niedziela, 28 października 2018

Nasza jesień ulubiona

Dziś leje i pada od samego świtu. Podobnie jest w całej Polsce i właściwie złota, polska jesień wydaje się już wspomnieniem. Ale jakże miłym wspomnieniem  !
W złotych płomieniach liści Dusia, Liska i Trusia :-).






 A nieco wcześniej jesienne popołudnia nasze koty [ Dusia, Fruzia i Mieszek ( Mieszek na bujance) ] spędzały tak :


Bo w czasie paskudnej pogody dzień najlepiej spędzać w ten sposób :-).



Ja się z tym zgadzam w całej rozciągłości. Na szczęście ten piec jest niedaleko mojego stanowiska rekreacyjno-czytelniczego, więc i ja mogę korzystać z błogiego ciepełka, które płynie od niego.
Nie wiem, czy wypada już teraz wzdychać do wiosny ale, ostatecznie, kto mi zabroni ?
Więc wzdycham : gdzie ta wiosna ? I czemu tak daleko ? 

12 komentarzy:

  1. Zawłaszczanie miejsc przy ciepłym piecu i Ciebie nie omija, Aniu:-) a jakaż to przyjemność w słotne i chłodne dni, a kaloryfery tego nie dadzą:-) i jakżesz liczne grono ciepłolubnych:-) z przyjemnością patrzę na zdjęcia; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grono miłośników pieca jest oburzone, gdy grzeją tylko kaloryfery. Muszę palić w kaflowych chociaż do popołudnia. Przy okazji gotuję obiad na płycie :-). Sedeczne uściski z ciągle zachmurzonej wioski !

      Usuń
  2. Nie ma jak piec, przytulić się można i ciepło jakieś bardziej ciepłe.
    Złota jesień odeszła, przed nami ponury listopad, ale....z każdym dniem bliżej wiosny.
    Pozdrawiam z krakowskich mgieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość długo szukaliśmy zduna, który nam taki komfort stworzy. Świetny jest ten piec. I do gotowania, i do pieczenia i do przytulania :-). Buziaki z mżawkowej wioski !

      Usuń
  3. Dwa dni temu deszczowo i mglisto, dzisiaj słonecznie i łagodnie.
    Trusia to wypisz wymaluj nasza Marcysia, jamnikopodobna szperaczka

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas jeszcze dziś lało. A Trusia to wytrwały kopacz i rozkopywacz krecich pagórków :-) - zupełnie jak jamniki. Robi więcej szkód niż te podziemne paskudy. Robi się ciepło, jest nadzieja na listopadowe grzybobranie. Jeszcze będziemy miały troche uciechy, zbierając piękne podgrzybki czy zielonki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Koty wiedzą, co dobre. Świetne to zdjęcie z jęzorem.:)))
    W Waszym lesie są zielonki, tylko wtedy było mało i robaczki były pierwsze...
    Na blogu opisałam to "coś" cukiniopodobne, o którym Ci mówiłam.:)))
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam szczęścia do zielonek. Zawsze pierwsza jest jakaś grzybiara z sąsiedniej wioski. Przy niej nie mam szans.

      Usuń
  6. Wróciło prawie lato a więc tęsknota za ciepełkiem również na zewnątrz została zaspokojona. Niech trwa jak najdłużej. Może rzeczywiście po niedawnych opadach pojawią się grzyby.
    Moja kotka najchętniej szuka ciepła przy kominku i po sufitem, na szafach a dostanie się na nie jest łatwe więc podziwiam ją na nadzwyczajną sprawność bo ma już 16 lat. Pieski wola chłodniejsze miejsca.
    Zazieleniła się zimująca cebula a w jej ślady pójdzie pewnie wsadzony niedawno czosnek. Wzeszła nawet rucola w tuneliku, wysiana w ramach eksperymentu.
    Pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusia (ok. 14 lat) też potrafi wskoczyć na kredens ale coraz jej trudniej. Ma ciężką dupkę :-). No i wiek zaawansowany. Twoja koteczka mimo swoich lat jest bardzo sprawna. U mnie rukola, sałata i kolendra wysiewają się same. Niedługo je zbiorę. W ogródku wyrosły opieńki miodowe, a Fruzia przyniosła kleszcza - to też efekt ciepłych dni.
      Serdecznie pozdrawiam !

      Usuń
  7. Madre i piekne sa te Twoje zwierzaki. Bezblednia wybieraja najlepsze miejsca i pracuja na swoja miske jedzonka ozdabiajac. Ale bujanka? Ten Mieszek to prawdziwy basza:-))
    Wida jak bardzo sa u Ciebie szczesliwe, Aniu. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskromnie powiem, że rzeczywiście mają tu dobrze. Chyba są szczęśliwe.
      Pozdrawiam !

      Usuń