Jak słusznie zauważyła Felka, nastał grudzień, a u mnie na blogu trwał i trwał październik i październikowe grzybobranie. Sama nie wiem, kiedy przeleciał listopad. Listopadowe grzybobrania jeszcze się zdarzały ale w gruncie rzeczy ogarnęła nas mania czytania i ogólne rozleniwienie. Prawie codziennie padał deszcz. Bezruch zmusił człowieka do poważnego naruszenia zapasu naleweczek ale przynajmniej ogród wspaniale się nawodnił. I ciągle jeszcze coś w nim kwitło.
Rudbekie są bardzo wytrzymałe. Zniosły śnieg (krótkotrwały) i mroźne noce - tak jak lwia paszcza, która zadziwiła mnie swą żądzą przetrwania ( zdjęcia z końca listopada). Surfinie poddały się całkiem niedawno i teraz, prawie w połowie grudnia, już nic nie kwitnie. Ogród zasypia na zimę.
A złota lipa jest tylko wspomnieniem.
Naszykowałam na DVD sympatyczne filmy i seriale ( m.in. mam kilka sezonów "Zwierząt dużych i małych") - będą jak znalazł na poświąteczną zimę. A teraz trwa już produkcja ozdób choinkowych i stroików zewnętrznych.
Idą Święta !!!
No! To będę zaglądać:)
OdpowiedzUsuń:-)))). Teniu, ze strachu przed Twą groźbą zamieściłam dwa posty. Buziaki !
OdpowiedzUsuńFiołki? Nie pomyliło się im coś?:))) U nas śnieg jak cukier puder na cieście z owocami: co posypie, to znika. Ja też mam jakiś leniwy nastrój.:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności:)
Dziś topnieją resztki cukru pudru na podwórku, a na polu - zielono. Fiołek sobie nic nie robi z tak nędznej ilości białego. Nawet lwia paszcza ( już nie tak ładna jak na zdjęciu) jeszcze się nie poddała - jeszcze widać kształt i kolor.
OdpowiedzUsuńUściski dla wszystkich !
Też mam pojedyncze fiołki, takie urocze oczka w ciemnozielonych liściach. I też ostatnio czytam ale też naprawiam co się sypie.
OdpowiedzUsuńPiękny, przytulny i gościnny masz Aniu ten zakątek pod pergolą !
To dodatkowy, letni pokój. Bardzo lubimy ten taras. Tam się odbywają wszelkie przyjątka, dopóki chłód nas nie wygoni do domu :-).
UsuńRóżnice klimatyczne pomiędzy wschodnim Mazowszem a Twoją okolicą są zasadnicze. U mnie biało i mroźnie, ledwo żyje jeszcze pietruszka naciowa i jarmuż, żadnych kwiatków. Zazdroszczę tego mikroklimatu. Też poświęcałam ostatnio czas lekturom a teraz zaczęły się już przedświąteczne porządki. Pozdrowienia. Zuza
OdpowiedzUsuńMam przyjaciółkę na Kurpiach, więc wiem, jak potrafi wyglądać zima w Waszej Okolicy. My już też szykujemy się do Świąt. Trwa produkcja gwiazdek i stroików. Porządki też już w toku. Uwielbiam ten czas !
UsuńUściski !
Zagladałam i zagladałam, aż tu dwa posty jeden za drugim. Jak zwykle sielsko i jeszcze kwiaty mimo grudnia. U nas śniegu nie ma.
OdpowiedzUsuńCzasem tak jest, że ciężko usiąść i coś napisać. Chyba już ten "kryzys twórczy" mam za sobą :-). Uściski !
Usuń"Zwierzęta duże i małe" uwielbiam :-) A jak tam Twoje zwierzęta Aniu . Bardzo proszę o informację o czworonogach . Pozdrawiam serdecznie !
OdpowiedzUsuńPieski ( a właściwie suczki) są zdrowe. Tylko Trusia ma nerwicę ale na to niewiele jest lekarstw. Dawałyśmy jej lek uspokajający ( od weta) ale słabo działa. Od początku strasznie boi się wszelkich hałasów.
OdpowiedzUsuńMieszek ( 10 lat) jest OK. Dusia - prawdopodobnie ok. 10 martwi nas. Zaczynają się problemy z nerkami. Cukier też zbyt duży. Jeździmy z nią do naszych lekarzy - może uda im się to opanować. To przecież początki choroby.
A co u Ciebie ? Jak zdrowie ?
Pozdrawiam Cię serdecznie !
U mnie smutno , bo w listopadzie umarł mój piesek na nerki i teraz tak pusto i smutno w domu . Cały porządek dnia rozwalony, bo wcześniej wszystko było podporządkowane psu i spacerom, a teraz tak nijako... U mnie ze zdrowiem bez większych zmian, ale nie jest gorzej więc to też duży pozytyw , tylko sił brakuje . Ale trzeba myśleć pozytywnie i cieszyć się każdym dniem :-)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci współczuję. Utrata zwierzaka, który jest przecież członkiem rodziny, to dotkliwy ból. Cieszę się, że nie jest Ci gorzej. I będzie lepiej, zobaczysz ! Siły też wrócą. Ściskam Cię, Aniu, serdecznie !
UsuńAniu, niemal dwa miesiące nie było Cię w sieci. Brakowało nam informacji i Twoich pięknych zdjęć. Cieszymy się, że tutaj wróciłaś i mamy nadzieję na częstsze spotkania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy serdecznie,
Halina i Krzysztof.
Opanowała mnie tzw. "niemoc tfurcza". Już przeszła :-))). Buziaki !
Usuń