Od jej śmierci minęło ponad 10 dni, a mnie znów pocą się oczy, gdy piszę ten post.
Był początek dwutysięcznego roku. Przyjechaliśmy na wieś z naszą suczką Nutką, by sprawdzić, czy wszystko w porządku ( bo już jedno włamanie przeżyliśmy) i by pójść z Nutką na długi spacer. Poszliśmy nad nasze jeziora (ok. 3 km), choc zwykle chodziliśmy w inną stronę, do lasu niedaleko nas. I już nad jeziorem spotkaliśmy jakieś żółte maleństwo, które sobie bezstresowo i niespiesznie wędrowało w naszą stronę. Mieliśmy nadzieję, że odłączyło się od jakiegoś wędkarza, ale nad brzegami było pusto... Cóż było robić - wzięłam psiaka na ręce, ona wtuliła się we mnie i tak złączyłyśmy się na wiele, wiele lat. Córki nazywały ją "zwierzątkiem naszej mamy". Spała ze mną kilkanaście lat, dopiero kilka lat temu jakby zapomniała o swoim miejscu i wybrała kanapę w kuchni. W ostatnich miesiącach miała zrobione leżonko na podłodze, przy piecu, bo już słabła i nie trafiała na swoje miejsce. Od kilku lat nie słyszała i nie widziała ale radziła sobie całkiem nieźle. Oczywiście czuwałyśmy nad nią, stale monitorowałyśmy jej wyjścia na dwór i gdy czasem zaczynała błądzić, natychmiast interweniowałyśmy.
Już planowałyśmy obchody okrągłych urodzin ale los zdecydował inaczej.
Julka wrosła w nasze życie i na pewno jej nie zapomnimy.
Nasz weterynarz miał tylko jednego pacjenta starszego od niej. Był to kundelek na łańcuchu, żywiony resztami ze stołówki. Takich genów można tylko pozazdrościć :-).









Wiesz Aniu ... też spociły mi się oczy, tyle lat przyjaźni, psiej wierności, takiej bezwarunkowej, w najczystszej postaci; Nutka odwdzięczyła się wielkim przywiązaniem, ogromną miłością, za to, że ją przygarnęliście; kto nie ma psa, nie wie, jak wpatrują się w człowieka jego oczy, miała dobre życie przy Was, tylko szkoda, że nasze futrzaki tak krótko żyją, za krótko; nie wstydzę się łez, kiedy moi przyjaciele odchodzą, choć może czasami ktoś inny śmieje się ze mnie pod wąsem ... przytulam Aniu, współczuję utraty Nutki, ona już młodziutka i sprawna biega z moimi psiakami za tęczowym mostem; pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńDzięki, Marysiu, za mile słowa. Strata każdego zwierzaka jest silną traumą. Nawet jak żyją długo, to i tak dla nas zbyt krótko. Ściskam Cię !
UsuńAniu, dopiero teraz spostrzegłam swój błąd, Juleczkę pomyliłam z Nutką, wybacz.
UsuńNic to, Marysiu. Nutka ( wzięta ze schroniska) też długo żyła i była solidnie opłakana po śmierci. Ciężko się żegnać z każdym zwierzakiem.
UsuńAniu, jak dobrze Cię widzieć, szkoda że z takiej okazji ale na zdjęciach taka pogodna jesteś i szczęśliwa i taki błogi masz uśmiech. Nie miałam psinki więc nie będę gadać, że rozumiem co czujesz ale współczuję Ci szczerze straty Juleczki
OdpowiedzUsuńDzięki, Krysiu. Człowiek przywiązuje się do swoich ulubieńców, a po ich stracie cierpi. To przecież domownicy, którzy kochają nas czystą miłością.
UsuńAniu, kochana. Mocno przytulam i przesyłam wiersz B. Borzymowskiej, pozdrawiam. Małgorzata :)
OdpowiedzUsuńTo tylko pies..
To tylko pies, tak mówisz, tylko pies...
A ja ci powiem
Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z tobą zostaje jego dusza
Dziękuję Ci za ten wzruszający wiersz. Znowu ryczę ...
UsuńPrzykro mi bardzo
OdpowiedzUsuńAniu, znałaś ją, więc wiesz, jak ją kochaliśmy. Strasznie żal.
UsuńBardzo współczuję bo przeżyłam już wiele takich odejść. Za każdym razem dochodzę do siebie miesiącami i ciągle powracają obrazy z ich życia. Miłość, oddanie, wierność, przywiązanie, okazywanie radości, czułości, ciągłe pragnienie kontaktu, bliskości, bezinteresowność, wielka szkoda,że tak szybko odchodzą. Miałaś to szczęście, że Julka była z Tobą tak długo. Wiem, że żadne słowa pocieszania nie przyniosą ukojenie, tylko czas, często bardzo długi ukoi trochę ból i żal.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
Psia miłość jest tak wierna i bezinteresowna, że szczęśliwy jest ten, który mógł jej doświadczyć. A bol po stracie ulubieńców trudno ukoić. Pozdrawiam i dzięki za te słowa.
UsuńTaka smutna wiadomość . Współczuję ! Cudne życie miała z Tobą Aniu i miała wiele szczęścia , że spotkałyście się wtedy .Tak czekałam na kolejny wpis i nie przypuszczałam , że będzie tak smutny . Przytulam i pozdrawiam serdecznie ! I czekam na kolejne wpisy , bo takie jest życie i toczy się ono dalej...
OdpowiedzUsuńBędą kolejne wpisy, oczywiście. Część zdjęć nieco się zdezaktualizowała ale wiosna w pełni, więc będą nowe zdjęcia. Serdecznie Cię ściskam, Aniu !
UsuńAniu, bardzo, bardzo mocno czuję Twój ból i żal..... parę lat temu umarł nasz Pucek.....był z nami 18 lat.... Bolało i nadal każde wspomnienie boli....
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię ściskam.
Barbara
Ech, trudno pogodzić się ze stratą takich dobrych przyjaciół. Dzięki, że się odezwałaś. Liliowiec od Ciebie pięknie się rozrasta i zabójczo kwitnie. Ściskam Cię serdecznie !
UsuńZajrzałam po przerwie z nadzieją na nowy post, a tu smutno. Współczuję i przytulam.
OdpowiedzUsuńWidziałam się z Barbarą w niedzielę i nawet się zastanawiałyśmy co u Ciebie, bo dawno nie pisałaś.
Pozdrawiam serdecznie.
Ciągle smutno i pusto, mimo, że jeszcze są dwie suczki i trzy koty. Uściski , Ewo !
UsuńZnasz Barbarę ? Nie wiedziałam.
Zgadało się kiedyś o roślinkach i okazało się, że korespondujecie. Poznałam się z Barbarą oczywiście przez blog, a że mieszka blisko to mogłyśmy się spotkać w realnym świecie.
UsuńZapomniałam się podpisać.Zuza
OdpowiedzUsuńDomyśliłam się :-).
Usuń