wtorek, 28 lutego 2023

Bardzo długa nieobecność

 Długo mnie tu nie było. 

Ta się jakoś stało, że gdy już wakacje się skończyły i miałam wrócić do pisania, trudno było mi usiąść do komputera i odkładałam to z dnia na dzień. Tak minęły Święta, Nowy Rok, nawet Walentynki i wreszcie otworzyłam laptopa, by przypomnieć się wszystkim odwiedzającym mój ogród.

Opowiem, co się działo w tzw międzyczasie. Zaraz na początku lipca przyleciała z oddali starsza córka. Nie sama, co się okazało po trzech dniach. Przywiozła ze sobą Covid. Na szczęście nikogo nie zaraziła, bo od razu po przylocie zamieszkała w domku gościnnym. Dwa tygodnie spędziłyśmy z dala od siebie i dopiero po tym czasie mogłam ją przyzwoicie powitać i ukochać. Na szczęście przebieg choroby nie był zbyt ciężki ( choć była gorączka i ból gardła) i wreszcie mogłyśmy zacząć wakacje. 

Zaczęłyśmy od wizyty w Krakowie. Był okropny upał ale nam to nie przeszkadzało. Biegałyśmy po mieście, odwiedzając ulubione kąty, spotykając się z przyjaciółmi i odwiedzając ciekawe miejsca. Spotkałyśmy się z Damą Z Gronostajem, z wystawą kotów w Maandze, a nawet (jak to turystki) popłynęłyśmy stateczkiem po Wiśle :-). 

Faajnie było z córeczką, której ponad dwa lata nie widziałam ( paskudny Covid!). 

Wróciłyśmy na wieś pełne wrażeń.

C.d. nastąpi :-)








8 komentarzy:

  1. Oj, Aniu, masz szczęście, że nie zachorowałaś na covida, to wyjątkowe paskudztwo; po jesiennym przechorowaniu czuję się oklapła, bez motywacji do wysiłku, a w mózgu jakby dziury w pamięci. Może wiosna mnie przebudzi:-) Miło Cię znowu widzieć, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Marysiu, bardzo Ci współczuję. Skutki zachorowania potrafią być bardzo paskudne ale miejmy nadzieję, że wiosenne słońce będzie lekiem na całe zlo.
      Sama mam do siebie pretensje, że tak długo nie dałam znaku życia. Pamiętam, jak się martwiliśmy, gdy Ty bez słowa zniknęłaś z bloga. Chyba jeszcze trochę popiszę :-).
      Pozdrowienia marcowe !

      Usuń
  2. Aniu ogromnie się cieszę, że przyczyną Twojego milczenia było miłe spędzanie czasu z najbliższymi. Ja jako pesymistka i neurotyczka bardzo się niepokoiłam, moje myśli zdecydowanie zbyt często galopują w niewłaściwym kierunku a potem okazuje się, że wszystko jest ok.
    Świetnie, że ominął Cię wirus, mnie na szczęście też, może pomogły szczepionki. Dzisiaj wydaje się ponurym wspomnieniem ale spowodował tyle nieszczęścia na świecie,że długo pozostanie w naszej pamięci.
    Na zdjęciach widać, że jesteś w świetnej formie i pięknie wyglądasz. Kraków jest klimatycznym miejscem i zawsze miło wspominam wizyty w tym miejscu, niestety dość dawne. Od czasu do czasu myślę o jakiejś krótkiej podróży i kończy się na myśleniu. Kilka powodów składa się na to, że powtarzam często "żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce", takie depresyjne stany, jestem niewolnikiem spraw żadnych,na które składa się codzienne życie i wiem, że trzeba to akceptować ale nie lubię.
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, bardzo podnoszą mnie na duchu Twoje wspominki.
    Pozdrowienia. Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Zuzo ! Wlaśnie napisałam wyżej , że paskudnie postąpiłam, nie pisząc przez tak długi czas nawet słowa. Rzeczywiście, w tych trudnych czasach można to bylo różnie odebrać, nawet jako ostateczną nieobecność. Ale w takich okolicznościach moja córka zakończyłaby blog i pożegnała Was ode mnie. Oby nie tak szybko :-)!
      Tak jakoś teraz często używam WhatsApp do komunikacji z rodziną i znajomymi, że blog zaniedbałam. Wiosna nadchodzi, więc będzie więcej okazji do zamieszczania zdjęć i pisania postów. Depresyjnych myśli staram się nie dopuszczać do siebie, dużo czytam i odpoczywam przed pracowitą wiosną. A nawet leniuchuję !
      Dziękuję za komplementy :-). Lat i kilogramów przybylo ale wcale się tym nie przejmuję (no dobrze, udaję, że nie). Najważniejsze, że dzień coraz dłuższy i nawet czasem pokaże się słońce. Wszystkiego dobrego, Zuzo !

      Usuń
  3. Aniu. Wspaniale, że Jesteś . Dużo zdrowia dla Ciebie i bliskich i wszystkiego najlepszego z okazji naszego dzisiejszego święta. Pozdrawiam serdecznie. Danusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Danusiu ! Chyba jednak nie mam siły zakończyć bloga. Będę pisać jak najczęściej i mam nadzieję, że tematów mi nie zabraknie. Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  4. Byłam i tam i owam w Krakowie w 2019 roku na feriach z wnukiem i spotkanie z Damą z łasiczką też było. http://kopianieba.blogspot.com/search/label/Podr%C3%B3%C5%BCe%20ma%C5%82e?updated-max=2019-04-12T17:00:00%2B02:00&max-results=20&start=15&by-date=false
    Ten Kraków był w lutym bo ja się wtedy czuję najbardziej w podróży.
    Nie znikaj, pisz niechby tylko czasem, bo my się już od tylu lat znamy, że się tęskni i martwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzisz, idąc za Twoją radą, oderwałam się od ciepłego pieca i wrócilam do blogowania :-). Tak, postaram się pisać i mam nadzieję, że tematy się znajdą :-).
      Pozdrawiam Cię serdecznie !

      Usuń