W złotych płomieniach liści Dusia, Liska i Trusia :-).
Bo w czasie paskudnej pogody dzień najlepiej spędzać w ten sposób :-).
Ja się z tym zgadzam w całej rozciągłości. Na szczęście ten piec jest niedaleko mojego stanowiska rekreacyjno-czytelniczego, więc i ja mogę korzystać z błogiego ciepełka, które płynie od niego.
Nie wiem, czy wypada już teraz wzdychać do wiosny ale, ostatecznie, kto mi zabroni ?
Więc wzdycham : gdzie ta wiosna ? I czemu tak daleko ?







Zawłaszczanie miejsc przy ciepłym piecu i Ciebie nie omija, Aniu:-) a jakaż to przyjemność w słotne i chłodne dni, a kaloryfery tego nie dadzą:-) i jakżesz liczne grono ciepłolubnych:-) z przyjemnością patrzę na zdjęcia; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńGrono miłośników pieca jest oburzone, gdy grzeją tylko kaloryfery. Muszę palić w kaflowych chociaż do popołudnia. Przy okazji gotuję obiad na płycie :-). Sedeczne uściski z ciągle zachmurzonej wioski !
UsuńNie ma jak piec, przytulić się można i ciepło jakieś bardziej ciepłe.
OdpowiedzUsuńZłota jesień odeszła, przed nami ponury listopad, ale....z każdym dniem bliżej wiosny.
Pozdrawiam z krakowskich mgieł.
Dość długo szukaliśmy zduna, który nam taki komfort stworzy. Świetny jest ten piec. I do gotowania, i do pieczenia i do przytulania :-). Buziaki z mżawkowej wioski !
UsuńDwa dni temu deszczowo i mglisto, dzisiaj słonecznie i łagodnie.
OdpowiedzUsuńTrusia to wypisz wymaluj nasza Marcysia, jamnikopodobna szperaczka
U nas jeszcze dziś lało. A Trusia to wytrwały kopacz i rozkopywacz krecich pagórków :-) - zupełnie jak jamniki. Robi więcej szkód niż te podziemne paskudy. Robi się ciepło, jest nadzieja na listopadowe grzybobranie. Jeszcze będziemy miały troche uciechy, zbierając piękne podgrzybki czy zielonki.
OdpowiedzUsuńKoty wiedzą, co dobre. Świetne to zdjęcie z jęzorem.:)))
OdpowiedzUsuńW Waszym lesie są zielonki, tylko wtedy było mało i robaczki były pierwsze...
Na blogu opisałam to "coś" cukiniopodobne, o którym Ci mówiłam.:)))
Buziaki:)
Nie mam szczęścia do zielonek. Zawsze pierwsza jest jakaś grzybiara z sąsiedniej wioski. Przy niej nie mam szans.
UsuńWróciło prawie lato a więc tęsknota za ciepełkiem również na zewnątrz została zaspokojona. Niech trwa jak najdłużej. Może rzeczywiście po niedawnych opadach pojawią się grzyby.
OdpowiedzUsuńMoja kotka najchętniej szuka ciepła przy kominku i po sufitem, na szafach a dostanie się na nie jest łatwe więc podziwiam ją na nadzwyczajną sprawność bo ma już 16 lat. Pieski wola chłodniejsze miejsca.
Zazieleniła się zimująca cebula a w jej ślady pójdzie pewnie wsadzony niedawno czosnek. Wzeszła nawet rucola w tuneliku, wysiana w ramach eksperymentu.
Pozdrawiam. Zuza
Dusia (ok. 14 lat) też potrafi wskoczyć na kredens ale coraz jej trudniej. Ma ciężką dupkę :-). No i wiek zaawansowany. Twoja koteczka mimo swoich lat jest bardzo sprawna. U mnie rukola, sałata i kolendra wysiewają się same. Niedługo je zbiorę. W ogródku wyrosły opieńki miodowe, a Fruzia przyniosła kleszcza - to też efekt ciepłych dni.
UsuńSerdecznie pozdrawiam !
Madre i piekne sa te Twoje zwierzaki. Bezblednia wybieraja najlepsze miejsca i pracuja na swoja miske jedzonka ozdabiajac. Ale bujanka? Ten Mieszek to prawdziwy basza:-))
OdpowiedzUsuńWida jak bardzo sa u Ciebie szczesliwe, Aniu. Pozdrowienia.
Nieskromnie powiem, że rzeczywiście mają tu dobrze. Chyba są szczęśliwe.
UsuńPozdrawiam !