W zeszłym roku juz w połowie września dwie noce z silnymi przymrozkami zakończyły kwietne życie w naszych ogrodach. W tym roku zostało nam to oszczędzone i do tej pory na grządkach pysznią się i cieszą oczy dalie, nasturcje, marcinki, aksamitki i dąbki ( czyli chryzantemki).
Nad warzywnikiem czuwają dalie. Chyba nie robią tego zbyt starannie, bo plony są, delikatnie mówiąc, niezadowalające :-).
Późną wiosną rzuciłam kilka ziarenek nasturcji pod starą jabłonkę, która juz niedługo znów będzie służyć ptactwu jako stołówka. I, nieoczekiwanie, to miejsce bardzo się kwiatkom spodobało. Powstała wspaniała kępa, ma mnóstwo kwiatów, które dopiero teraz kwitną pełną mocą.
Pięknie się przebarwiła hortensja bukietowa Vanilia Fraise. Namawiam wszystkich do posadzenia jej, bo rośnie zdrowo, nie przemarza, ma okazałe kwiaty i jest prawdziwą ozdobą ogrodu.
A na mojej łące biało od kani. To już trzeci wysyp. Zdjęcie jest sprzed kilku dni. Teraz kanie juz zwiędły - nikt ich nie zbiera, bo wszyscy mamy przesyt. Jedliśmy, mroziliśmy, suszyliśmy, marynowaliśmy - ale ile można ???
poniedziałek, 20 października 2014
czwartek, 16 października 2014
Jesień coraz bardziej jesienna
Gdzieś tam jesiennie płoną góry, płoną lasy ale w ogrodach wszystko subtelnieje, blednie i mizernieje.
Datura, która w tym roku była wyjątkowo obficie obsypana pąkami i kwitła zabójczo, teraz rozwija ostatnie pąki. Kwiaty są coraz bledsze, prawie białe ale nadal wielkie i urzekające. Liście żółkną ale cóż - taka jest kolej rzeczy i trzeba się z tym przemijaniem godzić. Wiosną wróci nadzieja na nowe życie !
Ulubione moje dalie tez się zmieniły. Soczyste barwy lata przeszły w nostalgiczne, rozbielone pastele. I nadal są niebywale piękne. Tu Vancouver i Akita - wersja letnia i jesienna.

Datura, która w tym roku była wyjątkowo obficie obsypana pąkami i kwitła zabójczo, teraz rozwija ostatnie pąki. Kwiaty są coraz bledsze, prawie białe ale nadal wielkie i urzekające. Liście żółkną ale cóż - taka jest kolej rzeczy i trzeba się z tym przemijaniem godzić. Wiosną wróci nadzieja na nowe życie !
Ulubione moje dalie tez się zmieniły. Soczyste barwy lata przeszły w nostalgiczne, rozbielone pastele. I nadal są niebywale piękne. Tu Vancouver i Akita - wersja letnia i jesienna.

poniedziałek, 13 października 2014
Marcinki
We wrześniu i październiku w ogrodzie królują marcinki. Ale nie tylko w ogrodzie. Zaraz za płotem mam taki widok :
A na marcinkach wre życie. Motyle, pszczoły, trzmiele korzystaja z nektaru i pyłku w cieple prawie letniego słońca. I jak tu m(M)arcinków nie kochać ?
sobota, 4 października 2014
Jesienny bukiet
Dla wszystkich, odwiedzających ten blog - daliowy bukiet wraz z życzeniami pięknej, słonecznej, złotej polskiej jesieni .
środa, 1 października 2014
Jesienne dalie
Jesienne dalie nie są już tak piękne jak lipcowo-sierpniowe. Kwiaty są coraz mniejsze, łodygi sponiewierane przez silne wiatry i ulewne deszcze ale jeszcze ciągle cieszą oczy i nadal upiększają ogród.
wtorek, 23 września 2014
Nadeszła jesień
Piękne było lato ale minęło, jak zwykle, zbyt szybko. I znowu jesień zmienia nam kolory, czasem humory, skłania do zmiany porządku dnia. W deszczowe poranki lubimy poleniuchować, a coraz dłuższe wieczory spędzamy na ulubionych lekturkach, odpoczywając już po szaleństwach gromadzenia zapasów na zimę. Chłodnym wieczorom i nocom przeciwdziałamy rozpalając w ulubionym piecu. Ciepełko, promieniujące z niego, jest najlepszym sygnałem dla kotów, że lato minęło. Piec, ignorowany przez ostatnie miesiące, jest teraz najlepszym miejscem do spania i Mieszek z Dusią zawzięcie o nie rywalizują.
No cóż, witamy jesień - niech będzie łagodna, słoneczna, grzybowa i kolorowa :-). I niech z każdym dniem zbliża nas do lata !
No cóż, witamy jesień - niech będzie łagodna, słoneczna, grzybowa i kolorowa :-). I niech z każdym dniem zbliża nas do lata !
sobota, 20 września 2014
Wracam !
Strasznie długą przerwę zrobiłam w blogowaniu. Tak pochłonęły mnie czynności domowe, że na wpisy juz ani czasu ani siły nie wystarczyło. Wpadłam mianowicie w jakiś amok przetwarzania, słoikowania, pasteryzowania i innego...ania. Teraz z wielkim zadowoleniem patrzę na zapełnione półki spiżarni i czuję się jak zapobiegliwa wiewiórka, która zgromadziła mnóstwo zapasów na zimę. Wiewiórki czasem zapominają, gdzie co schowały - mnie to na szczęście nie grozi. Jeszcze :-).
Jeszcze bardziej cieszyłoby mnie, gdyby wszystkie dary jesieni pochodziły z mojego ogródka ale cóż, pewnie tego już nie doczekam. Muszę zadowolić się nabywaniem ich drogą kupna na targu. Jedynie cukinie i dynie ładnie obrodziły. Pomidory zaatakowała zaraza, zanim w pełni dojrzały ale dzięki temu mam ok. 14 słoików ketchupu z zielonych owoców ( baaardzo dobry wyszedł). Teraz głowię się, co zrobić z nadmiarem cukinii. Zrobiłam już : - ketchup ( rewelacja !),
- leczo normalne oraz zmiksowane na rodzaj sosu (ok. 10 słoików),
- kilka zapiekanek ( pyszne !),
- zupy jarzynowe z makaronem cukiniowym,
- proszone obiady z cukinią w roli głównej ( przystawka, zupa, główne danie).
I jeszcze mam 8 sztuk dużych i kilka małych. I kto to powiedział, że od przybytku głowa nie boli ???????
Ale tylko po jednej mam ulubione dalie Akitę i Vancouver oraz tę wyjątkowo piękną w tym roku daturę.
Jeszcze bardziej cieszyłoby mnie, gdyby wszystkie dary jesieni pochodziły z mojego ogródka ale cóż, pewnie tego już nie doczekam. Muszę zadowolić się nabywaniem ich drogą kupna na targu. Jedynie cukinie i dynie ładnie obrodziły. Pomidory zaatakowała zaraza, zanim w pełni dojrzały ale dzięki temu mam ok. 14 słoików ketchupu z zielonych owoców ( baaardzo dobry wyszedł). Teraz głowię się, co zrobić z nadmiarem cukinii. Zrobiłam już : - ketchup ( rewelacja !),
- leczo normalne oraz zmiksowane na rodzaj sosu (ok. 10 słoików),
- kilka zapiekanek ( pyszne !),
- zupy jarzynowe z makaronem cukiniowym,
- proszone obiady z cukinią w roli głównej ( przystawka, zupa, główne danie).
I jeszcze mam 8 sztuk dużych i kilka małych. I kto to powiedział, że od przybytku głowa nie boli ???????
Ale tylko po jednej mam ulubione dalie Akitę i Vancouver oraz tę wyjątkowo piękną w tym roku daturę.
wtorek, 26 sierpnia 2014
Grzyby, grzyby...
Sezon grzybowy trwa ale mój zapał zamiłowanej grzybozbieraczki powoli maleje. Grzybów coraz mniej, a robaków w nich - coraz więcej. Robaki to cenne białko ale ja akurat wolę ten normalny, specyficzny, bezbiałkowy smak i zapach grzybów bez żadnego nadzienia :-).

Niezawodnie i pięknie kwitną kwiaty. Wreszcie skończyły się upały, moje piaski nasyciły się niebiańską wodą i co prawda pomidory nie są z deszczu zadowolone ale kwiatom ona wyraźnie sprzyja. Moja datura, dar od EKK sprzed kilku lat, nigdy nie była tak piękna. Jesienią, wnosząc ją ostatkiem sił na strych, na zimowanie, zapowiedziałam jej stanowczo, że jeśli znów będzie słabo kwitła, to wyląduje na śmieciowej górce. I możecie wierzyć lub nie, przestraszyła się i rozrosła wspaniale, a kwitnie...cudownie.
i ma świetne perspektywy :-)
A ja nadal czekam na poważne grzyby. Bezbiałkowe.

Niezawodnie i pięknie kwitną kwiaty. Wreszcie skończyły się upały, moje piaski nasyciły się niebiańską wodą i co prawda pomidory nie są z deszczu zadowolone ale kwiatom ona wyraźnie sprzyja. Moja datura, dar od EKK sprzed kilku lat, nigdy nie była tak piękna. Jesienią, wnosząc ją ostatkiem sił na strych, na zimowanie, zapowiedziałam jej stanowczo, że jeśli znów będzie słabo kwitła, to wyląduje na śmieciowej górce. I możecie wierzyć lub nie, przestraszyła się i rozrosła wspaniale, a kwitnie...cudownie.
i ma świetne perspektywy :-)
A ja nadal czekam na poważne grzyby. Bezbiałkowe.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Otwieram sezon grzybowy
Nareszcie ! Po paskudnych, afrykańskich upałach, saharyjskich wiatrach i silnych burzach nastała pogoda grzybowa ! Wstępne zbieranie odbyło się w sobotę, gdy kontrolnie wyskoczyłyśmy z przyjaciółką do lasku za drogą . Po półgodzinie miałyśmy wypełniony koszyczek, a pod powiekami widok kilku cudownych, wielkich, już rozkładających się prawdziwków. Żal serdeczny nas ogarnął, że nie wpadłyśmy tam wcześniej .
Dziś, już niestety sama, spenetrowałam ten sam lasek. Nigdy nie chodzę na grzyby o świcie, dla mnie godzina 10.00 czy 12.00 to akurat. Kto nie wierzy, że wtedy najlepiej się grzyby zbiera, niech popatrzy :-)))).
Pieczarki zebrałam w ogrodzie. I na pewno są to pieczarki, bo kolejny rok je zjadam i ciągle żyję :-).
Dziś, już niestety sama, spenetrowałam ten sam lasek. Nigdy nie chodzę na grzyby o świcie, dla mnie godzina 10.00 czy 12.00 to akurat. Kto nie wierzy, że wtedy najlepiej się grzyby zbiera, niech popatrzy :-)))).
Pieczarki zebrałam w ogrodzie. I na pewno są to pieczarki, bo kolejny rok je zjadam i ciągle żyję :-).
niedziela, 17 sierpnia 2014
Kleoma ciernista
Nareszcie zakwitła !
W zeszłym roku wysiałam kupione w sklepie internetowym nasiona i nie wzeszło ani jedno. Tej wiosny dostałam nasiona od Uli, mojej miłej znajomej internetowej i...wzeszły !!!!! A nawet urosły i właśnie zakwitły. Jest to roślina w ogóle nieznana w mojej okolicy - jestem pierwsza, a nawet najpierwsza :-))))). Teraz ja będę mogła rozdawać nasiona, bo kwiat warto upowszechnić.
W zeszłym roku wysiałam kupione w sklepie internetowym nasiona i nie wzeszło ani jedno. Tej wiosny dostałam nasiona od Uli, mojej miłej znajomej internetowej i...wzeszły !!!!! A nawet urosły i właśnie zakwitły. Jest to roślina w ogóle nieznana w mojej okolicy - jestem pierwsza, a nawet najpierwsza :-))))). Teraz ja będę mogła rozdawać nasiona, bo kwiat warto upowszechnić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































