piątek, 12 kwietnia 2019

Nasza Juleczka

Nie ma już naszej Juleczki. Nie doczekała dwudziestych urodzin - zabrakło dwóch miesięcy.
Od jej śmierci minęło ponad 10 dni, a mnie znów pocą się oczy, gdy piszę ten post.

Był początek dwutysięcznego roku. Przyjechaliśmy na wieś z naszą suczką Nutką, by sprawdzić, czy wszystko w porządku ( bo już jedno włamanie przeżyliśmy) i by pójść z Nutką na długi spacer. Poszliśmy nad nasze jeziora (ok. 3 km), choc zwykle chodziliśmy w inną stronę, do lasu niedaleko nas. I już nad jeziorem spotkaliśmy jakieś żółte maleństwo, które sobie bezstresowo i niespiesznie wędrowało w naszą stronę. Mieliśmy nadzieję, że odłączyło się od jakiegoś wędkarza, ale nad brzegami było pusto... Cóż było robić - wzięłam psiaka na ręce, ona wtuliła się we mnie i tak złączyłyśmy się na wiele, wiele lat. Córki nazywały ją "zwierzątkiem naszej mamy". Spała ze mną kilkanaście lat, dopiero kilka lat temu jakby zapomniała o swoim miejscu i wybrała kanapę w kuchni. W ostatnich miesiącach miała zrobione leżonko na podłodze, przy piecu, bo już słabła i nie trafiała na swoje miejsce. Od kilku lat nie słyszała i nie widziała ale radziła sobie całkiem nieźle. Oczywiście czuwałyśmy nad nią, stale monitorowałyśmy jej wyjścia na dwór i gdy czasem zaczynała błądzić, natychmiast interweniowałyśmy.
Już planowałyśmy obchody okrągłych urodzin ale los zdecydował inaczej.
Julka wrosła w nasze życie i na pewno jej nie zapomnimy.
Nasz weterynarz miał tylko jednego pacjenta starszego od niej. Był to kundelek na łańcuchu, żywiony resztami ze stołówki. Takich genów można tylko pozazdrościć :-).









21 komentarzy:

  1. Wiesz Aniu ... też spociły mi się oczy, tyle lat przyjaźni, psiej wierności, takiej bezwarunkowej, w najczystszej postaci; Nutka odwdzięczyła się wielkim przywiązaniem, ogromną miłością, za to, że ją przygarnęliście; kto nie ma psa, nie wie, jak wpatrują się w człowieka jego oczy, miała dobre życie przy Was, tylko szkoda, że nasze futrzaki tak krótko żyją, za krótko; nie wstydzę się łez, kiedy moi przyjaciele odchodzą, choć może czasami ktoś inny śmieje się ze mnie pod wąsem ... przytulam Aniu, współczuję utraty Nutki, ona już młodziutka i sprawna biega z moimi psiakami za tęczowym mostem; pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Marysiu, za mile słowa. Strata każdego zwierzaka jest silną traumą. Nawet jak żyją długo, to i tak dla nas zbyt krótko. Ściskam Cię !

      Usuń
    2. Aniu, dopiero teraz spostrzegłam swój błąd, Juleczkę pomyliłam z Nutką, wybacz.

      Usuń
    3. Nic to, Marysiu. Nutka ( wzięta ze schroniska) też długo żyła i była solidnie opłakana po śmierci. Ciężko się żegnać z każdym zwierzakiem.

      Usuń
  2. Aniu, jak dobrze Cię widzieć, szkoda że z takiej okazji ale na zdjęciach taka pogodna jesteś i szczęśliwa i taki błogi masz uśmiech. Nie miałam psinki więc nie będę gadać, że rozumiem co czujesz ale współczuję Ci szczerze straty Juleczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Krysiu. Człowiek przywiązuje się do swoich ulubieńców, a po ich stracie cierpi. To przecież domownicy, którzy kochają nas czystą miłością.

      Usuń
  3. Aniu, kochana. Mocno przytulam i przesyłam wiersz B. Borzymowskiej, pozdrawiam. Małgorzata :)

    To tylko pies..

    To tylko pies, tak mówisz, tylko pies...
    A ja ci powiem
    Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
    On nie ma duszy, mówisz...
    Popatrz jeszcze raz
    Psia dusza większa jest od psa
    My mamy dusze kieszonkowe
    Maleńka dusza, wielki człowiek
    Psia dusza się nie mieści w psie
    I kiedy się uśmiechasz do niej
    Ona się huśta na ogonie
    A kiedy się pożegnać trzeba
    I psu czas iść do psiego nieba
    To niedaleko pies wyrusza
    Przecież przy tobie jest psie niebo
    Z tobą zostaje jego dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten wzruszający wiersz. Znowu ryczę ...

      Usuń
  4. Przykro mi bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, znałaś ją, więc wiesz, jak ją kochaliśmy. Strasznie żal.

      Usuń
  5. Bardzo współczuję bo przeżyłam już wiele takich odejść. Za każdym razem dochodzę do siebie miesiącami i ciągle powracają obrazy z ich życia. Miłość, oddanie, wierność, przywiązanie, okazywanie radości, czułości, ciągłe pragnienie kontaktu, bliskości, bezinteresowność, wielka szkoda,że tak szybko odchodzą. Miałaś to szczęście, że Julka była z Tobą tak długo. Wiem, że żadne słowa pocieszania nie przyniosą ukojenie, tylko czas, często bardzo długi ukoi trochę ból i żal.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psia miłość jest tak wierna i bezinteresowna, że szczęśliwy jest ten, który mógł jej doświadczyć. A bol po stracie ulubieńców trudno ukoić. Pozdrawiam i dzięki za te słowa.

      Usuń
  6. Taka smutna wiadomość . Współczuję ! Cudne życie miała z Tobą Aniu i miała wiele szczęścia , że spotkałyście się wtedy .Tak czekałam na kolejny wpis i nie przypuszczałam , że będzie tak smutny . Przytulam i pozdrawiam serdecznie ! I czekam na kolejne wpisy , bo takie jest życie i toczy się ono dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą kolejne wpisy, oczywiście. Część zdjęć nieco się zdezaktualizowała ale wiosna w pełni, więc będą nowe zdjęcia. Serdecznie Cię ściskam, Aniu !

      Usuń
  7. Aniu, bardzo, bardzo mocno czuję Twój ból i żal..... parę lat temu umarł nasz Pucek.....był z nami 18 lat.... Bolało i nadal każde wspomnienie boli....
    Serdecznie Cię ściskam.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, trudno pogodzić się ze stratą takich dobrych przyjaciół. Dzięki, że się odezwałaś. Liliowiec od Ciebie pięknie się rozrasta i zabójczo kwitnie. Ściskam Cię serdecznie !

      Usuń
  8. Zajrzałam po przerwie z nadzieją na nowy post, a tu smutno. Współczuję i przytulam.
    Widziałam się z Barbarą w niedzielę i nawet się zastanawiałyśmy co u Ciebie, bo dawno nie pisałaś.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle smutno i pusto, mimo, że jeszcze są dwie suczki i trzy koty. Uściski , Ewo !
      Znasz Barbarę ? Nie wiedziałam.

      Usuń
    2. Zgadało się kiedyś o roślinkach i okazało się, że korespondujecie. Poznałam się z Barbarą oczywiście przez blog, a że mieszka blisko to mogłyśmy się spotkać w realnym świecie.

      Usuń
  9. Zapomniałam się podpisać.Zuza

    OdpowiedzUsuń