Najpiękniej przebarwia się ...borówka amerykańska. To cenna roślina - nie tylko cieszy pysznymi jagodami ale i syci oczy wyjątkowym kolorem liści.
Owoce pigwowca i tarniny to już ostatnie pyszności do przerobienia. Nie ma lepszych nalewek - no, chyba tylko dereniówka. Dereni było w tym roku jak na lekarstwo. Powoli przyzwyczajam się do myśli, że chyba w najbliższych latach nie uda mi uzbierac ich na ten szlachetny trunek. Na szczęście niedaleko wioski odkryłam mnóstwo krzaków tarniny. Nie mam pojęcia, jak to sie stało, że do tej pory jej nie widziałam. Na moje usprawiedliwienie mam tylko to, że rzadko jeżdżę owa droga tarninową. Dawno już nic tak mnie nie ucieszyło, bo nalewka na tarninie jest wspaniała ( a zima u nas przecież długa, długa i przyda się taki napitek na rozgrzewkę i poprawę humoru :-) ).







Widzę , że i Twoje zwierzaki cieszą sie tak kolorową jesienią. Jest zachwycające i dzięki temu łatwiej przełknąć nową porę roku . Oj naszurałam się, chęć bycia dzieckiem nigdy nie mija, a że mam wnuki mam również alibi na "szuranie". Serdeczności Aniu , Anulko - Jola W.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że taka piękna jesień długo nam będzie towarzyszyć. Nocami mogłoby padać, ciagle jest strasznie sucho. Uściski !
UsuńTarnina już przemrożona, to w sam raz. :) U mnie na końcu pola jest parę krzaków, ale dotąd udało mi się znaleźć na nich tylko kilka owoców. Ciekawe dlaczego?
OdpowiedzUsuńBorówka ma przepiękne kolory. :)
Fajnie wyglądają psiaki w liściach. :)
Buziaki:)
Owoce wcale nie były przemrozone, wsadziłam je na kilka dni do zamrażarki. Przyjemnie popatrzec, jak nalewka dojrzewa :-))). Buziaki dla wszystkich !
UsuńTeż się przymierzam do tarninówki po raz pierwszy. Ma Pani jakiś sprawdzony przepis?
OdpowiedzUsuńI u nas przepięknie i kolorowo:)
Pozdrowienia ciepłe!
Tarninówkę robię najprosciej, jak można ( w internecie jest kilka przepisów z najróżniejszymi dodatkami ale ja ich nie stosuję). Owoce przemrażam kilka dni w zamrażarce, potem zalewam wrzątkiem. Trzymam tak parę minut, odsączam i zalewam ok. 50% - 60 % alkoholem tak, by sięgała ok. 10 cm ponad owoce. Trzymam tak 3 tygodnie na słońcu. Zlewam, dosładzam do smaku ( tu zgadzam się z fachowcami z internetu, że nie drylowanych owoców lepiej nie zasypywać cukrem w celu otrzymania syropku). I teraz juz trzeba odstawić w ciemne miejsce i czekać, czekać, czekać kilka m-cy. Jeśli ktoś ma mocne nerwy, to niech czeka :-))). Ja nerwy chyba mam słabe :-))))). Serdeczne uściski !
UsuńAle piękna lipa - wszystko wyzłociła. Nigdy nie próbowałam tarniówki ale słyszałam, ze jest jedna z najpyszniejszych nalewek. Ale mam teraz ochotę na coś pysznego - pocieszającego;-)). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPyszna jest, to prawda. Na pocieszenie szybko zrób sobie adwokata ( najlepiej na śmietanie, ale i na mleku nieźle wychodzi). I, co bardzo ważne, ma przecież 0 kalorii :-)))))) !!!!!!. Serdecznie pozdrawiam !
UsuńOoo, to widzę, że uporałaś się z większością przedzimowych robót ;)). W mojej okolicy dawniej tarniny było sporo, a teraz jakoś przepadła, a na tych co są to podobnie jak u Grażyny - owocków po parę. Dereń mam posadzony niedawno i bardzo się cieszyłam, bo owoców miał sporo ale wszystkie zaczęły w to pustynne lato więdnąć i obsychać i nie ma nic....... A jesień piękna :) , liście zgrabiam powoli...bo też lubię ich szelest :).
OdpowiedzUsuńBuziaki i ciepła jak najdłużej :)
Barbara
Masz szczęście, że dereń tak szybko Ci zaowocował. Może już za rok będziesz cieszyła sie dereniówką ? Prac ogrodowych nigdy nie zabraknie - czeka mnie grabienie, rozrzucanie obornika, osłanianie roslin przed mrozem.
UsuńUściski !
Aniu, dotąd nie odkryłaś tarniny, bo nie jeździsz na targ do metropolii :D Pozdrowionka :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie widzę swój błąd :-))))). Na szczęście jechałam na wybory i odkryłam te cuda. Ciekawe, czy tylko w tym roku jest tak dużo owoców ? Przeciez regularnie jeżdżę na wybory i nigdy ich nie widziałam.
UsuńBuziaki !
Aniu, dotąd nie odkryłaś tarniny, bo nie jeździsz na targ do metropolii :D Pozdrowionka :)
OdpowiedzUsuńW żółtych płomieniach liści zwierzaki sobie buszują :-) Ja nie znam się na technicznym przyrządzaniu przetworów i nalewek , ale bardzo , bardzo chętnie bym popróbowała efektów :-)
OdpowiedzUsuńAniu, zapewniam Cię, że wszystkie są pyszne. Spróbuj kiedys zrobić, a prawie wszystkie owoce nadają sie na nalewki. Uściski !
UsuńPobuszowałabym w liściach ze zwierzakami, bardzo lubię ich szelest.
OdpowiedzUsuńNalewki z tarniny nie próbowałam i dostępu do tarniny też nie mam.
Piękna ta lipa, niemalże świeci, taka złota.
Buszowanie w liściach też lubię. Trochę mniej lubie grabienie, bo liście z dużych drzew zalewają mnie ( a mam ich duuużo). Uściski !
UsuńCudownie, że możemy cieszyć się z kolorowej, ciepłej i słonecznej jesieni. Czy walczysz z tą ogromną ilością liści, gdy patrze na moje żałuję (raz w roku o tej porze),że posadziłam tyle liściastych drzew. Nie dążę do żadnego ogrodowego ideału ale zawsze trochę się napracuję przy tych liściach.
OdpowiedzUsuńSkusiłam się tyko na nalewkę z pigwy (niezwykły urodzaj) a resztę przerabiam z gruszkami. Tarniny u mnie sporo ale głównie przy drogach, lokalnych wprawdzie ale jednak użytkowanych.
Nie mam winnicy a tylko kilkanaście sadzonek winorośli a i tak miałam co robić bo urodzaj w tym roku wyjątkowy i to w przypadku wielu roślin.Najbardziej ucieszył mnie borówkowy bo latem było obżarstwo i znacząca część przepastnej zamrażarki zapełniona pysznymi owocami. Bardzo zachęcam do sadzenia borówki amerykańskiej, różnych odmian o różnych czasie dojrzewania.
Życzę d.c. pięknej pogody.Pozdrawiam. Zuza