowanie zmian w ogrodzie w fotelu jest na pewno przyjemne , tylko później wprowadzanie tych zmian w czyn będzie trochę męczące , ale potem znów nagroda w postaci efektu :-) Ja muszę porobić wiosenne porządki w domu ( mycie okien , i porządkowanie ubrań w szafach - zimowe głęboko na dno , balkon trzeba przygotować na wiosenne i letnie dni , a potem jeszcze coś pomogę mamie na miejskiej działce ... ) i tez będę planować te porządki najpierw w fotelu :-) Smacznego Tłustego Czwartku ! :-)
OdpowiedzUsuńWiosenne porządki w domu i zagrodzie trochę dają w kość ale, jak piszesz, jest za to nagroda. Bardzo na nią czekam. Tłuste paczki ( całe dwa) zjadłam bez wyrzutów sumienia - a Ty ile ? Teraz juz możemy sobie życzyć wesołego śledzia w środę popielcową :-).
UsuńPozdrawiam serdecznie myślącą gospodynię. Najfajniejsze jest planowanie , a potem obracanie marzeń i planów w czyn. Powodzenia całej rozciągłości życzę Ci Aniu - Jola W.
OdpowiedzUsuńI ja Ci życzę tego, Jolu, bo i Ty masz sporo pracy na działce. Pieknie będzie i to juz niedługo !
UsuńPrzebiśniegi tak skromnie, z opuszczonymi kwiatami a tak cudownie zapowiadają piękny czas. Ja lubię planować przechadzając się po ogrodzie. Zaczynają wschodzić posiane jesienią marchewki i pietruszki. Rośnie jesienny czosnek. W tuneliku zaryzykowałam rzodkiewkę,sałatę i rucolę. W domu wschodzą sałaty, kapusta chińska i pierwsze pomidory. Co z tego będzie nie wiem, zależy od natury ale bywam niecierpliwa i ogromny apetytna własne nowalijki.Wsadziłam do doniczek nowo zakupione dalie - przyspieszam. Serdecznie pozdrawiam. Zuza
OdpowiedzUsuńNie sieję nic jesienią, bo tę moją słabą glebę właśnie wtedy zasilam albo wapnuję. W domu mam mało miejsca na siewki ale zawsze cos tam wysiewam, dużo sadzonek kupuję. Moje dalie ciągle na strychu, bo gdzież mogłabym ustawić 50 sztuk w doniczkach ? A szkoda, bo to przyspieszanie jest wskazane.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie, droga ogrodniczko !
Jejku, co ja tu czytam, co ja czytam, marchewki, pietruszki wschodzą, a ja wszystko na wiosnę wysiewam, a odważę się na tą jesień i też powysiewam; jak do tej pory, to tylko czosnek wysadzam; Aniu, jaki to miły czas, trochę wygrabiam, wysiałam nasionka, czekam, nocne przymrozki wstrzymują wegetacje roślin, i dobrze; wszystko musi mieć swój czas, my też; pozdrawiam Cię cieplutko.
OdpowiedzUsuńJa też już intensywnie pracuję. Nie lubię tych przymrozków ale tak jak piszesz - wszystko musi mieć swój czas. Lepiej niech teraz będzie zimniej, byle potem - w kwietniu, maju - nie spotkały nas przykre niespodzianki. Uściski, Gospodyni Doskonała !
UsuńAniu - witam serdecznie. Ja póki co szykuję zmiany, ale poremontowe, a remonty w toku. Śpieszę się przed pracami w ogrodzie i najazdem wakacyjnym gości. Oj, dezorganizują oni to życie, bardzo, bardzo. Myślę o Tobie często, ale dopiero dziś odgrzebałam adres blogasia.
OdpowiedzUsuńBuziaki wiosenne, choć przebiśniegi u nas nieśmiałe jeszcze, za to żurawie prują ciszę równo.
Dobrze poczytać, że Inne już pracują, u mnie narazie nadal przedwiosenna melancholia. Marzę siedząc w fotelu, obijam się od ściany do okna i czekam na fiołki. Witaj pracowita Pszczółko!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam o Twojej wiośnie, komentarze i doszłam do wniosku, że chętnie bym popracowała na działce/w ogródku jako siła robocza. Ryć i grabić umiem, chwasty odróżnić też potrafię, ale na planowaniu i sadzeniu się nie znam i chyba już zbyt leniwa jestem.
OdpowiedzUsuńOj ciągnie już do ogródka. :) Tylko że u nas rano do -4 bywa i jeszcze boję się to wszystko ruszać. Ale podbiał kwitnący już widziałam, to znak, że paskuda w odwrocie. :)
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
Aniu niezawodna, wiedziałam, że u Ciebie już musi być wiosna i plany ogrodowych działań. U nas praca wre, ale w pracowniach, a ogród czeka ... oj, przydałaby się u nas ta (komentująca wyżej) siła robocza ;))) Buziaki od galerników i głaski dla zwierzaków od naszych czworonogów też ;)
OdpowiedzUsuń